23 sierpnia 2011 o godzinie 20:55. Kategorie: Gospodarka, Miniblog

Od wczoraj Polityczne Koryto jest oficjalnie zamknięte. Przez pewien czas będę Was jednak, drodzy Joggerowicze, informował o artykułach pojawiających się na nowej odsłonie blogu. Pierwszym jest opublikowana dzisiaj analiza polskiego i unijnego deficytu budżetowego w stosunku do PKB - zapraszam!




16 lutego 2011 o godzinie 21:20. Kategorie: Gospodarka, Ludzie, Media, Politycy, Tusk, Wybory

W ostatnich dniach wśród krytyków Platformy Obywatelskiej panują iście szampańskie nastroje. Sondaże pokazują nawet kilkunastoprocentowe straty poparcia partii rządzącej, od PO odwracają się gwiazdy popkultury, a nowej pracy szuka już powoli główny PR-owiec Tuska, Igor Ostachowicz.

Zmiany w nastrojach społecznych wskazywałyby na zmęczenie kwiecistą, aczkolwiek pustą retoryką rządu. Wydaje się, że podwyżka podatków, wzrost opłat akcyzowych, dramatycznie wysoki poziom publicznego zadłużenia, afera stoczniowa i hazardowa, totalny paraliż kolei i krytyka ze strony prof. Balcerowicza zrobiły swoje.

Jednak gdy uważnie wsłuchamy się w argumenty medialnych autorytetów i zwykłych obywateli, zauważymy niebezpieczną i daleko posuniętą bezrefleksyjność. Głosowałem na PO, bo bałem się PiS-u; PO zawiodła mnie; Platforma się wypaliła; PO nie jest już sexy – to zdania powtarzane w ostatnim czasie niczym mantra.

Oczywiście nie ma w nich niczego złego, niezadowolenie z rządu Tuska jest naturalną reakcją każdego zainteresowanego życiem publicznym obywatela. Niestety, wyborcy porzucający Platformę nie wykazują się aż tak głęboką refleksją.




02 września 2010 o godzinie 21:04. Kategorie: Gospodarka, Polityka Krajowa, Tusk, Uroczystości

Ocena rządu Donalda Tuska może być (i jest) różna. Jedni postrzegają obecnego premiera jako męża stanu, inni pukają się w czoło słysząc takie opinie. Jest jednak rzecz, co do której w społeczeństwie panuje pełna zgoda. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Tuska zgadzają się bowiem, że rząd Platformy Obywatelskiej w bardzo dużym stopniu skupia się na swoim wizerunku. Public Relations zostało właściwie wypromowane i spopularyzowane w społeczeństwie przez ekipę PO.

Polityka wizerunkowa partii Tuska oparta została o jeden, bardzo solidny i w miarę bezpieczny filar. Jest nim Prawo i Sprawiedliwość, a zwłaszcza lider tego ugrupowania – Jarosław Kaczyński. Gdy tylko coś zaczyna iść nie tak, gdy wokół premiera dzieje się źle, niemal natychmiast okazuje się, że u podstaw problemu leży PiS.

Tak było z aferą hazardową (politycy PO argumentowali, że nie było żadnej afery, a cała sprawa została wymyślona i sztucznie rozdmuchana przez PiS), było tak z podwyżką VAT-u (mówiono: „musimy podnieść podatki, bo ten zły PiS je obniżył i przez to teraz w kasie państwa są pustki”), nie inaczej jest i dziś – ws. „Solidarności”.




12 sierpnia 2010 o godzinie 14:10. Kategorie: Gospodarka, Korporacje, Polityka Krajowa, Prawo

Czeka nas drastyczna podwyżka cen paliw. 22 lipca, gdy Polska żyła paradą środowisk gejowskich i kontrowersyjną reklamą piwa Lech, Sejm przyjął projekt ustawy, który przyznaje Ministrowi Finansów szczególne uprawnienia w kwestii podatku akcyzowego.

Na mocy tego aktu prawnego, który czeka jedynie na podpis Prezydenta Komorowskiego, Jan Rostowski będzie mógł, niemal jednoosobowo, podnieść ceny paliwa w całym kraju. Za pośrednictwem rozporządzenia Ministra Finansów, już w tym roku podatek akcyzowy ma wzrosnąć bowiem na tyle, by przychody budżetu z tytułu tego obciążenia, osiągnęły pułap 58 mld PLN.

Dla kierowców oznacza to, że już jesienią tego roku benzyna znacząco podrożeje na litrze. I to w najlepszym przypadku aż o 10 groszy. Rząd planuje bowiem znieść ulgę na biokomponenty, które obecnie są OBOWIĄZKOWO dodawane do każdego rodzaju paliwa. Na elementy pochodzenia roślinnego obowiązuje preferencyjna stawka podatkowa, którą Ministerstwo Finansów ogłosiło – za pozwoleniem Unii Europejskiej – w styczniu 2007 roku. Zgodnie z tym postanowieniem, utrzymano całkowite zwolnienie od akcyzy biokomponentów dodawanych do paliw ciekłych, jak również wprowadzono ulgę od paliw zawierających biokomponenty.

Teraz ma się to zmienić. Budżet na likwidacji ulgi na biokomponenty ma zarobić w tym roku ok. 1,5 mld PLN. To spowoduje, że za litr benzyny Polak będzie musiał zapłacić ok. 10 groszy więcej, zaś litr oleju napędowego zdrożeje o ok. 8–9 groszy.

Dodatkowo wzrost stawki VAT o 1 punkt procentowy podwyższy ceny paliw ok. 3–4 groszy. Niewykluczone jest także, że swoją marżę powiększą także producenci paliw, którzy będą chcieli zrekompensować sobie wyższe koszty utrzymania stacji, związane z podwyżką cen energii elektrycznej i pozostałych mediów.

Tym sposobem, w przyszłym roku za litr benzyny możemy być zmuszeni zapłacić o ok. 16–18 groszy więcej, olej napędowy ma natomiast szanse podrożeć aż o 14–16 groszy. Jak bardzo odbije się to na cenach wszystkich towarów nikomu tłumaczyć nie trzeba. Koszty transportu wzrosną bowiem zauważalnie, a te zawsze zawarte są w cenach nawet najbardziej podstawowych produktów żywnościowych, takich jak chleb, masło czy wędliny.




30 lipca 2010 o godzinie 20:53. Kategorie: Gospodarka, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Tusk

Bezpieczeństwo przede wszystkim, bez względu na koszta. Zdaje się, że ta zasada zawsze obowiązuje w odniesieniu do tzw. VIP-ów, a tragiczne, kwietniowe wydarzenia tylko utwierdziły elity w słuszności takiego postępowania. Przykład na tym polu daje premier Donald Tusk, który jest niekwestionowanym liderem piłkarskich spotkań rządowej ekipy Platformy Obywatelskiej.

Takie mecze, z udziałem najważniejszych osób w państwie, odbywają się średnio dwa razy w tygodniu. Rywalizacja trwa zazwyczaj około dwóch godzin, a samo dopuszczenie do rozgrywek uważane jest w łonie PO za wielki zaszczyt i dowód zaufania lidera partii. Jednak zanim jeszcze zawodnicy wybiegną na murawę, teren oblatuje policyjny helikopter – Sokół.

Godzina pracy maszyny kosztuje ok. 4.000 PLN. Jak łatwo więc policzyć, jedno prywatne spotkanie premiera i jego kolegów „przy piłce” kosztuje podatników bagatela 8.000 PLN. Biorąc pod uwagę że spotkania odbywają się w każdy wtorek i czwartek, łatwo policzyć, że tygodniowo Donald Tusk na swoją przyjemność wydaje 16.000 PLN z państwowej kasy.

Jest to szczególnie oburzające, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że Platforma Obywatelska stała się – dość niespodziewanie dla wyborców – orędownikiem wyższych podatków i zwolennikiem zaciskania pasa. Postulowana wyższa składka VAT oznacza, że podrożeje wszystko. Także żywność – wzrosną bowiem koszty jej produkcji, transportu, a i sklepikarz zapłaci więcej za swoją comiesięczną działalność. To z kolei odbije się niemal wyłącznie na odbiorcach końcowych, czyli konsumentach. Więc na wszystkich obywatelach.

Tymczasem władza jednak bawi się w najlepsze – nie tylko kopiąc piłkę za 16.000 PLN tygodniowo, ale także zatrudniając 40.000 (słownie: czterdzieści tysięcy) nowych urzędników w przeciągu zaledwie roku!

Wyborcom trudno uwierzyć, że wszystko to robi ugrupowanie, które w 2007 roku wygrało wybory głosząc hasło „Taniego Państwa”, racjonalizacji wydatków na administrację, niskich podatków. I wyborcy nadal nie wierzą. Słuchają przemówień swojego premiera, który stara się przekonać ich, kolejny już raz, że „to wszystko wina PiS-u”. Ludzie przecierają oczy i zastanawiają się, czy Tusk mówi prawdę.

Trudno bowiem zwalić wszystko na głównego politycznego oponenta, gdy helikopter nadal lata, ubezpieczając piłkarskie wyczyny premiera.




02 kwietnia 2010 o godzinie 14:32. Kategorie: Gospodarka, Korporacje, Polityka Zagraniczna, UE, Wojna

Szacuje się, że z ziemi można pozyskać do 2000 miliardów baryłek ropy. Połowę tej sumy ludzkość zdążyła już prawdopodobnie zużyć. Pierwsza wydobyta połowa surowca zaliczana jest do tzw. „łatwej ropy”. Prostej i taniej do pozyskania. Niestety, gdy osiągnięty zostanie pułap zużycia zasobów na poziomie 50%, (tzw. peak oil) dalsze wydobywanie ropy naftowej będzie coraz trudniejsze i mniej opłacalne. Odwierty stają się coraz głębsze, a odkryte złoża coraz uboższe. Jest to pierwszy zwiastun zbliżającego się kryzysu naftowego.

Będzie to kryzys nie byle jaki. I nadejdzie szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa. Wskaźnik EROEI uczy nas bowiem, że wydobycie wszystkich odkrytych złóż jest technicznie niemożliwe. W pewnym momencie do pozyskania jednej baryłki ropy, konieczne stanie się zainwestowanie jednej baryłki w proces wydobywczy. W latach 90-tych EROEI wynosił już 5:1 – oznacza to, że na każde uzyskane 5 baryłek przypada jedna, którą pochłania energia zainwestowana w eksploatację surowca.

Kryzys energetyczny rozpocznie się jednak zanim EROEI osiągnie nierentowny poziom 1:1. Ceny ropy poszybują gwałtownie o wiele wcześniej, wskazując tym samym na rychłe wyczerpanie się złóż. Oczywiście ropa nie skończy się jednocześnie we wszystkich regionach świata. Państwa, które będą posiadać ten surowiec najdłużej, staną się nowymi mocarstwami, mogącymi dyktować astronomiczne ceny pozostałej części świata.

Jeszcze 5 lat temu mówiło się, że ropy wystarczy do około 2035 r. Jest to jednak wyliczenie zakładające stałe światowe zużycie na poziomie ~30 miliardów baryłek rocznie. W rzeczywistości jednak konsumpcyjny kapitalizm poprodukcyjny doprowadził do sytuacji, w której z roku na rok zapotrzebowanie na ropę wzrasta. Amerykanizujące się społeczeństwa stają się coraz bardziej pasożytnicze, zużywając każdego roku coraz więcej energii.

Największe na świecie państwa toczą dziś między sobą bezwzględną walkę o surowce energetyczne. Polska jednak nie robi kompletnie nic. A z każdym dniem nasze możliwości manewru stają się coraz bardziej ograniczone.




08 września 2009 o godzinie 17:38. Kategorie: Gospodarka, Polityka Krajowa, Prawica

Po doskonale przeprowadzonej kampanii medialnej, po licznych aferach z udziałem pierwszoplanowych polityków, po 24 miesiącach rządów, Jarosław Kaczyński podał do dymisji swój gabinet. W Polsce zapanowała radość – wreszcie się skończyło. Nie będzie Giertycha i jego mundurków, Leppera i jego odrolnionej działki, Kaczyńskiego i Radia Maryja. Hurra!

Powszechnie panowało wtedy bowiem przekonanie, że gorzej być nie może. Paranoja była dla większości osób nie do zniesienia, przez co uczucie ulgi i satysfakcji było tym większe.

Kaczyńskich się nie lubiło. To było modne. Babci zabierało się dowód, a za noszenie określonej czapki przypinano łatkę wariata. Takie zachowanie nazywano powszechnie inteligentnym, na co wiele osób dało się nabrać, z autorem tych słów włącznie. Dobrze było krytykować PiS za wszystko – wtedy wszyscy w towarzystwie wiedzieli, że jesteśmy na bieżąco z polityką państwa. PiS chciał sądów dwudziestoczterogodzinnych – źle; Kaczyński powołał CBA, które miało zająć się powszechną za rządów SLD korupcją urzędników – źle; odwołano kojarzone z SLD osoby z najistotniejszych stanowisk państwowych i spółek – jeszcze gorzej! Mówiło się, że PiS robiło zupełnie coś innego, od tego co partia obiecywała w swoim programie – pomimo, że PiS robiło niemal dokładnie to, co wcześniej obiecało.

Oczywiście inną sprawą jest jakość i styl w jakim wprowadzano w/w rozwiązania prawne…

Niemniej jednak, nawet najwięksi malkontenci nie mogli powiedzieć złego słowa na rząd Jarosława Kaczyńskiego, jeśli chodzi o finanse publiczne. Platforma Obywatelska żaliła się, że zatrzymano prywatyzację, że pieniądze publiczne wydaje się niegospodarnie, że Gilowska (była „przyjaciółka” Tuska) to agent SB. Ale w tym samym czasie, deficyt budżetowy zmalał o 9 miliardów PLN, z 25 mld w 2006 roku, do niecałych 16 mld PLN w roku 2007. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, był to najlepszy wynik od 2001 roku.

Platforma Obywatelska rządzi od 16 listopada 2007 roku. Tusk jest premierem od ok. 23 miesięcy. Większość tego okresu, to tzw. „kryzys”, który w kręgach akademickich często nazywany jest także „paniką medialną”. Ostry spadek kursu złotego, Euro w cenie 5 PLN, drukowanie pieniędzy na potęgę w USA. Jednak sytuacja szybko została opanowana. Kursy walut wróciły do rozsądnych wartości, nikt w Polsce nie przymierał głodem. Jednak pod płaszczykiem załamania światowych rynków, rząd stara się teraz ukryć swoją nieudolność i tragiczny wręcz budżet.

Rostowski ogłosił, że w 2010 roku, deficyt budżetowy państwa planowany jest na – UWAGA – 52000000000! Słownie: Pięćdziesiąt dwa miliardy nowych złotych! Oznacza to, że Tusk i Platforma w 2010 roku zadłuży Polskę na 36 miliardów PLN więcej niż ich poprzednicy!




26 sierpnia 2009 o godzinie 15:44. Kategorie: Gospodarka, Media, Medycyna, Teoria, Wojna

** Bardzo uprzejmie proszę o przeczytanie całego wpisu – puenta może zaskoczyć.

Po wojnie powołano ONZ. Pod szczególnym naciskiem lobby amerykańskiego, państwa stworzyły ponadnarodową instytucję, której celem było zagwarantowanie pokoju na świecie. Największym potęgom takie zapewnienie jednak nie wystarczyło.

Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Rosja, i inni potrzebowali czegoś więcej. Gwarancji na wypadek agresji swoich potencjalnych przeciwników. I tak, za kulisami, w ukryciu przed opinią publiczną podpisano liczne porozumienia. Mają one gwarantować wzajemną pomoc dla sygnatariuszy umowy, na wypadek agresji ze strony wrogiego państwa. Problem w tym, że wzajemna nieufność pchnęła światowych liderów do podpisywania ogromnej liczby takich paktów – często wykluczających się nawzajem.

Doprowadziło to do sytuacji patowej: jakiekolwiek działanie – a także jego brak – skutkuje w prostej linii zerwaniem umowy, pogwałceniem paktu, a tym samym – rozpoczęciem wojny ze zdradzonym sojusznikiem. W obliczu znanych faktów, doprowadzi to najpewniej do wojny na szeroką skalę. I to już w najbliższym czasie.

Przywódcy potęg europejskich, za milczącym przyzwoleniem ameryki, planują wymordowanie milionów ludzi. Pretekstem do tego typu działań ma być choroba. Skażenie genetyczne, wirus, pandemia – wszystko jedno. Rodzaj schorzenia jest tutaj nieistotny. Propaganda wykreuje bowiem konkretne osoby na wrogów narodu:




20 lipca 2009 o godzinie 16:12. Kategorie: Gospodarka, Korporacje, Miniblog, Szopka Polityczna

The Economists, poważne i uznawane na świecie pismo, przepowiada Polsce świetlaną przyszłość: okazuje się, że cena naszego Big Mac'a (tak, tej kanapki z McDonald's) wyrażona w dolarach spadała ostatnio o 30%. Z tego wniosek, że waluta jest niedowartościowana, kanapka za tania, a złotówka ma potencjał. Ciekawe kiedy zaczniemy mierzyć poziom gospodarki w BMPC (Big Mac per Capita)?




14 lipca 2009 o godzinie 17:36. Kategorie: Gospodarka, Miniblog, Polityka Krajowa

Na początku ubiegłego roku pisałem, że podwyżka akcyzy na papierosy doprowadzi do gigantycznych strat w budżecie państwa. Wtedy szacowałem, że zyski spadną o ponad 600 milionów złotych rocznie. W rzeczywistości straty ocenia się dziś ostrożnie na 3,13 miliarda zł w skali roku - urzekające.






w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: