04 września 2011 o godzinie 21:08. Kategorie: J. Kaczyński, Media, Miniblog, Politycy, Tusk, Wybory

Tradycyjna przedwyborcza rozmowa o wynikach rządzenia i propozycjach na przyszłość, z czasem przeistoczyła się w zwyczajną pyskówkę. We współczesnych polskich debatach politycznych wygrywa ten, kto dosadniej "przywali" oponentowi. Nie chodzi o argumenty czy predyspozycje i przygotowanie do rządzenia, chodzi show, polityczny teatr.




26 sierpnia 2011 o godzinie 18:21. Kategorie: Miniblog, Wybory

Na 45 dni przed wyborami największa i najpoważniejsza partia opozycyjna nie chce debatować z urzędującym premierem o stanie naszego państwa. Platforma tylko zaciera ręce. Powodem, dla którego PiS nie chce debatować z PO, wydaje się być swoisty "syndrom Balcerowicza".




05 marca 2011 o godzinie 14:10. Kategorie: Komorowski, Politycy, Polityka Krajowa, Prawo, Wybory

Po wyborach parlamentarnych w 2007 roku media obiegła plotka, jakoby bez względu na wynik wyborczy Prezydent Lech Kaczyński miał desygnować do pełnienia roli szefa rządu swojego brata. Spekulacji tej towarzyszyły głosy oburzenia, groźby mówiące o końcu demokracji w Polsce. Ś.p. Lech Kaczyński nie miał jednak zamiaru zmieniać demokratycznego werdyktu wyborczego i na stanowisko Premiera nominował lidera zwycięskiego ugrupowania – Donalda Tuska.

Dzisiaj jednak okazało się, że poszanowanie dla demokratycznej decyzji suwerena jest sprawą niegodną uwagi najwyższych urzędników państwowych. Oto bowiem obecny Prezydent RP, Bronisław Komorowski, w wywiadzie dla „Newsweeka” zakomunikował, że ma suwerenne prawo wybrać kandydata na premiera – dowolnego, zupełnie nie przejmując się wynikiem wyborów.

Komorowski przyznaje, że lider zwycięskiej partii ma największe szanse, ale zaraz nadmienia, że taki polityk nie ma gwarancji. Swoją wypowiedź uzupełnia jednoznaczną sugestią, kto owej pewności z całą pewnością mieć nie może: - Mam nadzieję, że po jesiennych wyborach będę mógł powierzyć misję tworzenia rządu zwolennikom modernizacji, ale i zdrowego rozsądku – mówi głowa państwa.

Oznacza to więc, że Komorowski uznaje wolę obywateli za nieistotną. Demokracja według obecnego prezydenta naszego państwa powinna być ręcznie sterowana, by w razie potrzeby skorygować wynik wyborczy. Komorowski sądzi najwyraźniej, że jego osobiste przekonanie, subiektywna preferencja, są ważniejsze od głosów milionów Polaków. Prezydent łamie tym samym jedyny w Polsce dobry polityczny obyczaj nakazujący respektowanie rezultatu wyborczego.

Jeśli Bronisław Komorowski spełni swoje zapowiedzi po wyborach parlamentarnych, to będzie to moment, w którym formalnie w Polsce skończy się demokracja, pojmowana jako ustrój, w którym osoby pełniące czołowe urzędy państwowe, wskazywane są przez wolnych obywateli.




27 lutego 2011 o godzinie 21:01. Kategorie: Miniblog, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Wybory

Z ugrupowaniem Polska Jest Najważniejsza wiązałem spore nadzieje. Liczyłem na "PiS z ludzką twarzą", na nowoczesną i jednocześnie konserwatywną partię. Zamiast tego dostałem klon Platformy Obywatelskiej, a raczej kopię najgorszych cech tej formacji (o czym szerzej piszę tutaj) - bardzo się zawiodłem.




16 lutego 2011 o godzinie 21:20. Kategorie: Gospodarka, Ludzie, Media, Politycy, Tusk, Wybory

W ostatnich dniach wśród krytyków Platformy Obywatelskiej panują iście szampańskie nastroje. Sondaże pokazują nawet kilkunastoprocentowe straty poparcia partii rządzącej, od PO odwracają się gwiazdy popkultury, a nowej pracy szuka już powoli główny PR-owiec Tuska, Igor Ostachowicz.

Zmiany w nastrojach społecznych wskazywałyby na zmęczenie kwiecistą, aczkolwiek pustą retoryką rządu. Wydaje się, że podwyżka podatków, wzrost opłat akcyzowych, dramatycznie wysoki poziom publicznego zadłużenia, afera stoczniowa i hazardowa, totalny paraliż kolei i krytyka ze strony prof. Balcerowicza zrobiły swoje.

Jednak gdy uważnie wsłuchamy się w argumenty medialnych autorytetów i zwykłych obywateli, zauważymy niebezpieczną i daleko posuniętą bezrefleksyjność. Głosowałem na PO, bo bałem się PiS-u; PO zawiodła mnie; Platforma się wypaliła; PO nie jest już sexy – to zdania powtarzane w ostatnim czasie niczym mantra.

Oczywiście nie ma w nich niczego złego, niezadowolenie z rządu Tuska jest naturalną reakcją każdego zainteresowanego życiem publicznym obywatela. Niestety, wyborcy porzucający Platformę nie wykazują się aż tak głęboką refleksją.




31 grudnia 2010 o godzinie 11:15. Kategorie: Komorowski, Miniblog, Politycy, Tusk, Uroczystości, Wybory

W sylwestrowy poranek 2010 pragnę życzyć Wam, moi drodzy, rozsądnych wyborów w drugiej połowie nowego roku. Oby udało się nam wszystkim wyciągnąć wnioski z gigantycznego zadłużenia, podwyżki podatków, słabości państwa na arenie międzynarodowej, afery hazardowej i stoczniowej, paraliżu kolei, fiaska budowy dróg, nieudolności przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej, z prezydenta opowiadającego w GMF o bigosowaniu, deklarującego wystąpienie z NATO, a także z premiera łamiącego niemal każdą obietnicę zawartą w wygłoszonym w 2007 roku expose. Życzę Wam wszystkim, a także sobie, szczęśliwych nowych wyborów i hucznego upadku rządu Donalda Tuska.




21 września 2010 o godzinie 14:45. Kategorie: J. Kaczyński, Miniblog, Polityka Krajowa, Prawica, Wybory

Sensacyjna wiadomość czy dziennikarska "kaczka" - nad tym, po publikacji Rzeczpospolitej, zastanawia się niemal cała polityczna blogosfera w Polsce. Czy Jarosław Kaczyński wystartuje w wyborach samorządowych na urząd prezydenta stolicy? Niektórzy twierdzą, że to bardzo realny scenariusz...




17 września 2010 o godzinie 21:03. Kategorie: Ludzie, Media, Szopka Polityczna, Teoria, Wybory

Ku radości „lemingów” Platformie znowu rośnie. „Mohery” po raz kolejny plują na wszystkich wkoło. Krzyczą, że sondaże są zmanipulowane, a telewizja kłamie. Abstrahując od tej całej politycznej zawieruchy, postaram się w kliku zdaniach wyjaśnić, skąd biorą się tak zaskakująco dobre wyniki Platformy Obywatelskiej. I jak to możliwe, że nawet teraz, kiedy nieudolność rządu widać jak na dłoni, sondaże wskazują na wzrost notowań tej partii.

Weźmy trzech polityków PO: Janusza Palikota, Tomasza Tomczykiewicza i Jarosława Gowina. Zastanówmy się, jak wymienieni powyżej panowie – wszyscy pracujący w ramach jednej partii politycznej – komunikują się z elektoratem. Sprawą, która posłuży nam jako przykład, będzie warszawski konflikt o niedawno przeniesiony krzyż.

Palikot od pochówku prezydenckiej pary wysyła bardzo agresywny i przez to wyraźny komunikat. Wypowiedź w jego stylu ws. przeniesienia krzyża brzmiałaby mniej więcej tak:

Przeniesienie krzyża to za mało! Kaczyńskiego należy – mimo, że nie żyje – wyjąć z trumny i zabić go jeszcze raz. Tylko tym razem publicznie, tak żeby wszyscy widzieli jak to się stało. Tak aby każdy mógł zobaczyć, jak kończy się ten koszmar!

Tomczykiewicz, nowy – i jak mówią niektórzy: przypadkowy – przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, wypowiada się zdecydowanie bardziej stonowanie. W naszym zestawieniu jest człowiekiem środka. W przykładowej sprawie powiedziałby mniej-więcej tak:

Dobrze, że przeniesiono krzyż. To co się pod nim działo, godziło w uczucia religijne większości Polaków. Samo przeniesienie krzyża odbyło się godnie. Szkoda, że PiS i Jarosław Kaczyński doprowadzili do sytuacji, że trzeba było to robić w ukryciu, a nie uroczyście. Na szczęście wbrew tym przeszkodom udało się upamiętnić ofiary na tablicy przed Pałacem i w jego wnętrzu.

Natomiast poseł Gowin, uważany za jednego z najbardziej konserwatywnych polityków PO, mógłby nawet powiedzieć coś pocieszającego dla tzw. „obrońców krzyża”:

To bardzo przykre, że całość odbywała się w konspiracji, ale nie było innego sposobu. Ja bardzo współczuję tym ludziom, którzy tyle tygodni, a nawet miesięcy poświęcili na czuwanie pod krzyżem. I chciałbym ich przeprosić. Przeprosić w imieniu Jarosława Kaczyńskiego. Wiem, że on sam się na to nie zdobędzie, ale tym ludziom za wykorzystywanie ich wiary do politycznej walki po prostu należą się przeprosiny. Natomiast pomnik upamiętający te straszliwe wydarzenia z 10 kwietnia musi powstać i chciałbym zapewnić, że powstanie.



08 września 2010 o godzinie 21:17. Kategorie: J. Kaczyński, Miniblog, Prawica, Szopka Polityczna, Wybory

Jarosław Kaczyński postanowił najwyraźniej zatopić okręt, na którym płynie, wywołując któryś już z kolei rozłam w PiS-ie. Tym bowiem zakończą się zapewne trwające w partii czystki wśród niedawnych sztabowców prezesa. Szef PiS działa jednak nie tylko na szkodę swojej formacji - nieustanną, wewnętrzną zawieruchą skutecznie odcina obywatelom dostęp do informacji nt. stanu gospodarki państwa, nadchodzących podwyżek, czy rozważań dotyczących tego, po co właściwie premier pojechał do Indii.




01 lipca 2010 o godzinie 18:23. Kategorie: Ludzie, Media, Teoria, Wybory

W 1963 roku japoński badacz Tadao Umesao ukuł termin „społeczeństwo informacyjne”. W dużym skrócie koncepcja ta zakłada, że wraz z rozwojem nowoczesnych metod komunikowania masowego (a zwłaszcza telewizji), ludzie będą stopniowo odchodzić od tradycyjnych form pozyskiwania informacji, a swoją wiedzę o świecie czerpać będą z mediów.

Teoria Umesao jest obecnie naszą codziennością. Przeciętny obywatel pozyskuje informacje z serwisów telewizyjnych, czy stacji typu TVN24, TVP INFO czy Polsat NEWS. Zagląda też do Internetu, coraz rzadziej sięga po prasę, która była głównym źródłem wiadomości dla naszych dziadków.

Na przestrzeni lat zmienił się jednak nie tylko kanał przekazu informacji z kraju i świata do obywateli. Zmienił się też charakter samego dziennikarstwa. Zawód kojarzony kiedyś ze służbą społeczną, dziś jawi się raczej jako służba interesom ekonomicznym i politycznym wydawcy. Proces ten postępuje we wszystkich krajach, w których mamy do czynienia z wolnością słowa i kapitalistycznym systemem rządów, jednak szczególnie widoczny jest na przykładzie Polski – gdzie kolejne gabinety zdają się nie zauważać problemu manipulowania przekazem społecznym.

Można powiedzieć, że własność prywatna w sferze informowania doprowadziła do prywatyzacji samej informacji. Doszło do procesu, w którym fakty poddawane są rygorom gospodarki wolnorynkowej, prawom ekonomii i biznesu. Wydarzenia przekształcane są w produkty, których głównym celem NIE JEST uczciwość czy rzetelność względem odbiorcy, ale dobry wynik finansowy i wysoka sprzedaż.

Dobry menager wie, że każdy produkt, jeśli ma zostać sprzedany, musi zostać wypozycjonowany i dostosowany do wymagań konkretnego odbiorcy. Dlatego na łamach „Gazety Wyborczej” i „Rzeczpospolitej” o jednym i tym samym wydarzeniu możemy przeczytać dwie zupełnie różne relacje. Odwołując się do klasycznego przykładu: dla dziennikarzy Wyborczej IV RP to tylko puste, populistyczne hasło, za którym kryje się agresja, arogancja i zapędy autorytarne Jarosława Kaczyńskiego; dla publicystów Rzeczpospolitej – IV RP to poważny projekt politycznej przebudowy kraju, realizowany w trudnych okolicznościach, w sposób nieco nieporadny.

Tak odmienne interpretacje nie powinny nikogo dziwić – odpowiednie przedstawienie faktów zapewnia sprzedaż na zakładanym poziomie w określonej grupie społecznej. Prasa i telewizje mają swoich odbiorców i – znając ich cechy – dostosowują swój przekaz pod gust konsumentów. Nieważne staje się, kto ma rację i jak było naprawdę. Istotny jest zysk.






w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: