17 września 2010 o godzinie 21:03. Kategorie: Ludzie, Media, Szopka Polityczna, Teoria, Wybory

Ku radości „lemingów” Platformie znowu rośnie. „Mohery” po raz kolejny plują na wszystkich wkoło. Krzyczą, że sondaże są zmanipulowane, a telewizja kłamie. Abstrahując od tej całej politycznej zawieruchy, postaram się w kliku zdaniach wyjaśnić, skąd biorą się tak zaskakująco dobre wyniki Platformy Obywatelskiej. I jak to możliwe, że nawet teraz, kiedy nieudolność rządu widać jak na dłoni, sondaże wskazują na wzrost notowań tej partii.

Weźmy trzech polityków PO: Janusza Palikota, Tomasza Tomczykiewicza i Jarosława Gowina. Zastanówmy się, jak wymienieni powyżej panowie – wszyscy pracujący w ramach jednej partii politycznej – komunikują się z elektoratem. Sprawą, która posłuży nam jako przykład, będzie warszawski konflikt o niedawno przeniesiony krzyż.

Palikot od pochówku prezydenckiej pary wysyła bardzo agresywny i przez to wyraźny komunikat. Wypowiedź w jego stylu ws. przeniesienia krzyża brzmiałaby mniej więcej tak:

Przeniesienie krzyża to za mało! Kaczyńskiego należy – mimo, że nie żyje – wyjąć z trumny i zabić go jeszcze raz. Tylko tym razem publicznie, tak żeby wszyscy widzieli jak to się stało. Tak aby każdy mógł zobaczyć, jak kończy się ten koszmar!

Tomczykiewicz, nowy – i jak mówią niektórzy: przypadkowy – przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, wypowiada się zdecydowanie bardziej stonowanie. W naszym zestawieniu jest człowiekiem środka. W przykładowej sprawie powiedziałby mniej-więcej tak:

Dobrze, że przeniesiono krzyż. To co się pod nim działo, godziło w uczucia religijne większości Polaków. Samo przeniesienie krzyża odbyło się godnie. Szkoda, że PiS i Jarosław Kaczyński doprowadzili do sytuacji, że trzeba było to robić w ukryciu, a nie uroczyście. Na szczęście wbrew tym przeszkodom udało się upamiętnić ofiary na tablicy przed Pałacem i w jego wnętrzu.

Natomiast poseł Gowin, uważany za jednego z najbardziej konserwatywnych polityków PO, mógłby nawet powiedzieć coś pocieszającego dla tzw. „obrońców krzyża”:

To bardzo przykre, że całość odbywała się w konspiracji, ale nie było innego sposobu. Ja bardzo współczuję tym ludziom, którzy tyle tygodni, a nawet miesięcy poświęcili na czuwanie pod krzyżem. I chciałbym ich przeprosić. Przeprosić w imieniu Jarosława Kaczyńskiego. Wiem, że on sam się na to nie zdobędzie, ale tym ludziom za wykorzystywanie ich wiary do politycznej walki po prostu należą się przeprosiny. Natomiast pomnik upamiętający te straszliwe wydarzenia z 10 kwietnia musi powstać i chciałbym zapewnić, że powstanie.



13 września 2010 o godzinie 13:54. Kategorie: Edukacja, Polityka Krajowa

Cofnijmy się w czasie. Wyobraźmy sobie, że znowu mamy kilkanaście lat, chodzimy do szkoły, a naszym największym zmartwieniem jest najbliższy sprawdzian czy kartkówka. Przypomnijmy sobie wyliczanie średniej ocen, ceremonie rozdania świadectw, promocję do następnej klasy.

Każdy ma zapewne koleżankę lub kolegę, każdy pamięta dzieciaka, który do następnej klasy nie przeszedł. Nie uczył się, nie opanował materiału, może powinęła mu się noga. Powodów być wiele, skutek zawsze był jeden – nie zdajesz przedmiotu, zostajesz w tej samej klasie na drugi rok.

Z tym jednak już koniec. Za sprawą Minister Edukacji z rządu Platformy Obywatelskiej – Katarzyny Hall – każde dziecko, nieważne czy jest uczniem podstawówki, gimnazjum, liceum czy technikum, będzie mogło otrzymać promocję nawet z dwoma pałami na świadectwie.

Możliwość poprawiania dwóch przedmiotów MEN tłumaczy „zapewnieniem równego traktowania w tym zakresie ucznia z każdego typu szkół”. W rzeczywistości wygląda jednak na to, że Katarzyna Hall stawia sobie za cel swojego urzędowania uzyskanie możliwie jak najlepszych wyników w międzynarodowych rankingach pod względem stopnia „edukacji” młodzieży.

Tą tezę potwierdza nawet pobieżny przegląd planowanej na 2012 rok reformy programów nauczenia w szkołach ponadpodstawowych. Zgodnie z nią, przedmioty nie-maturalne w swojej większości będą dostępne uczniom tylko w pierwszej klasie. Uczeń Liceum Ogólnokształcącego będzie miał znikome pojęcie o historii swojego kraju i świata, nie będzie rozumiał procesu fotosyntezy, a może zdarzyć się i tak, że nikt nie wytłumaczy mu czym jest proton i elektron.

W obronie lekcji historii, które dla postawy młodego obywatela są niewątpliwie szczególnie ważne, pisane są już listy otwarte do najwyższych władz w państwie. Procesem zmian w szkolnictwie, jako zjawiskiem całościowym, nikt się niestety publicznie nie zajmuje.




02 września 2010 o godzinie 21:04. Kategorie: Gospodarka, Polityka Krajowa, Tusk, Uroczystości

Ocena rządu Donalda Tuska może być (i jest) różna. Jedni postrzegają obecnego premiera jako męża stanu, inni pukają się w czoło słysząc takie opinie. Jest jednak rzecz, co do której w społeczeństwie panuje pełna zgoda. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy Tuska zgadzają się bowiem, że rząd Platformy Obywatelskiej w bardzo dużym stopniu skupia się na swoim wizerunku. Public Relations zostało właściwie wypromowane i spopularyzowane w społeczeństwie przez ekipę PO.

Polityka wizerunkowa partii Tuska oparta została o jeden, bardzo solidny i w miarę bezpieczny filar. Jest nim Prawo i Sprawiedliwość, a zwłaszcza lider tego ugrupowania – Jarosław Kaczyński. Gdy tylko coś zaczyna iść nie tak, gdy wokół premiera dzieje się źle, niemal natychmiast okazuje się, że u podstaw problemu leży PiS.

Tak było z aferą hazardową (politycy PO argumentowali, że nie było żadnej afery, a cała sprawa została wymyślona i sztucznie rozdmuchana przez PiS), było tak z podwyżką VAT-u (mówiono: „musimy podnieść podatki, bo ten zły PiS je obniżył i przez to teraz w kasie państwa są pustki”), nie inaczej jest i dziś – ws. „Solidarności”.






w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: