18 czerwca 2010 o godzinie 18:10. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Napieralski, Pawlak, Wybory

Ostatni barometr wyborczy publikowany przed ciszą wyborczą. Już w niedzielę pierwsza tura wyborów prezydenckich. Czy zwycięzcą zostanie osoba, która prowadziła najlepszą kampanię wyborczą?

W ostatnim zestawieniu żaden z pretendentów do najwyższego urzędu w państwie nie stracił punktów. W barometrze zyskują wszyscy, poza Waldemarem Pawlakiem, który zdołał utrzymać swoją pozycję sprzed tygodnia. Wzrosty pozostałej badanej trójki są zauważalne i należą do jednych z najbardziej zdecydowanych w porównaniu do poprzednich czterech zestawień.

Na ostatniej prostej najwięcej zyskali liderzy sondaży – Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński. Nastąpiło też gruntowne przetasowanie końcowych pozycji w rankingu. Żaden z badanych kandydatów nie utrzymał się na lokacie sprzed niecałego tygodnia. Niektórym wyszło to na dobre, inni mieli jednak nieco mniej szczęścia.

Szczegółowe wyniki barometru za okres 13.06.2010 – 18.06.2010 (do godziny 17:30):




13 czerwca 2010 o godzinie 13:31. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Napieralski, Pawlak, Wybory

Już w przyszłą niedzielę odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Kampanie wyborcze czołowych kandydatów nabierają tempa, a ich retoryka zaostrza się. W wyborczym barometrze zanotowano w tym tygodniu dwa spadki wśród dotychczasowych liderów rankingu, oraz dwa wzrosty w drugiej połowie zestawienia. Pomimo tego, nie doszło do zmian w zajmowanych przez kandydatów lokatach.

Znaczący wpływ na końcowe zestawienia miała debata wyborcza na Uniwersytecie Warszawskim. Chociaż to wydarzenie – co wydaje się skandaliczne – nie była transmitowana przez żadną telewizję, to w barometrze potraktowano ją jako pełnoprawne spotkanie kandydujących na urząd Prezydenta RP. Jarosław Kaczyński i Grzegorz Napieralski swoją nieobecnością stracili 10 punktów. Dla obecnych na debacie: Bronisława Komorowskiego i Waldemara Pawlaka, rozmowa ze swoimi przeciwnikami skończyła się 5 punktowym zyskiem w rankingu.

Szczegółowe wyniki barometru za okres 06.06.2010 – 12.06.2010:




06 czerwca 2010 o godzinie 11:47. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Napieralski, Pawlak, Wybory

Przełom maja i czerwca to kampanijne przyspieszenie. Żaden z 4 uwzględnionych w barometrze kandydatów nie odnotował spadku. Jarosław Kaczyński, którego kampania do tej pory była oceniana najlepiej, został zdetronizowany przez kandydata lewicy – Grzegorza Napieralskiego. Duży wzrost odnotował także Bronisław Komorowski, którego sztab wyraźnie zrezygnował z agresywnej retoryki wyborczej. Najspokojniejszą kampanię prowadził w tym tygodniu Waldemar Pawlak. Kandydat ludowców jako jedyny nie odnotował wzrostu w barometrze.

Szczegółowe wyniki barometru za okres 30.05.2010 – 5.06.2010:




30 maja 2010 o godzinie 16:50. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Napieralski, Pawlak, Wybory

Ostatni tydzień to delikatne przyspieszenie wyborczego wyścigu do Pałacu Prezydenckiego. Wydarzeń, które wypływają na ogólną ocenę kampanii kandydatów jest coraz więcej. Platforma Obywatelska delikatnie odchodzi od wojennej retoryki w swojej kampanii, nie rezygnując jednak całkowicie z antagonizowania swojego elektoratu z wyborcami konkurencji.

Nagłe obsadzanie stanowisk przez p.o. głowy państwa Marszałka Sejmu doprowadziło do pierwszych kampanijnych zgrzytów w koalicji rządzącej. Jedyną osobą, która w sensie wyborczym wyraźnie zyskuje na zamieszaniu wokół kandydata na szefa NBP – Marka Belki – okazał się Waldemar Pawlak.

Wahania w ocenie kampanii czterech kandydatów w tym tygodniu były niewielkie – spadki w granicach 3-4 punktów nie mają bowiem znaczącego wpływu na ostateczne miejsce kandydata w rankingu. Natomiast 6 punktowy wzrost Waldemara Pawlaka sprawił, iż przegonił on kandydata lewicy – Grzegorza Napieralskiego w porównaniu do zeszłotygodniowego barometru.

Szczegółowe wyniki barometru za okres 16.05.2010 – 22.05.2010:




23 maja 2010 o godzinie 15:00. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Napieralski, Pawlak, Polityka Krajowa, Wybory

Tegoroczne wybory prezydenckie są wyjątkowe – upływają pod znakiem nieszczęść, z którymi kandydaci wyraźnie nie potrafią sobie poradzić. Ostatni tydzień był wyjątkowo gorący jeśli chodzi o kampanijne zabiegi. Starania sztabów czołowych partii nie zawsze jednak wychodziły im na dobre.

Poniżej przedstawiam moją ocenę toczącej się kampanii wyborczej, wraz z sytuacjami, które wpłynęły na końcową pozycję w rankingu. Za każde podjęte działanie kandydat może zyskać lub stracić maksymalnie 10 punktów. Komorowski, Kaczyński, Pawlak i Napieralski – czyli czterej kandydaci, których biorę pod uwagę, zaczynali od wyjściowego pułapu 50 punktów. Ponieważ kampania jest krótka, za każdy dzień, kiedy kandydat nie przebił się do mainstreamowych mediów z własnym przekazem, odejmowałem jeden punkt. Na ocenę kandydata wpływa też zachowanie jego otoczenia i partii, z ramienia której występuje.

Szczegółowe wyniki barometru za okres 16.05.2010 – 22.05.2010:




12 maja 2010 o godzinie 21:50. Kategorie: Pawlak, Polityka Krajowa, Wybory

W środę, 12 maja, w godzinach od 20 do 21 Internauci mogli swobodnie porozmawiać z kandydatem na prezydenta z ramienia PSL – z Waldemarem Pawlakiem. To już czwarta zorganizowana przez Tomasza Machałę tego typu debata na Facebooku.

Poprzednio na pytania Internautów odpowiadali Andrzej Olechowski, Marek Jurek i Grzegorz Napieralski. Waldemar Pawlak prezentował swoje stanowisko w rozbudowanych wypowiedziach, czasami wręcz wykraczając poza materię samego pytania. W porównaniu do swoich poprzedników, wicepremier zdecydowanie częściej uchylał się od zajęcia stanowiska w poruszanych kwestiach.

Warto zwrócić uwagę, na ciekawą rzecz, która wydarzyła się podczas debaty – do dyskusji włączył się poseł SLD Bartosz Arłukowicz, który zaczął odpowiadać na niektóre pytania skierowane do Waldemara Pawlaka. Dobry pomysł na promowania własnej osoby. Zapytany swój ruch za pośrednictwem Twittera, odpowiedział:

Moje ulubione stwierdzenie to "warto rozmawiać". Ale tak naprawdę rozmawiać a nie mówić.

Zobaczmy więc, czy podobnymi zasadami kieruje się obecny wicepremier polskiego rządu. Poniżej zamieszczam 3 pytania, jakie zadałem kandydatowi PSL-u:

Piechuła: ~Witam serdecznie. Czy uwzględnia Pan w sytuację, w której PSL zawiąże parlamentarną koalicję z PiS-em? Czy może Pan zdecydowanie zaprzeczyć, że do takiej sytuacji nie dojdzie?

Waldemar Pawlak: O koalicjach decydują wyborcy określając strukturę parlamentu tworzą, albo uniemożliwiają realne możliwości zawarcia koalicji.

~ Należał Pan do ZSL, które było właściwie "wykonawcą woli PZPR" względem wsi - jak odniesie się Pan do tego okresu i do swojej ówczesnej roli jako parlamentarzysty?

W naszym środowisku jesteśmy dumni z tego okresu ponieważ w ZSL było wielu ludzi, którzy przechowali tradycję Mikołajczyka i Witosa do czasów współczesnych. PSL jest jedyną formacją, która ma ciągłość historyczną. PSL to 115 lat gwarancji solidnej, rzetelnej polityki.

~ Jest Pan Ministrem Gospodarki, ale nie posiada Pan wykształcenia ekonomicznego. Jedyna wzmianka jaką udało mi się znaleźć na tym polu, to informacja o nieukończonym doktoracie na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Jakie posiada Pan - być może szerzej nieznane - kompetencje, które pozwalają sprawować tak istotny urząd?

*[Pomimo, że pytanie spodobało się kilku osobom, które kliknęły w przycisk „Lubię to”, kandydat je pominął i nie udzielił odpowiedzi]



11 maja 2010 o godzinie 20:16. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Szopka Polityczna, Wybory

Po tym, jak prawica doszła do władzy w 2005 roku PO i PiS podzieliły pomiędzy sobą elektorat, a tym samym całe społeczeństwo. Partia braci Kaczyńskich zyskała opinię gwałtownej, impulsywnej formacji pełnej pieniaczy. Media, a także sympatycy Donalda Tuska, wykreowali wyborcę Prawa i Sprawiedliwości jako osobę w podeszłym wieku, bez wykształcenia, noszącą moherowy beret i ciskającą obelgi na prawo i lewo.

Wyśmiewano rozgoryczenie i złość elektoratu PiS-u. Ukazywano ślepe ataki zwolenników i polityków tej partii. Bezlitośnie obnażano także fizyczną agresję względem ludzi o odmiennych poglądach:


Platforma Obywatelska w obliczu takiego zachowania oponenta nie musiała robić wiele. Wystarczyło pokazać się w mediach na zasadzie kontrastu: „Oni są agresywni, my – spokojni”; „Oni są głupi, my – inteligentni”; „Oni się kompromitują, my – odnosimy sukcesy”.

Metoda ta okazała się niezwykle skuteczna – Platforma Obywatelska zyskiwała w sondażach z dnia na dzień, aż do 2007 roku, kiedy to Tusk zdecydowanie wygrał przyspieszone wybory parlamentarne. Niektórzy ludzie i dziennikarze cieszyli sięwreszcie będzie spokój, wreszcie można zasnąć bez obaw, że ktoś nas kompromituje!




08 maja 2010 o godzinie 15:58. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Wybory

Donald Tusk, expose (2007 r.): Nie ma solidarności bez miłości. I ja wiem, że niektórzy na tej sali czasami uśmiechają się wątpiąc w to, że te słowa mają głęboki sens. Ja wierzę, bardzo wierzę w sens tych słów. I wiem jedno, prędzej czy później wy, i wy w sens tych słów też uwierzycie, bo one naprawdę mają głęboki sens.

Kiedy pod koniec 2007 roku Donald Tusk obejmował urząd premiera, wiele mówiło się o spokoju, jaki rządy Platformy Obywatelskiej miały zaprowadzić. Dziennikarze cieszyli się, że wreszcie my, Polacy budzimy się spokojnie i zasypiamy spokojnie. Partia Tuska wygrała dzięki koncepcji polityki miłości, która miała być lekarstwem na notoryczne dzielenie narodu na tych, którzy stoją tam gdzie wtedy i na tych gorszych, którzy stoją tam, gdzie stało ZOMO. Medialny przekaz w dużym skrócie można streścić w jednym zdaniu: PO poprowadzi politykę dojrzalszą, mniej awanturniczą, bardziej otwartą.

Okazało się to strzałem w dziesiątkę, nie sposób bowiem bronić tutaj Jarosława Kaczyńskiego i próbować udowodnić, że jego retoryka była ze wszech miar dyplomatyczna, stonowana i odpowiednia. Nie, nie była.

Platforma Obywatelska wygrała jednak wybory na fali antypisu. I był to właściwie diadem w zwycięskiej koronie ugrupowania Donalda Tuska. Polska miała być silna, ale otwarta, niezależna, ale jednocześnie dojrzała, stanowcza, ale skora do współpracy. Była to najważniejsza obietnica wyborcza PO. Co z niej zostało?




05 maja 2010 o godzinie 21:28. Kategorie: Lewica, Napieralski, Polityka Krajowa, Wybory

To już trzecie spotkanie z cyklu przedwyborczych debat zorganizowanych przez Tomasza Machałę w serwisie Facebook. Tym razem w szranki z internautami stanął kandydat SLD – Grzegorz Napieralski. Tydzień temu mieliśmy okazję porozmawiać z Markiem Jurkiem, a jako pierwszy odważnie stawił się Andrzej Olechowski.

Pierwsze wrażenie po zadaniu pytań i wysłuchaniu odpowiedzi – bardzo pozytywne. Widać, że Napieralski, pomimo nikłego poparcia, to zupełnie inna liga niż jego poprzednicy. Parę dni przed debatą poprosił na twitterze, by mówić do niego „na Ty”. Dzięki temu internauci byli o wiele bardziej swobodni, zwracając się do kandydata nawet po imieniu. Sam Napieralski był także dużo bardziej bezpośredni i mniej spięty niż kandydaci debatujący na Facebooku wcześniej.

Kandydatowi zadałem 4 pytania, uzyskałem odpowiedź na wszystkie. Na jedno z nich w imieniu kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej odpowiedział Tomasz Kalita – rzecznik prasowy lewicy, który bardzo aktywnie wspierał swojego lidera podczas debaty. Poruszane przeze mnie kwestie i odpowiedzi kandydata prezentuję jak zwykle poniżej:

Piechuła: ~Witam serdecznie mojego imiennika! Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem dotyczącym Pańskiej kandydatury pojawiały się głosy (m.in. Wojciecha Olejniczaka), w których Pańscy koledzy ostrzegali - jeśli wynik nie będzie dwucyfrowy, wyciągnięte zostaną konsekwencje. Czy nie jest tak, że wybory to tylko pierwszy akt w rozgrywanej w SLD sztuce pt. "Pozbyć się Napieralsakiego"? I dlaczego zgodził się Pan na kandydowanie?

Grzegorz Napieralski: Wierzę głęboko że jest szansa. Jeżeli nie wszystkich przekonałem- mówi się trudno. W trudnych chwilach na barkach przewodniczącego spoczywa duża odpowiedzialność. Ja się jej nie boję, dlatego startuję. Uważam że musimy pokazać że jest alternatywa nie tylko Kaczyński- Komorowski, bo to fałszywa alternatywa. Jest prawdziwa lewica- prawica. Nie boję się rozgrywek w partii.



05 maja 2010 o godzinie 16:48. Kategorie: Media, Miniblog, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Wybory

Dziennikarze zachwycają się Komorowskim - i nie przeszkadza im przy tym jego nieznajomość języków, czy częste wpadki, takie jak np. twierdzenie, że Prezydent Lech Kaczyński mógł odesłać ustawę o IPN do Trybunału, gdyby tylko chciał, podczas gdy ten nie mógł, bo zginął. Publicyści cieszą się, że ich kandydat pochodzi z partii miłości - Platformy Obywatelskiej, która w politycznej potyczce jest umiarkowana i nikogo nie obraża, zwłaszcza gdy jej politycy o konkurentach mówią, że są oni małymi, zakompleksionymi ludźmi, którzy kompromitują wszystko, czego dotkną. Zachwyt, jaki wzbudza Komorowski, nie wynika jednak z jego charyzmy czy osobowości, a z prostego faktu, że reprezentuje on PO; w takich samych pięknych słowach pisano by o muszli klozetowej, gdyby miast człowieka, Platforma zdecydowałaby się na takiego kandydata.






w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: