22 grudnia 2010 o godzinie 12:01. Kategorie: J. Kaczyński, L. Kaczyński, Media, Prawica, Uroczystości

Gazeta Wyborcza na tydzień przed Wigilią Bożego Narodzenia zaserwowała swoim czytelnikom wstrząsający obraz ciała ś.p. Lecha Kaczyńskiego po katastrofie smoleńskiej. Jarosław Kaczyński stwierdził natomiast, że w sarkofagu na Wawelu znajduje się trumna z jakimś obcym mu człowiekiem. Tegoroczny okres przedświąteczny okazał się niebywale ohydnym polskim piekiełkiem.

Wojciech Czuchnowski w tekście Jak znaleziono ciało Lecha Kaczyńskiego opisał ze szczegółami potwornie zniszczone doczesne szczątki Prezydenta RP. W swoim tekście wspomina o zmiażdżonej głowie, urwanych kończynach, poszarpanym ciele. Daje masom czytającym Wyborczą to, czego tak bardzo potrzebowały: obraz zniszczonego, pokonanego wroga. Czyni to jednak z zastrzeżeniem, że publikacja tego tekstu nie miała by miejsca, gdyby nie stanowisko Jarosława Kaczyńskiego, wyrażone za pośrednictwem mecenasa Rogalskiego.

Za treści publikowane w Gazecie Wyborczej odpowiada więc prezes PiS. W jaki sposób? Ano w taki, że najpierw ustami swojego prawnika, a później osobiście zadeklarował, że nie rozpoznał ciała Lecha Kaczyńskiego po przetransportowaniu go do Polski. Były premier miał zidentyfikować brata w Smoleńsku, jednak do kraju przetransportowano – jak wyraża się sam zainteresowany – „jakiegoś innego człowieka”.

Nie jestem w stanie pojąć dlaczego Jarosław Kaczyński nie protestował zaraz po przewiezieniu ciała Prezydenta RP do Polski. Przecież nikt by chyba nie pozwolił, aby zamiast bliskiej osoby pochowano jakieś „obce ciało”. Protest przed pochówkiem byłby także dobrym ruchem politycznym na kilka tygodni przed wyborami prezydenckimi – byłby ostateczną kompromitacją rządu i zdemaskowaniem prawdziwych rosyjskich intencji. Chyba, że Jarosław Kaczyński dzisiaj kłamie.

Nie chcę rozstrzygać kto ma rację w tym gorszącym sporze. Pragnę jedynie zasygnalizować, że to co dzieje się nad trumną Lecha i Marii Kaczyńskich w ostatnich dniach jest coraz trudniejsze do zniesienia. Przypomina to brutalny mecz piłki nożnej, w którym zamiast futbolówki kopie się ciało tragicznie zmarłego Prezydenta. Panowie, opamiętajcie się!




19 października 2010 o godzinie 21:09. Kategorie: J. Kaczyński, Kryminał, Media, Prawica

Na początku tego roku, przy okazji afery hazardowej, jeden z jej głównych bohaterów – Mirosław Drzewiecki, w przypływie nagłej szczerości podzielił się swoim zdaniem na temat Polski. Były minister sportu stwierdził w rozmowie z dziennikarzem na Florydzie, że żyjemy w kraju dzikim. On sam miał być tego zresztą najlepszym przykładem. Drzewiecki zapewniał jednocześnie, że gardzi polityką.

Oczywiście, w tamtym momencie, w kontekście afery hazardowej, nie sposób było się z powyższymi tezami zgodzić. Dzisiaj jednak okazuje się, że „Miro” wypowiedział słowa prorocze.

Jak bowiem inaczej określić miejsce, w którym od niemal 5 lat większość mediów serwuje obywatelom codzienną dawkę seansu nienawiści wobec iście orwellowskiego Goldsteina – Jarosława Kaczyńskiego, a gdy przekaz zaczyna przynosić nieprzewidziane rezultaty, wszyscy umywają ręce? Jak nazwać dziennikarkę, która poderżnięcie gardła nazywa niegroźnymi „ranami powierzchownymi”? Jak inaczej można odnosić się do kraju, gdzie osobę, która miała być ofiarą mordu, oskarża się wyłącznie w oparciu o własne fantazje o inicjowanie zamachu na samego siebie? Gdzie indziej, jak nie w dzikim kraju właśnie, można znaleźć dziennikarzy, którzy będą starali się za wszelką cenę udowodnić, że oszalały z nienawiści do PiS-u morderca jest „kolejnym już wykorzystywaniem agresji i śmierci przez Jarosława Kaczyńskiego w polityce”, a nie efektem ich codziennej pracy nad zohydzeniem wizerunku tego człowieka?

Takich rzeczy nigdy nie było w Polsce. Takie sytuacje zdarzają się wyłącznie w Dzikim Kraju.




21 września 2010 o godzinie 14:45. Kategorie: J. Kaczyński, Miniblog, Polityka Krajowa, Prawica, Wybory

Sensacyjna wiadomość czy dziennikarska "kaczka" - nad tym, po publikacji Rzeczpospolitej, zastanawia się niemal cała polityczna blogosfera w Polsce. Czy Jarosław Kaczyński wystartuje w wyborach samorządowych na urząd prezydenta stolicy? Niektórzy twierdzą, że to bardzo realny scenariusz...




08 września 2010 o godzinie 21:17. Kategorie: J. Kaczyński, Miniblog, Prawica, Szopka Polityczna, Wybory

Jarosław Kaczyński postanowił najwyraźniej zatopić okręt, na którym płynie, wywołując któryś już z kolei rozłam w PiS-ie. Tym bowiem zakończą się zapewne trwające w partii czystki wśród niedawnych sztabowców prezesa. Szef PiS działa jednak nie tylko na szkodę swojej formacji - nieustanną, wewnętrzną zawieruchą skutecznie odcina obywatelom dostęp do informacji nt. stanu gospodarki państwa, nadchodzących podwyżek, czy rozważań dotyczących tego, po co właściwie premier pojechał do Indii.




22 sierpnia 2010 o godzinie 14:03. Kategorie: J. Kaczyński, Polityka Krajowa, Prawica, Teoria, Tusk

Polityka jest sferą, w której łączą się ze sobą wszelkie przejawy ludzkiej aktywności. To parlamentarzyści tworzą prawo, decydując przy tym, co nam – obywatelom – wolno, a czego robić nie możemy. Biorąc więc pod uwagę istotę polityki, kluczowym problemem staje się dobór odpowiednich, kompetentnych kadr.

W XXI wieku aspekt programowy odgrywa jednak rolę poboczną. Stanowi dodatek dopełniający i legitymizujący istnienie całości. Chociaż istotą władzy jest możliwość zmieniania prawa, to współcześnie niewiele osób zdaje się o tym pamiętać. Pełne idei i rozwiązań partie kadrowe zostały wyparte przez merytorycznie puste, ale nadzwyczaj skuteczne partie typu wyborczego.

Dla zwykłego obywatela oznacza to łatwiejszy dostęp i lepsze zrozumienie tego, co obecnie nazywamy „polityką”, a co w rzeczywistości stanowi jedynie kiepską projekcję jej prawdziwej natury, wytworzoną na potrzeby masowego odbiorcy. Dziś nikogo nie rozpala informacja o podwyżce podatków, zwłaszcza że została podana wraz z mętnymi obietnicami jej czasowego charakteru. Wielkie zainteresowanie wzbudziła za to, nieistotna z punktu widzenia interesów obywateli, wojna o krzyż w Warszawie.

Współcześnie sejmowe debaty oglądają niemal wyłącznie maniacy (tacy jak ja). Reszcie wystarczy serwis informacyjny, w którym kilkugodzinną dyskusję streszcza się w dwuminutowym materiale, z dziennikarskim komentarzem, wskazującym odbiorcy jak daną sprawę należy interpretować.

Sytuację tę doskonale rozumie premier Donald Tusk i jego polityczno-medialne zaplecze. Ważne, by dobrze wyglądać, mówić z dużą pewnością siebie, wygrywać językowe potyczki. Treść w polityce XXI wieku schodzi na dalszy plan. Chyba, że są to obietnice wyborcze, które zresztą wyjątkowo szybko ulatniają się z pamięci – tak rządzących, jak rządzonych.

W nowych okolicznościach nie potrafi odnaleźć się Prawo i Sprawiedliwość. A precyzyjniej - jego wpływowa część, z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele. Jak twierdzi Eryk Mistewicz, PiS uprawia XIX wieczną politykę. W tej tezie jest sporo racji.




29 kwietnia 2010 o godzinie 13:35. Kategorie: Jurek, Polityka Krajowa, Prawica, Wybory

Na początku kwietnia, za pośrednictwem redaktora Tomasza Machały i serwisu Facebook, wszyscy zainteresowani mogli wziąć udział w debacie z Andrzejem Olechowskim. Wczoraj, 28 kwietnia, odbyła się podobna dyskusja z kolejnym kandydatem na prezydenta – z Panem Markiem Jurkiem.

Zadałem mu trzy pytania i – chociaż nie zawsze było łatwo – uzyskałem na wszystkie odpowiedź. Treść całej debaty można znaleźć w odpowiednim koncie w serwisie Facebook. Poniżej prezentuję poza swoim udziałem w dyskusji, także kilka najciekawszych pytań, które padły wczoraj:

Piechuła: ~Witam serdecznie Panie Marku! Zna Pan Stefana Niesiołowskiego jeszcze z czasów ZChN - czy Pana zdaniem chamstwo, jakie w ostatnich latach stało się jego atrybutem, wynika z cech charakteru, czy to raczej medialna poza?

Marek Jurek: Myślałem, że Marszałek Niesiołowski stając się marszałkiem trochę wyluzuje, ale niestety jego agresja stała się znacznie bardziej ponura.



27 kwietnia 2010 o godzinie 17:44. Kategorie: Lewica, Polityka Krajowa, Prawica, Wybory

Chęć ubiegania się o fotel głowy państwa w przyspieszonych wyborach prezydenckich zgłosiły 22 komitety wyborcze. Poza znanymi postaciami świata polityki, takimi jak Marek Jurek, Jarosław Kaczyński, Bronisław Komorowski, Janusz Korwin-Mikke, Andrzej Lepper, Grzegorz Napieralski, Andrzej Olechowski czy Waldemar Pawlak, swoją kandydaturę wysunęło także 14 innych osób.

O tych kandydatach często nie wspomina się ani słowem. Zapewne większa część z nich nie zdoła zebrać wymaganych 100 000 podpisów, które umożliwiłyby im udział w walce o Prezydencki Pałac. Czy jest czego żałować? Przekonajmy się sami. Poniżej przedstawiam kilka podstawowych informacji, które pomogą przybliżyć sylwetki nieobecnych w środkach masowego przekazu kandydatów.




07 kwietnia 2010 o godzinie 21:20. Kategorie: Media, Polityka Krajowa, Prawica, Wybory

Kandydat na prezydenta, Andrzej Olechowski, został zaproszony przez redaktora Tomasza Machałę do udziału w internetowej debacie za pośrednictwem serwisu Facebook. Postanowiłem skorzystać z okazji i wziąć w niej udział.

Co ciekawe, Olechowski odpowiadał na wszystkie zadane pytania po kolei… jednak te najmniej wygodne dla siebie, pomijał milczeniem. Zdecydowanie bardziej upodobał sobie pytania łatwe, które mógł skwitować jednym, ogólnikowym zdaniem.

Poniżej zamieszczam moje pytania i odpowiedzi, jakich udzielił mi Andrzej Olechowski:

Piechuła: ~Witam Pana serdecznie. Według oficjalnej witryny Komisji Trójstronnej, oraz informacji wielu publicystów, m.in. Daniela Estulina, jest Pan Zastępcą Przewodniczącego Grupy Europejskiej tej organizacji. Jakie pełni Pan w związku z piastowaną funkcją obowiązki? Czy nie będą one przeszkadzać w ewentualnym pełnieniu roli Prezydenta RP? I czy otrzymuje Pan wsparcie dla swojej kandydatury od członków Komisji Trójstronnej, np. od osoby Davida Rockefeller-a?

Olechowski: Chciałbym. Moja kadencja kończy się w maju tego roku.

~Czy planuje Pan utworzenie nowej politycznej formacji po wyborach, jeśli wynik będzie przynajmniej dwucyfrowy? Wszyscy doskonale pamiętamy, że to wokół Pańskiej popularności zbudowano kiedyś Platformę Obywatelską.

Jeśli wygram wybory, bądź osiągnę w nich dobry wynik, zgromadzona wokół mnie energia nie rozejdzie się.



29 marca 2010 o godzinie 20:34. Kategorie: Miniblog, Polityka Krajowa, Prawica, Szopka Polityczna, Wybory

Wśród moich znajomych lament: ...szkoda, że nie wybrali Sikorskiego, tylko tę starą pierdołę... teraz nie mam na kogo głosować! Kaczyński PiSior, to wiadomo, że nie zagłosuję, a poza nim nikt inny nie ma szans... Przepraszam, ale czy tylko ja pamiętam, że Sikorski był od 2005 roku senatorem Prawa i Sprawiedliwości, następnie objął urząd w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, a na początku kariery w parlamencie III RP był członkiem rządu Jana Olszewskiego?!?




28 marca 2010 o godzinie 13:43. Kategorie: Korporacje, Kryminał, Media, Prawica

Historia Legii Warszawa sięga 1916 roku, kiedy to jej piłkarska drużyna zadebiutowała na murawie. Współcześnie klub jest dziewięciokrotnym mistrzem polski (w tym jeden tytuł odebrany przez PZPN), którego siedziba mieści się przy ul. Łazienkowskiej 3 w Warszawie. Stadion tej drużyny może pomieścić 13 628 kibiców. Obecnie trenerem zespołu jest Stefan Białas, a prezesem Leszek Miklas.

Na pierwszy rzut oka – typowa drużyna piłkarska. Są jednak informacje, które mogą budzić niepokój.

Od kwietnia 2004 roku Legia Warszawa w 80% należy do holdingu Grupy ITI. Ten sam koncern jest właścicielem wielu stacji telewizyjnych (cała grupa TVN, platforma „n”), portali internetowych (Onet.pl, Onet.tv, Zumi, TVN24.pl), a także Multikina i Tygodnika Powszechnego.

Od 2 grudnia 2006 roku Prezydentem Miasta Warszawa jest była prezes NBP, członkini Platformy Obywatelskiej – Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jedną z pierwszych decyzji, które podjęła pani prezydent, było przekazanie 460 000 000 PLN na rzecz Legii Warszawa. I to zupełnie niezależnie od budowy Stadionu Narodowego.

Kibice oprotestowali posiedzenia Rady Miasta, przychodząc na nie z transparentami głoszącymi: "500 milionów dla Waltera, dla warszawiaków - nic!", "Miejski stadion dla kibiców, nie sponsorujcie milionerów z ITI!".

Pomimo tego, Gronkiewicz-Waltz podtrzymała swoją decyzję. Nie przekonały ją nawet tak popularne wówczas argumenty o światowym kryzysie finansowym. Protestujących kibiców nazwała kibolami, a dziennikarza radiowej Trójki, który dopytywał o kwestię finansowania Legii Warszawa, oskarżyła o głosowanie na PiS i wspieranie ludzi, którzy z PO odeszli (pokroju Piskorskiego). Oburzyła się też, że dziennikarz nie pracuje dla prywatnej stacji jak Radio Zet (WTF?) i że zaprasza ją za rzadko. A gdy już zaprosi, to bezczelnie pyta o te 460 milionów złotych.

Chyba nawet najbardziej zagorzali sympatycy TVN-u i Szkła Kontaktowego zgodzą się, że stacja ta znacznie łagodniej i przychylniej podchodzi do polityków Platformy Obywatelskiej. Ot, taka linia programowa. Jest to zupełnie zgodne z prawem. Tak samo jak zgodne z prawem są działania pani Gronkiewicz-Waltz.

Jednak warto zadać sobie pytanie, czy nie zachodzi tutaj prawdopodobieństwo konfliktu interesów? O korupcję nikogo tutaj oskarżyć nie można, nawet jeśli w głębi serca wszyscy podejrzewają, że miała miejsce.

460 milionów złotych z kieszeni podatników w zamian za życzliwość dziennikarzy? Czemu nie, Platformę to przecież nic nie kosztuje…






w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: