16 maja 2011 o godzinie 20:56. Kategorie: Kryminał, Politycy, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Tusk

Premier Donald Tusk wypowiedział kolejną już w tej kadencji wojnę. Tym razem, po pedofilach, hazardzistach i sprzedawcach dopalaczy, przyszła pora na kibiców. A precyzyjniej rzecz ujmując, na zadymiarzy.

Owi zadymiarze, zwani ongiś kibolami, to po prostu stadionowi bandyci, stanowiący zagrożenie dla normalnych kibiców piłkarskich, a także dla samych drużyn i polskiej piłki nożnej jako takiej. Walka z nimi, w przeciwieństwie np. do wspomnianej już wojny z hazardem, nie budzi więc większych kontrowersji. Z przestępcami, którzy fizyczną przemoc przybrali sobie za swój atrybut, trzeba walczyć z całą bezwzględnością.

Jednak czy zamykanie stadionów dla wszystkich kibiców stanowi dobry środek w walce ze zjawiskiem okołopiłkarskiego bandytyzmu? Śmiem wątpić. Mieliśmy okazję przekonać się podczas zamkniętych meczów w Warszawie i Poznaniu, że kibice na takie spotkania i tak przychodzą. Stoją pod stadionami, manifestują swoje niezadowolenie, ich środowisko się konsoliduje. Tym sposobem zwykli kibice walczą ramię w ramię z kibolami, broniąc wspólnej sprawy.

Sami zadymiarze mają się przy tym świetnie. Co prawda nie demolują stadionów (co wbrew pozorom nie zdarza się tak często), ale nadal czują się panami na osiedlach i ulicach polskich miast. Problem kiboli, to bowiem nie tylko zadymy na stadionach w czasie meczów. To patologia dużo szersza, dająca się we znaki często ludziom kompletnie niezainteresowanym rodzimym futbolem.




27 kwietnia 2011 o godzinie 20:45. Kategorie: Politycy, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Tusk

Okazało się dziś, że zadaniem Ministra Finansów nie jest dbanie o dobrą kondycję finansów państwa, w tym współdecydowanie o wysokości podatków czy kształcie budżetu. Nie. Zadaniem Ministra Finansów jest – jak powiedział Premier Donald Tusk – skuteczna dbałość o reputację finansową państwa w odniesieniu do konkurentów. Czyli mówiąc bez ogródek – główną kompetencją ministra Rostowskiego jest uprawianie rządowej propagandy. Okazało się więc, że za finanse publiczne w tym rządzie nikt nie odpowiada.

Owego braku odpowiedzialności dowodzą zresztą także działania rządu w innych dziedzinach.

Przy okazji afery stoczniowej okazało się, że rząd nie odpowiada za upadek polskiego przemysłu stoczniowego. Chociaż planowano sprzedaż tej gałęzi gospodarki w ręce tajemniczego katarskiego inwestora, którego najpierw miało nie być, a który następnie okazał się człowiekiem powiązanym z bliskowschodnimi terrorystami.

Po wybuchu afery hazardowej wydawało się, że rząd odpowiada co najmniej za swoich skorumpowanych ministrów. Szybko jednak okazało się, że afery nie było, osoby w nią zamieszane zostały uznane przez niezależną prokuraturę (pod wodzą Edwarda Zalewskiego) za niewinne, a cała sprawa to zwykła prowokacja byłego już szefa CBA Mariusza Kamińskiego. PiS-owca, rzecz jasna. Więc nawet gdyby rząd chciał, to po prostu nie ma za co wziąć odpowiedzialności.

Tak samo jak Cezary Grabarczyk, który jak powszechnie wiadomo, nie ma nic wspólnego ze stanem polskich kolei, pomimo że jest Ministrem Infrastruktury. Gdy ludzie wsiadali do pociągów przez okna, a podróż odbywali w toalecie, okazało się, że odpowiedzialnym za ten stan rzeczy jest podwładny ministra. A sam minister za swoich podwładnych nie odpowiada.

Gdy w Mirosławcu rozbiła się wojskowa CASA, Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich złożył rodzinom 20 wojskowych szczere kondolencje z powodu tego wypadku. Jednak jak powszechnie wiadomo, wypadki zdarzają się przypadkiem, więc nie sposób za taki zbieg okoliczności odpowiedzieć. Zwłaszcza własnym stanowiskiem.

Gdy w Smoleńsku rozbił się rządowy – podkreślmy: rządowy samolot, reguła znowu się potwierdziła. Okazało się, że nie tylko minister Klich nie ma z tą tragedią nic wspólnego, ale że w ogóle samolot nie był rządowy, tylko prezydencki. Więc jeśli ktoś odpowiada za śmierć 96 pasażerów zajmujących pozycje kluczowe dla funkcjonowania państwa, to na pewno nie rząd. Już prędzej Prezydent. Oczywiście były, nie obecny.

Na tej samej zasadzie dzisiaj okazuje się, że minister Rostowski nie odpowiada za ceny paliw, za gigantyczne zadłużenie publiczne (tylko w 2010 roku – według danych Ministerstwa Finansów – powiększyło się o kolejne 80 miliardów zł!), za powszechną drożyznę. Za podwyżkę cen wszystkiego nie odpowiada dosłownie nikt. To wina ludzi, którzy kupują, bo się boją, że zdrożeje – tak jak z cukrem, który zdrożał, bo ludzie go kupowali. Fakt, że z początkiem tego roku rząd podniósł podatek VAT do 23% oczywiście nie ma wpływu na poziom cen w sklepach. A nawet jeśli ma, to powoduje tylko obniżkę cen – jak tłumaczyli nam jeszcze w grudniu 2010 r. politycy Platformy.

Tak samo będzie, gdy ceny paliwa przekroczą 5,50 zł za litr. No bo przecież zniesienie ulgi na biokomponenty, tak samo jak wymóg ich stosowania, to decyzje które pojawiły się w próżni. W próżni, która bezsprzecznie panuje podczas obrad Rady Ministrów Donalda Tuska.




27 lutego 2011 o godzinie 21:01. Kategorie: Miniblog, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Wybory

Z ugrupowaniem Polska Jest Najważniejsza wiązałem spore nadzieje. Liczyłem na "PiS z ludzką twarzą", na nowoczesną i jednocześnie konserwatywną partię. Zamiast tego dostałem klon Platformy Obywatelskiej, a raczej kopię najgorszych cech tej formacji (o czym szerzej piszę tutaj) - bardzo się zawiodłem.




17 września 2010 o godzinie 21:03. Kategorie: Ludzie, Media, Szopka Polityczna, Teoria, Wybory

Ku radości „lemingów” Platformie znowu rośnie. „Mohery” po raz kolejny plują na wszystkich wkoło. Krzyczą, że sondaże są zmanipulowane, a telewizja kłamie. Abstrahując od tej całej politycznej zawieruchy, postaram się w kliku zdaniach wyjaśnić, skąd biorą się tak zaskakująco dobre wyniki Platformy Obywatelskiej. I jak to możliwe, że nawet teraz, kiedy nieudolność rządu widać jak na dłoni, sondaże wskazują na wzrost notowań tej partii.

Weźmy trzech polityków PO: Janusza Palikota, Tomasza Tomczykiewicza i Jarosława Gowina. Zastanówmy się, jak wymienieni powyżej panowie – wszyscy pracujący w ramach jednej partii politycznej – komunikują się z elektoratem. Sprawą, która posłuży nam jako przykład, będzie warszawski konflikt o niedawno przeniesiony krzyż.

Palikot od pochówku prezydenckiej pary wysyła bardzo agresywny i przez to wyraźny komunikat. Wypowiedź w jego stylu ws. przeniesienia krzyża brzmiałaby mniej więcej tak:

Przeniesienie krzyża to za mało! Kaczyńskiego należy – mimo, że nie żyje – wyjąć z trumny i zabić go jeszcze raz. Tylko tym razem publicznie, tak żeby wszyscy widzieli jak to się stało. Tak aby każdy mógł zobaczyć, jak kończy się ten koszmar!

Tomczykiewicz, nowy – i jak mówią niektórzy: przypadkowy – przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, wypowiada się zdecydowanie bardziej stonowanie. W naszym zestawieniu jest człowiekiem środka. W przykładowej sprawie powiedziałby mniej-więcej tak:

Dobrze, że przeniesiono krzyż. To co się pod nim działo, godziło w uczucia religijne większości Polaków. Samo przeniesienie krzyża odbyło się godnie. Szkoda, że PiS i Jarosław Kaczyński doprowadzili do sytuacji, że trzeba było to robić w ukryciu, a nie uroczyście. Na szczęście wbrew tym przeszkodom udało się upamiętnić ofiary na tablicy przed Pałacem i w jego wnętrzu.

Natomiast poseł Gowin, uważany za jednego z najbardziej konserwatywnych polityków PO, mógłby nawet powiedzieć coś pocieszającego dla tzw. „obrońców krzyża”:

To bardzo przykre, że całość odbywała się w konspiracji, ale nie było innego sposobu. Ja bardzo współczuję tym ludziom, którzy tyle tygodni, a nawet miesięcy poświęcili na czuwanie pod krzyżem. I chciałbym ich przeprosić. Przeprosić w imieniu Jarosława Kaczyńskiego. Wiem, że on sam się na to nie zdobędzie, ale tym ludziom za wykorzystywanie ich wiary do politycznej walki po prostu należą się przeprosiny. Natomiast pomnik upamiętający te straszliwe wydarzenia z 10 kwietnia musi powstać i chciałbym zapewnić, że powstanie.



08 września 2010 o godzinie 21:17. Kategorie: J. Kaczyński, Miniblog, Prawica, Szopka Polityczna, Wybory

Jarosław Kaczyński postanowił najwyraźniej zatopić okręt, na którym płynie, wywołując któryś już z kolei rozłam w PiS-ie. Tym bowiem zakończą się zapewne trwające w partii czystki wśród niedawnych sztabowców prezesa. Szef PiS działa jednak nie tylko na szkodę swojej formacji - nieustanną, wewnętrzną zawieruchą skutecznie odcina obywatelom dostęp do informacji nt. stanu gospodarki państwa, nadchodzących podwyżek, czy rozważań dotyczących tego, po co właściwie premier pojechał do Indii.




09 sierpnia 2010 o godzinie 20:15. Kategorie: Miniblog, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Śmierć

Dziś pod Pałacem Prezydenckim odbędzie się organizowana przez niejakiego Dominika Tarasa (pseudonim Rambo) i Jakuba Zysnarskiego "Akcja Krzyż". Jej inicjatorzy zgłosili swoją manifestację w Urzędzie Miasta Warszawa, a ten nie znalazł żadnego powodu, by odmówić im prawa do zgromadzenia. Nawet pomimo faktu, że sami organizatorzy zaznaczyli, iż nie gwarantują bezpieczeństwa uczestnikom akcji, że manifestacja ma odbywać się z pogwałceniem ciszy nocnej, że poziom emocji na Krakowskim Przedmieściu jest już bliski apogeum, o czym zresztą szerzej pisałem już dziś tutaj.




05 sierpnia 2010 o godzinie 15:17. Kategorie: Kryminał, Miniblog, Szopka Polityczna

Dla politycznych blogerów nastały dziwne czasy. Za słowa krytyki pod adresem wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej Janusza Palikota, można najpierw dostać sądowe pogróżki, a następnie propozycję autocenzury w zamian za "zobowiązania o wymiarze stricte finansowym". Ciekawe ilu dziennikarzy poseł z Biłgoraja kupił sobie w ten sposób?




03 sierpnia 2010 o godzinie 17:44. Kategorie: Komentarz, L. Kaczyński, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna

Konflikt o krzyż doszedł dziś do punktu zapalnego. Miejsce miały przepychanki, blokady, protesty. Media od początku starały się przedstawiać konflikt o dwie zbite razem deski jako przyczółek do dyskusji o świeckości państwa. Przekuto ten absurdalny wręcz problem, w sprawę wagi państwowej.

Dla każdego niezaangażowanego obserwatora konflikt o smoleński krzyż jest czystym kuriozum. Naprzeciw siebie stanęli bowiem fanatyczni katolicy, dla których krzyż jest nietykalną świętością, oraz maniakalnie antyreligijni zwolennicy usunięcia katolickiego symbolu z przestrzeni publicznej. Ci drudzy dla poparcia swoich racji przytaczali argumenty, mówiące o świeckim, laickim, wręcz o ateistycznym charakterze państwa.

Czym jednak owy ateizm jest? Według tego, co przekazują nam media – ateiści walczą z symbolami religijnymi. Krzyże, gwiazdy Dawida, symbole Yin-Yang – to wszystko ma drażnić ludzi niewierzących w jakiegokolwiek Boga. Dlatego też, by być osobami politycznie poprawnymi – powinniśmy krzyż sprzed siedziby głowy państwa usunąć.

Prawda ma się jednak nijak do doniesień medialnych. Sam jestem ateistą. Nie wierzę w Boga, ponieważ nie znajduję ku temu racjonalnego wytłumaczenia. Być może to kwestia samozaparcia, silnej woli, chęci uwierzenia. Nie mnie to ostatecznie rozstrzygać. Wiem jednak, jako osoba niewierząca, że symbole religijne nie są czymś złym. Ludzie potrafią w nich znaleźć ukojenie ducha, wewnętrzny spokój, pocieszenie w trudnych chwilach. Ja nie, ale to tylko i wyłącznie moja sprawa.

Jako ateista – chociaż nie lubię samego siebie tak określać – mogę powiedzieć z całą stanowczością: krzyż mi nie przeszkadza. Ani też mnie nie cieszy. Jest dla mnie w dużym stopniu obojętny. Zarówno ten sprzed Pałacu Prezydenckiego, jak i każdy inny.




30 lipca 2010 o godzinie 20:53. Kategorie: Gospodarka, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Tusk

Bezpieczeństwo przede wszystkim, bez względu na koszta. Zdaje się, że ta zasada zawsze obowiązuje w odniesieniu do tzw. VIP-ów, a tragiczne, kwietniowe wydarzenia tylko utwierdziły elity w słuszności takiego postępowania. Przykład na tym polu daje premier Donald Tusk, który jest niekwestionowanym liderem piłkarskich spotkań rządowej ekipy Platformy Obywatelskiej.

Takie mecze, z udziałem najważniejszych osób w państwie, odbywają się średnio dwa razy w tygodniu. Rywalizacja trwa zazwyczaj około dwóch godzin, a samo dopuszczenie do rozgrywek uważane jest w łonie PO za wielki zaszczyt i dowód zaufania lidera partii. Jednak zanim jeszcze zawodnicy wybiegną na murawę, teren oblatuje policyjny helikopter – Sokół.

Godzina pracy maszyny kosztuje ok. 4.000 PLN. Jak łatwo więc policzyć, jedno prywatne spotkanie premiera i jego kolegów „przy piłce” kosztuje podatników bagatela 8.000 PLN. Biorąc pod uwagę że spotkania odbywają się w każdy wtorek i czwartek, łatwo policzyć, że tygodniowo Donald Tusk na swoją przyjemność wydaje 16.000 PLN z państwowej kasy.

Jest to szczególnie oburzające, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że Platforma Obywatelska stała się – dość niespodziewanie dla wyborców – orędownikiem wyższych podatków i zwolennikiem zaciskania pasa. Postulowana wyższa składka VAT oznacza, że podrożeje wszystko. Także żywność – wzrosną bowiem koszty jej produkcji, transportu, a i sklepikarz zapłaci więcej za swoją comiesięczną działalność. To z kolei odbije się niemal wyłącznie na odbiorcach końcowych, czyli konsumentach. Więc na wszystkich obywatelach.

Tymczasem władza jednak bawi się w najlepsze – nie tylko kopiąc piłkę za 16.000 PLN tygodniowo, ale także zatrudniając 40.000 (słownie: czterdzieści tysięcy) nowych urzędników w przeciągu zaledwie roku!

Wyborcom trudno uwierzyć, że wszystko to robi ugrupowanie, które w 2007 roku wygrało wybory głosząc hasło „Taniego Państwa”, racjonalizacji wydatków na administrację, niskich podatków. I wyborcy nadal nie wierzą. Słuchają przemówień swojego premiera, który stara się przekonać ich, kolejny już raz, że „to wszystko wina PiS-u”. Ludzie przecierają oczy i zastanawiają się, czy Tusk mówi prawdę.

Trudno bowiem zwalić wszystko na głównego politycznego oponenta, gdy helikopter nadal lata, ubezpieczając piłkarskie wyczyny premiera.




Ludzie, którzy nie wierzą w teorię spiskową o zamachu na TU-154M, wyznają teorię jakoby do tragedii doprowadził telefonicznie Jarosław Kaczyński. Ewentualnie jego brat - Prezydent. Ta sytuacja doskonale ilustruje tezę, zgodnie z którą, przeciwległym skrajnościom jest do siebie zdecydowanie bliżej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.






w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: