05 marca 2011 o godzinie 14:10. Kategorie: Komorowski, Politycy, Polityka Krajowa, Prawo, Wybory

Po wyborach parlamentarnych w 2007 roku media obiegła plotka, jakoby bez względu na wynik wyborczy Prezydent Lech Kaczyński miał desygnować do pełnienia roli szefa rządu swojego brata. Spekulacji tej towarzyszyły głosy oburzenia, groźby mówiące o końcu demokracji w Polsce. Ś.p. Lech Kaczyński nie miał jednak zamiaru zmieniać demokratycznego werdyktu wyborczego i na stanowisko Premiera nominował lidera zwycięskiego ugrupowania – Donalda Tuska.

Dzisiaj jednak okazało się, że poszanowanie dla demokratycznej decyzji suwerena jest sprawą niegodną uwagi najwyższych urzędników państwowych. Oto bowiem obecny Prezydent RP, Bronisław Komorowski, w wywiadzie dla „Newsweeka” zakomunikował, że ma suwerenne prawo wybrać kandydata na premiera – dowolnego, zupełnie nie przejmując się wynikiem wyborów.

Komorowski przyznaje, że lider zwycięskiej partii ma największe szanse, ale zaraz nadmienia, że taki polityk nie ma gwarancji. Swoją wypowiedź uzupełnia jednoznaczną sugestią, kto owej pewności z całą pewnością mieć nie może: - Mam nadzieję, że po jesiennych wyborach będę mógł powierzyć misję tworzenia rządu zwolennikom modernizacji, ale i zdrowego rozsądku – mówi głowa państwa.

Oznacza to więc, że Komorowski uznaje wolę obywateli za nieistotną. Demokracja według obecnego prezydenta naszego państwa powinna być ręcznie sterowana, by w razie potrzeby skorygować wynik wyborczy. Komorowski sądzi najwyraźniej, że jego osobiste przekonanie, subiektywna preferencja, są ważniejsze od głosów milionów Polaków. Prezydent łamie tym samym jedyny w Polsce dobry polityczny obyczaj nakazujący respektowanie rezultatu wyborczego.

Jeśli Bronisław Komorowski spełni swoje zapowiedzi po wyborach parlamentarnych, to będzie to moment, w którym formalnie w Polsce skończy się demokracja, pojmowana jako ustrój, w którym osoby pełniące czołowe urzędy państwowe, wskazywane są przez wolnych obywateli.




31 grudnia 2010 o godzinie 11:15. Kategorie: Komorowski, Miniblog, Politycy, Tusk, Uroczystości, Wybory

W sylwestrowy poranek 2010 pragnę życzyć Wam, moi drodzy, rozsądnych wyborów w drugiej połowie nowego roku. Oby udało się nam wszystkim wyciągnąć wnioski z gigantycznego zadłużenia, podwyżki podatków, słabości państwa na arenie międzynarodowej, afery hazardowej i stoczniowej, paraliżu kolei, fiaska budowy dróg, nieudolności przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej, z prezydenta opowiadającego w GMF o bigosowaniu, deklarującego wystąpienie z NATO, a także z premiera łamiącego niemal każdą obietnicę zawartą w wygłoszonym w 2007 roku expose. Życzę Wam wszystkim, a także sobie, szczęśliwych nowych wyborów i hucznego upadku rządu Donalda Tuska.




14 grudnia 2010 o godzinie 12:30. Kategorie: Komorowski, Kryminał, Polityka Krajowa, Śmierć, Wojna

Polscy żołnierze wyszli na ulice Gdańska, Gdyni, Elbląga i Szczecina 17 grudnia 1970 roku. Legioniści Rzeczypospolitej otwarli ogień do polskich obywateli. Strzelali ostrą amunicją. Strzelali by zabić.

W grudniu 1970 roku zastrzelono – według dostępnych dziś danych – 44 Polaków. Ponad 1160 naszych babć, dziadków i rodziców zostało rannych. Milicja i wojsko, powołane by chronić polski naród, wykonało na nim straszliwą, polityczną egzekucję. Zadaniem funkcjonariuszy było stłumienie fali protestów, które wybuchły po ogłoszeniu drastycznej podwyżki cen na artykuły spożywcze.

Odpowiedzialnością za te hańbiące wydarzenia obarcza się dzisiaj m.in. Wojciecha Jaruzelskiego – ongiś wskazanego w procesie niedemokratycznej elekcji do pełnienia roli Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, obecnie nieformalnego członka Rady Bezpieczeństwa Narodowego przy prezydencie Bronisławie Komorowskim.

Powszechnie uważa się, że największą przewiną generała Jaruzelskiego jest odpowiedzialność za wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 roku, podczas którego zginęła nieznana precyzyjnie do dziś liczba Polaków. Nie wolno nam jednak zapomnieć, że człowiek ten odgrywał kierowniczą rolę 11 lat wcześniej, 17 grudnia 1970 roku, kiedy to miejsce miała masakra robotników na Wybrzeżu.

Do niedawna wydawało się, że nie ma i nie może być większej zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, jak zdrada obywateli i zlecanie politycznych morderstw na Polakach. Dzisiaj jednak wiemy, że można zrobić coś o wiele gorszego – nazywać rzeczonego zdrajcę bohaterem i ekspertem, prezydentem wolnej Polski, symbolem przemian. To bowiem nie tylko mijanie się z prawdą, ale też opluwanie pamięci Polaków, tak bestialsko i z zimną krwią zamordowanych pod okiem Wojciecha Jaruzelskiego.




18 czerwca 2010 o godzinie 18:10. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Napieralski, Pawlak, Wybory

Ostatni barometr wyborczy publikowany przed ciszą wyborczą. Już w niedzielę pierwsza tura wyborów prezydenckich. Czy zwycięzcą zostanie osoba, która prowadziła najlepszą kampanię wyborczą?

W ostatnim zestawieniu żaden z pretendentów do najwyższego urzędu w państwie nie stracił punktów. W barometrze zyskują wszyscy, poza Waldemarem Pawlakiem, który zdołał utrzymać swoją pozycję sprzed tygodnia. Wzrosty pozostałej badanej trójki są zauważalne i należą do jednych z najbardziej zdecydowanych w porównaniu do poprzednich czterech zestawień.

Na ostatniej prostej najwięcej zyskali liderzy sondaży – Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński. Nastąpiło też gruntowne przetasowanie końcowych pozycji w rankingu. Żaden z badanych kandydatów nie utrzymał się na lokacie sprzed niecałego tygodnia. Niektórym wyszło to na dobre, inni mieli jednak nieco mniej szczęścia.

Szczegółowe wyniki barometru za okres 13.06.2010 – 18.06.2010 (do godziny 17:30):




13 czerwca 2010 o godzinie 13:31. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Napieralski, Pawlak, Wybory

Już w przyszłą niedzielę odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Kampanie wyborcze czołowych kandydatów nabierają tempa, a ich retoryka zaostrza się. W wyborczym barometrze zanotowano w tym tygodniu dwa spadki wśród dotychczasowych liderów rankingu, oraz dwa wzrosty w drugiej połowie zestawienia. Pomimo tego, nie doszło do zmian w zajmowanych przez kandydatów lokatach.

Znaczący wpływ na końcowe zestawienia miała debata wyborcza na Uniwersytecie Warszawskim. Chociaż to wydarzenie – co wydaje się skandaliczne – nie była transmitowana przez żadną telewizję, to w barometrze potraktowano ją jako pełnoprawne spotkanie kandydujących na urząd Prezydenta RP. Jarosław Kaczyński i Grzegorz Napieralski swoją nieobecnością stracili 10 punktów. Dla obecnych na debacie: Bronisława Komorowskiego i Waldemara Pawlaka, rozmowa ze swoimi przeciwnikami skończyła się 5 punktowym zyskiem w rankingu.

Szczegółowe wyniki barometru za okres 06.06.2010 – 12.06.2010:




06 czerwca 2010 o godzinie 11:47. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Napieralski, Pawlak, Wybory

Przełom maja i czerwca to kampanijne przyspieszenie. Żaden z 4 uwzględnionych w barometrze kandydatów nie odnotował spadku. Jarosław Kaczyński, którego kampania do tej pory była oceniana najlepiej, został zdetronizowany przez kandydata lewicy – Grzegorza Napieralskiego. Duży wzrost odnotował także Bronisław Komorowski, którego sztab wyraźnie zrezygnował z agresywnej retoryki wyborczej. Najspokojniejszą kampanię prowadził w tym tygodniu Waldemar Pawlak. Kandydat ludowców jako jedyny nie odnotował wzrostu w barometrze.

Szczegółowe wyniki barometru za okres 30.05.2010 – 5.06.2010:




30 maja 2010 o godzinie 16:50. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Napieralski, Pawlak, Wybory

Ostatni tydzień to delikatne przyspieszenie wyborczego wyścigu do Pałacu Prezydenckiego. Wydarzeń, które wypływają na ogólną ocenę kampanii kandydatów jest coraz więcej. Platforma Obywatelska delikatnie odchodzi od wojennej retoryki w swojej kampanii, nie rezygnując jednak całkowicie z antagonizowania swojego elektoratu z wyborcami konkurencji.

Nagłe obsadzanie stanowisk przez p.o. głowy państwa Marszałka Sejmu doprowadziło do pierwszych kampanijnych zgrzytów w koalicji rządzącej. Jedyną osobą, która w sensie wyborczym wyraźnie zyskuje na zamieszaniu wokół kandydata na szefa NBP – Marka Belki – okazał się Waldemar Pawlak.

Wahania w ocenie kampanii czterech kandydatów w tym tygodniu były niewielkie – spadki w granicach 3-4 punktów nie mają bowiem znaczącego wpływu na ostateczne miejsce kandydata w rankingu. Natomiast 6 punktowy wzrost Waldemara Pawlaka sprawił, iż przegonił on kandydata lewicy – Grzegorza Napieralskiego w porównaniu do zeszłotygodniowego barometru.

Szczegółowe wyniki barometru za okres 16.05.2010 – 22.05.2010:




23 maja 2010 o godzinie 15:00. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Napieralski, Pawlak, Polityka Krajowa, Wybory

Tegoroczne wybory prezydenckie są wyjątkowe – upływają pod znakiem nieszczęść, z którymi kandydaci wyraźnie nie potrafią sobie poradzić. Ostatni tydzień był wyjątkowo gorący jeśli chodzi o kampanijne zabiegi. Starania sztabów czołowych partii nie zawsze jednak wychodziły im na dobre.

Poniżej przedstawiam moją ocenę toczącej się kampanii wyborczej, wraz z sytuacjami, które wpłynęły na końcową pozycję w rankingu. Za każde podjęte działanie kandydat może zyskać lub stracić maksymalnie 10 punktów. Komorowski, Kaczyński, Pawlak i Napieralski – czyli czterej kandydaci, których biorę pod uwagę, zaczynali od wyjściowego pułapu 50 punktów. Ponieważ kampania jest krótka, za każdy dzień, kiedy kandydat nie przebił się do mainstreamowych mediów z własnym przekazem, odejmowałem jeden punkt. Na ocenę kandydata wpływa też zachowanie jego otoczenia i partii, z ramienia której występuje.

Szczegółowe wyniki barometru za okres 16.05.2010 – 22.05.2010:




11 maja 2010 o godzinie 20:16. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Szopka Polityczna, Wybory

Po tym, jak prawica doszła do władzy w 2005 roku PO i PiS podzieliły pomiędzy sobą elektorat, a tym samym całe społeczeństwo. Partia braci Kaczyńskich zyskała opinię gwałtownej, impulsywnej formacji pełnej pieniaczy. Media, a także sympatycy Donalda Tuska, wykreowali wyborcę Prawa i Sprawiedliwości jako osobę w podeszłym wieku, bez wykształcenia, noszącą moherowy beret i ciskającą obelgi na prawo i lewo.

Wyśmiewano rozgoryczenie i złość elektoratu PiS-u. Ukazywano ślepe ataki zwolenników i polityków tej partii. Bezlitośnie obnażano także fizyczną agresję względem ludzi o odmiennych poglądach:


Platforma Obywatelska w obliczu takiego zachowania oponenta nie musiała robić wiele. Wystarczyło pokazać się w mediach na zasadzie kontrastu: „Oni są agresywni, my – spokojni”; „Oni są głupi, my – inteligentni”; „Oni się kompromitują, my – odnosimy sukcesy”.

Metoda ta okazała się niezwykle skuteczna – Platforma Obywatelska zyskiwała w sondażach z dnia na dzień, aż do 2007 roku, kiedy to Tusk zdecydowanie wygrał przyspieszone wybory parlamentarne. Niektórzy ludzie i dziennikarze cieszyli sięwreszcie będzie spokój, wreszcie można zasnąć bez obaw, że ktoś nas kompromituje!




08 maja 2010 o godzinie 15:58. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Wybory

Donald Tusk, expose (2007 r.): Nie ma solidarności bez miłości. I ja wiem, że niektórzy na tej sali czasami uśmiechają się wątpiąc w to, że te słowa mają głęboki sens. Ja wierzę, bardzo wierzę w sens tych słów. I wiem jedno, prędzej czy później wy, i wy w sens tych słów też uwierzycie, bo one naprawdę mają głęboki sens.

Kiedy pod koniec 2007 roku Donald Tusk obejmował urząd premiera, wiele mówiło się o spokoju, jaki rządy Platformy Obywatelskiej miały zaprowadzić. Dziennikarze cieszyli się, że wreszcie my, Polacy budzimy się spokojnie i zasypiamy spokojnie. Partia Tuska wygrała dzięki koncepcji polityki miłości, która miała być lekarstwem na notoryczne dzielenie narodu na tych, którzy stoją tam gdzie wtedy i na tych gorszych, którzy stoją tam, gdzie stało ZOMO. Medialny przekaz w dużym skrócie można streścić w jednym zdaniu: PO poprowadzi politykę dojrzalszą, mniej awanturniczą, bardziej otwartą.

Okazało się to strzałem w dziesiątkę, nie sposób bowiem bronić tutaj Jarosława Kaczyńskiego i próbować udowodnić, że jego retoryka była ze wszech miar dyplomatyczna, stonowana i odpowiednia. Nie, nie była.

Platforma Obywatelska wygrała jednak wybory na fali antypisu. I był to właściwie diadem w zwycięskiej koronie ugrupowania Donalda Tuska. Polska miała być silna, ale otwarta, niezależna, ale jednocześnie dojrzała, stanowcza, ale skora do współpracy. Była to najważniejsza obietnica wyborcza PO. Co z niej zostało?






w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: