03 sierpnia 2010 o godzinie 17:44. Kategorie: Komentarz, L. Kaczyński, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna

Konflikt o krzyż doszedł dziś do punktu zapalnego. Miejsce miały przepychanki, blokady, protesty. Media od początku starały się przedstawiać konflikt o dwie zbite razem deski jako przyczółek do dyskusji o świeckości państwa. Przekuto ten absurdalny wręcz problem, w sprawę wagi państwowej.

Dla każdego niezaangażowanego obserwatora konflikt o smoleński krzyż jest czystym kuriozum. Naprzeciw siebie stanęli bowiem fanatyczni katolicy, dla których krzyż jest nietykalną świętością, oraz maniakalnie antyreligijni zwolennicy usunięcia katolickiego symbolu z przestrzeni publicznej. Ci drudzy dla poparcia swoich racji przytaczali argumenty, mówiące o świeckim, laickim, wręcz o ateistycznym charakterze państwa.

Czym jednak owy ateizm jest? Według tego, co przekazują nam media – ateiści walczą z symbolami religijnymi. Krzyże, gwiazdy Dawida, symbole Yin-Yang – to wszystko ma drażnić ludzi niewierzących w jakiegokolwiek Boga. Dlatego też, by być osobami politycznie poprawnymi – powinniśmy krzyż sprzed siedziby głowy państwa usunąć.

Prawda ma się jednak nijak do doniesień medialnych. Sam jestem ateistą. Nie wierzę w Boga, ponieważ nie znajduję ku temu racjonalnego wytłumaczenia. Być może to kwestia samozaparcia, silnej woli, chęci uwierzenia. Nie mnie to ostatecznie rozstrzygać. Wiem jednak, jako osoba niewierząca, że symbole religijne nie są czymś złym. Ludzie potrafią w nich znaleźć ukojenie ducha, wewnętrzny spokój, pocieszenie w trudnych chwilach. Ja nie, ale to tylko i wyłącznie moja sprawa.

Jako ateista – chociaż nie lubię samego siebie tak określać – mogę powiedzieć z całą stanowczością: krzyż mi nie przeszkadza. Ani też mnie nie cieszy. Jest dla mnie w dużym stopniu obojętny. Zarówno ten sprzed Pałacu Prezydenckiego, jak i każdy inny.

Co więcej, nie znam nikogo wśród ludzi o takim samym lub podobnym stosunku do istot nadprzyrodzonych, komu przeszkadzałyby symbole religijne. Zwłaszcza krzyże. Znam natomiast wielu katolików, którzy otwarcie przyznają, że krzyż ustawiony na Krakowskim Przedmieściu przynosi Polsce wstyd. Wielu wierzących ludzi twierdzi, że ten konkretny krzyż to już nie symbol ich wiary, a namacalny dowód zaściankowości naszego państwa i obywateli.

Ja tak nie uważam. Krzyż sprzed pałacu jest symbolem żałoby, goryczy, żalu… ale także nadziei. Wiary, że stanowi on gwarancję utworzenia przed prezydencką rezydencją symbolu pamięci o ofiarach katastrofy smoleńskiej. Pomnik, obelisk czy tablica są tak ważne dla części osób czuwających pod krzyżem w Warszawie, że mogą być w stanie zrobić dla nich naprawdę wiele. Jak dużo? Możemy się tylko domyślać po dzisiejszych reakcjach części protestujących.

Ci ludzie są zdesperowani. Dyskusja o tym, czy jest to podyktowane racjonalnymi przesłankami, czy bezmyślnym fanatyzmem jest tutaj nieistotna. Ci ludzie chcą znaku pamięci o prezydencie Lechu Kaczyńskim i o pozostałych ofiarach. Nie oczekują inteligenckiej debaty o roli religii i wyznania w nowoczesnym państwie. Oni chcą jedynie krótkiego zapewnienia – „tak, w tym miejscu postawimy pamiątkową tablicę. Bo to nasza historia i wielka tragedia, o której pamięć nie może być deptana”.

I tylko tyle. Może więc już najwyższy czas, panie Komorowski, panie Tusk, panie i panowie z PO, by przeciąć ten bzdurny i niebezpieczny jednocześnie konflikt? Przecież do tego wystarczy zaledwie kilka życzliwych słów z Waszej strony.





Wpisy, które także mogą Cię zainteresować:

Będę mało merytoryczny - 100% zgody.


Może więc już najwyższy czas, panie Komorowski, panie Tusk, panie i panowie z PO, by przeciąć ten bzdurny i niebezpieczny jednocześnie konflikt? Przecież do tego wystarczy zaledwie kilka życzliwych słów z Waszej strony.

A po co - pozbyli by sie tylko idelnej zaslony medialnej dla swoich interesow - http://www.pb.pl/2/a/2010/08/03/Rzad_przyjal_wieloletni_plan_finansowy


Jako ateista – lubię samego siebie tak określać – mogę powiedzieć z całą stanowczością: krzyż mi przeszkadza. Dlaczego? A chociażby dlatego, że miski z makaronem (symbole Latającego Potwora Spaghetti) zostały usunięte. Dobrze przynajmniej, że figurek Niewidzialnego Różowego Jednorożca nikt spod krzyża nie ruszył ;>

Co więcej, nie znam nikogo wśród ludzi o takim samym lub podobnym stosunku do istot nadprzyrodzonych, komu przeszkadzałyby symbole religijne. Zwłaszcza krzyże.

Już znasz ;]

Co nie zmienia faktu, że dziwni mnie, dlaczego krzyż wywołuje aż takie zamieszanie, a podniesienie VAT-u o 1 punkt procentowy (a w przyszłości warunkowe podniesienie o kolejne) już nie.


4.  

masz pis zamiast mózgu

nie jesteś prawdziwym ateisto moherze prowokatorze


Autor tekstu nie zna definicji ateisty, zachęcam lekturę, choćby wikipedii. Jeśli krzyż ci nie przeszkadza to znaczy, że ateista nie jesteś.


Zal - widzisz, są dwa rodzaje ateistów. Ci, którzy po prostu nie wierzą w Boga. I Ci, którzy wierzą, że nie wierzą. Podpowiem, że ta druga grupa bardzo ceni sobie określenie "ateista" i poczytuje to jako komplement porównywalny z określeniem ich mianem "człowieka renesansu".

Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy.


7.  

Zal ma racje, prawdziwy ateista nie może popierać krzyża

bo to jest to samo co miska z makaronem taki sam durny symbol
i chuj mnie obchodzi, że polska to kraj katolicki i taka tradycja, tak pierdolą, prawda jest taka, ze polska to kraj ŚWIECKI a nie katolicki i wypierdalac z krzyżami

nigdzie w miejscach publicznych nie mogą stać krzyże, nawet na biurku urzędnika, demonstrowanie tego znaku jest to samo co zasłanianie twarzy we francji, prowadzi do ekstremizmu i fanatyzmu religijnego
należy zakazać wieszania i noszenia krzyży w miejscach publicznych w urzędach szczególnie przez urzędników

urzędnik ma być obiektywną pomocną osobą a nie demonstrującym swoją religijność moherem!!!

dlatego wypierdalać z tym krzyżem, moherów trzeba było gazem potraktować, armatkami wodnymi i reszte zatłuc pałami, tak się robi porządek w świeckim kraju! poddając się platforma bardzo mnie zawiodła


i te dwa rodzaje - a raczej ich odkrycie, to Twoje dzieło?
a tak serio - nie, nie wierzę, tak, jestem ateistką, nie, nie przeszkadzają mi symbole religijne, jeśli są prezentowane w miejscach kultu religijnego, tak, przeszkadzają mi, kiedy zawłaszczają sobie inne miejsca, tutaj - plac przez urzędem państwowym


@Pechuła: Widzę, że lubisz wartościować ;] Ale chyba nie zwróciłeś uwagi na to, co przecież podkreśliłem w podlinkowanym wpisie. Fetysze oraz fetyszyzm zaprezentowany na terenie należącym do państwa (trudno tutaj pisać o własności prywatnej) jest akceptowalny do momentu, w którym to wszystkie religie mogą go uprawiać. Wolność to wolność, żadne urojenie nie może być uprzywilejowane. Tyle tylko, że wtedy też bardzo łatwo zauważyć, że zachowanie statusu areligijnego jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, niż wieloreligijna szopka w miejscu publicznym.

I nie mam nic przeciwko temu, aby ludzie na własnych posesjach, w miejscach kultu, czy też na własnych ciałach umieszczali to, co im się żywnie podoba.


10.  

i jeszcze jedno fanatyzm religijny jest gorszy od faszyzmu to najgrosze co spotkało ludzkość, wojny krzyżowe inkwizycja pochłonęła miliardy ofiar

dlatego nie mogę spokojnie patrzeć na tolerowanie nienawiści w oczach ludzi źle rozumiejących religię

takich naprawdę tylko pałami, albo do więzięn innej rady na fatyków nie ma


PS. Uważam, że umiejętność oddzielenia sacrum od profanum jest wartościowa nawet dla ateisty.


i te dwa rodzaje - a raczej ich odkrycie, to Twoje dzieło?

Nie, to efekt racjonalnego myślenia i lektury komentarzy takich, jak te osoby o nicku "LubieBronka" tutaj.


"Dyskusja o tym, czy jest to podyktowane racjonalnymi przesłankami, czy bezmyślnym fanatyzmem jest tutaj nieistotna."

A moim zdaniem jedna i druga diagnoza jest błędna. Sądzę, że większością tych ludzi kieruje czyste i bezinteresowne zadymiarstwo.


@hcz - chodzi o to, by ten głupiutki przecież konflikt nie skończył się tragicznie. Sądząc po dzisiejszych reakcjach tzw. "obrońców krzyża", jest to całkiem prawdopodobne. Ci ludzie są zdesperowani - zajmijmy się tym w pierwszej kolejności.


więc bezpiecznie - kaftaniki i do szpitala, przecież to nie łódź, żeby im przewóz karetką i króŧka obserwacja zaszkodziłą


@Piechuła:

i te dwa rodzaje - a raczej ich odkrycie, to Twoje dzieło?

Nie, to efekt racjonalnego myślenia i lektury komentarzy takich, jak te osoby o nicku "LubieBronka" tutaj.

Posługując się racjonalnymi metodami powinieneś też dojść do wniosku, że dzielenie ludzi na "złych i dobrych" biorąc pod uwagę li tylko i wyłącznie ich dumę z przynależności do pewnej grupy jest działaniem... nieracjonalnym. Potrzeba afiliacji jest znana każdemu z nas.

chodzi o to, by ten głupiutki przecież konflikt nie skończył się tragicznie. Sądząc po dzisiejszych reakcjach tzw. "obrońców krzyża", jest to całkiem prawdopodobne. Ci ludzie są zdesperowani - zajmijmy się tym w pierwszej kolejności.

Popieram. Dlatego przerwanie operacji przeniesienia krzyża uważam za rozsądne. Moim zdaniem była źle przeprowadzona. Tam potrzebny był autorytet (najlepiej kościelny), dobre nagłośnienie ("krzyżowcy" mieli lepsze) oraz wiedza z zakresu psychologii, socjologii i negocjacji.


@Zal: jaki vat, co ty sie jakimis sprawami niedotyczacymi bezposrednio kazdego szarego obywatela zajmujesz. Przeciez ten krzyz na pewno powoduje dziure budzetowa i kosztuje nas kilkamilionow dziennie...


@Occulkot: Z VAT-em jest jeszcze jeden problem. Zresztą taki sam, jak z każdym innym niematerialnym tworem. Nie posiada swojego symbolu, ani miejsca umieszczenia przed którym można byłoby się zgromadzić.

Protest? Niby można wysłać kilkaset tysięcy maili, ale gdyby ktoś chciał wyjść na ulice to pojawia się problem - jakie ulice? ;]


@Zal: symbol - % na kazdej fakturze albo paragonie, miejsca kultu? - US :). Na ulice tez nikt nie wyjdzie bo przeciez juz madra gazeta wyjasnila ze to w ramach nowej irlandii - http://wyborcza.pl/1,75248,8198475,Kiedy_liberalowie_podnosza_podatki.html.


Widać, że tekst, którego zresztą odechciało mi się czytać, jest napisany przez osobę - pseudoateistę, który nie bardzo wie o co w tym wszystkim chodzi. Już wyjaśniam: Państwo ma być neutralne, to znaczy, że nie wspiera ani żadnej z religii, ani ateizmu - kumasz? Tak więc zarówno makron, krzyż jak i ta wielka figurka Niewidzialnego Jednorożca mają zniknąć z przed tamtej ulicy.

Pochwalę, że się, że już od dawna często piszę u siebie "zdjąć te krzyże (z państwowych ścian), bo tylko we łbach ludziom mącą".


Widzisz Piechuła, nie jesteś Prawdziwym Ateistą, wypad z tej piaskownicy.


Tu nie chodzi o to kim on tam jest, ale to, że wypowiada się w sprawach, których nie rozumie.


@Piechuła, TY PISIORSKI PROWOKATORZE, WON! Nic nie rozumiesz!

Niezawisły sąd, który dzisiaj stwierdził że dosypywanie kart wyborczych jest ok, powinien Cię skazać na 20 lat oglądania TVN24 nonstop.


Miło jest widzieć, że nie wszyscy uważają, że: the Internet is serious business ;]


Miło czy niemiło, ale Zal no... Mimo całej internetowej sympatii do ciebie, tymi twoimi tekstami o miskach spagetii i różowych jednorożcach zaczynam już rzygać. To jest takie... wytarte.


Ale dwie drewniane deszczułki wszędzie gdzie popadnie, są ok?


@Piotr: Zatem wygląda na to, że pomimo odwzajemnionego uczucia jeszcze trochę bólu Ci sprawię. Dobrze, że ja po krzyżach nie mam jeszcze odruchów wymiotnych, bo bym zapewne nie dożył 30 ;]

A tak serio, jakby ktoś jeszcze nie słyszał, akcja ze spaghetti i sosem pomidorowym faktycznie miała miejsce przed Pałacem, a jej uczestnicy zostali potraktowani gazem pieprzowym przez samych "krzyżowców" ;]


28.  

Nie wiem czy wiecie, ale jest zarejestrowany związek wyznaniony, który czci kwadrat z kółkiem i dwoma kropkami w środku... wygląda to to dokładnie jak kontakt i tu zaczyna się problem, czy w urzędach je wykręcać czy nie?

są inne kontakty, można zamienić na takie ateistyczne, prostokątne, ale wielu mówi, że to nie ma sensu bo stare kontakty były dobre, to część tradycji...

no ale skoro nie ma miski makaronu i jednorożca i ma nie być krzyży do kwadratowych kontaktów tez nie powinno być...


No dobra, tak patrząc z perspektywy prawnika in statu nascendi, nie są OK. Ale jakoś tak mam, że to całe ateuszowe biadolenie o obecności krzyży, wkurza mnie 10x bardziej niż ta obecność. Z czystej złośliwości, żeby nie dołączyć do tej nudnej grupy biadolących, jestem w stanie przeboleć ową obecność. Ostatecznie, w Polsce są dziesiątki przykładów gorszego i bardziej ewidentnego naruszania prawa.


@antyfaszysta: Nie wiem, czy wiesz, ale jest taki zarejestrowany związek wyznaniowy, który czci bóstwa słowiańskie. Jednym z popularnych symboli religijnych jest tam swastyka będąca nawiązaniem do Słońca. Sądzisz, że można byłoby ją powiesić obok krzyży w szkole? ;] I jeszcze gdzieś w okolicy walnąć półksiężyc z gwiazdą (najlepiej Dawida).


Posługując się racjonalnymi metodami powinieneś też dojść do wniosku, że dzielenie ludzi na "złych i dobrych" biorąc pod uwagę...

Nie dzielę ludzi na złych i dobrych. Po prostu nie utożsamiam się z osobami deklarującymi się jako niewierzący, a pierwszym dowodem na tym jest zasada: "nie będziesz krzyża katolickiego akceptował".

To dla mnie trochę śmieszne.

Popieram. Dlatego przerwanie operacji przeniesienia krzyża uważam za rozsądne. Moim zdaniem była źle przeprowadzona. Tam potrzebny był autorytet (najlepiej kościelny), dobre nagłośnienie ("krzyżowcy" mieli lepsze) oraz wiedza z zakresu psychologii, socjologii i negocjacji.

Pełna zgoda.


Przeciez ten krzyz na pewno powoduje dziure budzetowa i kosztuje nas kilkamilionow dziennie...

Krzyż sam w sobie nie... ale ciekawy jestem, ile dzisiejsza akcja kosztowała podatników. Tak liczne służby porządkowe nie wykonują przecież poleceń za darmo.


Widać, że tekst, którego zresztą odechciało mi się czytać, jest napisany przez osobę - pseudoateistę

No i tym sposobem, bardzo przebiegły i bystry Sigvatr, udowodnił mi, że jednak wierzę w Boga. Inni potwierdzają ten oczywisty skądinąd fakt:

Widzisz Piechuła, nie jesteś Prawdziwym Ateistą, wypad z tej piaskownicy.

Prawda jest jednak taka, że ateizm pojmowany jest - co widać tutaj jak na dłoni - na równi z religią. Trzeba zachowywać się tak i tak, inaczej inni wyznawcy odsądzą Cię od czci i... wiary.

Dlatego też, tak jak napisałem w notce, nie lubię określenia ateista. W tę religię też bowiem nie wierzę.


@Piechuła:

Nie dzielę ludzi na złych i dobrych. Po prostu nie utożsamiam się z osobami deklarującymi się jako niewierzący, a pierwszym dowodem na tym jest zasada: "nie będziesz krzyża katolickiego akceptował".

Je nie akceptuję. Ja toleruję. Cytując Wiki:

Akceptacja - wyrażenie zgody, przyjęcie, aprobata, potwierdzenie dla czegoś lub kogoś.

Tolerancja (łac. tolerantia - "cierpliwa wytrwałość"; od łac. czasownika tolerare - "wytrzymywać", "znosić", "przecierpieć")

Trudno nie będąc chrześcijaninem akceptować krzyż. Chyba, że negujesz jego znaczenie jako symbolu religijnego. Wymaga sporego samozaparcia, ale OK, zrozumiałbym ;]


@antyfaszysta - a co, jeśli ktoś założy grupę wyznawców monitorów? Albo wyznawców biurek? Albo wyznawców kartek papieru? Też to wszystko usuniemy?

Zaiste, politpoprawność prowadzi człowieka w nieznane rejony.


No i tym sposobem, bardzo przebiegły i bystry Sigvatr, udowodnił mi, że jednak wierzę w Boga.

Widzę, że znowu nie wyzbyłeś się maniery komentowania czegoś co nie do końca rozumiesz. Wskaż mi proszę gdzie, napisałem, że jesteś wierzącym w Boga?


@Piechuła: Na marginesie - zacytować jeszcze definicję religii, abyś mógł zweryfikować swoje twierdzenie "ateizm = religia"?

Zmuszać Cię nie będę, ale byłoby mi miło, gdybyś odniósł się do treści komentarza numer 9 dot. obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej.


@Zal - nie musisz tłumaczyć mi podstawowych pojęć. Nie traktuj wszystkich przez pryzmat tego, jak sam chciałbyś być traktowany.

Ale - tak jak już pisałem powyżej - udowodniłeś mi do spółki z kolegą "LubieBronka", że wierzę w Boga, bo nie akceptuję zasad "ateizmu".

Dzięki Wam, odkryłem, że nie jestem ateistą (bo - jak podkreślam, nie przestrzegam swoistych przykazań tej.. "ideologii") tylko REALISTĄ. Dziękuję za łaskę oświecenia.


Wskaż mi proszę gdzie, napisałem, że jesteś wierzącym w Boga?

Skoro - jak mi udowodniłeś - nie jestem ateistą (ani deistą, etc.), to jednak w jakiegoś Boga wierzę.

I tak jak piszę wyżej - masz rację! Mój Bóg nazywa się rozumem.


Na marginesie - zacytować jeszcze definicję religii, abyś mógł zweryfikować swoje twierdzenie "ateizm = religia"?

Nie zrozumiałeś ironii. Przykro mi, ale zaskoczony nie jestem.

Co do komentarza #9 - odpowiedź masz w samej notce, tylko trzeba czytać ze zrozumieniem. Ale ok, skoro prosisz, to spieszę z wyjaśnieniem - zupełnie nie obchodzi mnie, czy urzędnik, lekarz, wykładowca nosi krzyż. Jeśli ma taką potrzebę - jego sprawa, nie moja.

Dopóki nikt nie chce mnie przekonać, że powinienem uwierzyć, albo że moje poglądy są inne niż są (a tak czynisz tutaj m.in. Ty, co stawia Cię na równi ze świadkami jehowy) - nie mam z tym problemu.

Krzyżyki, gwiazdki, spaghetti, etc. - nie ziębi mnie to, nie parzy. To sztuczny problem.


@Piechuła:

nie musisz tłumaczyć mi podstawowych pojęć. Nie traktuj wszystkich przez pryzmat tego, jak sam chciałbyś być traktowany.

Proszę Cię, abyś uszczypliwości względem mnie zachował dla siebie. Ja jeszcze nie zacząłem się wyżywać na Tobie :D

Ale - tak jak już pisałem powyżej - udowodniłeś mi do spółki z kolegą "LubieBronka", że wierzę w Boga, bo nie akceptuję zasad "ateizmu".

Obawiam się, że pomyliłeś mnie zatem z kimś innym. Jeszcze niczego nie zacząłem Ci udowadniać. Jedyne, na co chciałem zwrócić uwagę, to kwestia tego, że świadomie bądź też nie faworyzujesz jedną z religii. Nie stoi to w sprzeczności z ateizmem, ale trudno też nazwać podejściem racjonalnym w tym kontekście.

Zaprezentowana przeze mnie teza była następująca - można pozwolić na umieszczanie wszystkich symboli religijnych w miejscach publicznych (przenosząc sacrum do profanum), ale z praktycznego punktu widzenia jest to jednak gorsze rozwiązanie, niż całkowite usunięcie przejawów religii ze szkół, czy też Pałaców. Każde inne rozwiązanie sprowadza się do faworyzowania danej grupy - w obecnym przypadku mamy do czynienia z faworyzowaniem katolików lub osoby, które uważają się za nich (w praktyce to bez różnicy).

Nie pozwól, abym jeszcze raz tłumaczył Ci to, co już wcześniej napisałem ;]


@Zal: "można pozwolić na umieszczanie wszystkich symboli religijnych w miejscach publicznych (przenosząc sacrum do profanum), ale z praktycznego punktu widzenia jest to jednak gorsze rozwiązanie" - mowisz tutaj o prawie ogolnym dla danego panstwa, natomiast Piechuła napisał - "Jako ateista - chociaż nie lubię samego siebie tak określać - mogę powiedzieć z całą stanowczością: krzyż mi nie przeszkadza. Ani też mnie nie cieszy. Jest dla mnie w dużym stopniu obojętny. Zarówno ten sprzed Pałacu Prezydenckiego, jak i każdy inny.". Nie ma tu mowy o tym co panstwo powinnno/nie powinno ale o to co on jako ateista odczuwa.


43.  

jestem ateistą, krzyże zawsze były zanim się urodziłem tak samo jak godła w klasach czy kontakty na ścianach... nie przeszkadza mi
sobie tam są bo to może praktyczne, dla kogoś to ważny symbol, albo po prostu taka tradycja

w Polsce jest taka tradycja, mimo, że jestem ateista to zachowuje tradycje nie wygłupiam się, jak jestem w kościele to klękam, obchodzę święta, bo to element bycia polakiem. Mi z tym dobrze. Nie walcze z kościołem, nie jestem antyklerykalem, zwisa mi to.
Większość rozsądnych ludzi tak postępuje, fanatycy religijni i ateistyczni są siebie warci.

Egzystuje z rodziną, która praktykuje życie religijne, więc po co mam psuć innym życie, narzucać coś? oni sobie chodzą ja nie, ale na święta nie będę robić cyrków... proste

Krzyże mi nie przeszkadzają, chce aby Polska zachowała odrębność.

Najważniejszy argument: wolę krzyże i kościoły niż burki i meczety.

Jestem tolerancyjny, a nie zacieczewiony, ja nawet lubie dresów i kiboli, mam wśród nich przyjaciół to całkiem w porzo ludzie, a jak przychodzi co do czego potrafią pomóc... tacy ludzie kiedyś walczyli w powstaniach z ich zapałem itd... bandyci to bandyci a kibole to zupełnie inna grupa, w mediach źle pokazywana... tak samo jak mohery i ich nawiedzenie... ci sami ludzie za komuny cieszyli się poparciem i uznaniem, dziś są oszołomami... poczytajcie ateiści... http://wpolityce.pl/frontend/view/836/


Ja jeszcze nie zacząłem się wyżywać na Tobie :D

Ukrzyżuj mnie. Czy na czym Wy tam - wyznawcy ateizmu - kończycie z takimi heretykami jak ja.

świadomie bądź też nie faworyzujesz jedną z religii

Bo ten wpis opisuje zjawisko na przykładzie porannych wydarzeń spod Pałacu Prezydenckiego. Czytałeś w ogóle tę notkę?


fanatycy religijni i ateistyczni są siebie warci.

I to zdecydowanie najlepsze posumowanie "walki o krzyż" jakie w ostatnich dniach słyszałem.


@occulkot: Masz rację. We fragmencie, który przytoczyłeś nie ma wzmianki o tym, co państwo powinno robić, a czego nie.

Zmyliły mnie inne fragmenty wpisu oraz komentarze. Spójrz na cały wpis. Trzeci akapit opisuje wizję ateisty wykreowaną przez media. Jeżeli mnie pamięć nie myli, "polityczna poprawność" to połączenie słów negatywnie nacechowanych z punktu widzenia Piechuły. Podobnie media. To, w połączeniu z komentarzem 6 dot. dwóch rodzajów ateistów utwierdziło mnie w przekonaniu, że Piechuła ma w pogardzie osoby uważające laicyzację aparatu państwowego za istotną. Laicyzację pojmowaną również jako nieobecność symboli religijnych.

Siódmy akapit tekstu Piechuły to fragment mówiący wprost, że krzyż nie jest symbolem religijnym w ujęciu ludzi go broniących. Z czym zgodzić się nie mogę biorąc pod uwagę słowa i czyny broniących go. Owszem, krzyż ten ma też inne znaczenie w obecnym kontekście, ale negowanie jego znaczenia religijnego jest jest próbą pominięcia pewnego problemu. Zapewne takiego, który kojarzony jest negatywnie "ateistami aktywistami". Powracając do samego krzyża - uważam, że takie znakowanie terenu daje również przyzwolenie na inne zachowania. Jakie? A chociażby takie, o których Piechuła napisał prawie rok temu:

Niestety, nie jest aż tak do końca różowo. Katolicki bóg zakazuje bowiem handlu w supermarketach, w dni świąteczne. Państwo oddaje kościołowi swoje ziemie za bezcen. Podatki rosną, ale księża ich nie płacą.

Kto z Was chciałby ujrzeć w Polsce symbole muzułmańskie na ścianach instytucji publicznych? Nie wiem, jak Wy, ale ja bym nie chciał. Dlaczego? Z tego samego powodu, dla którego nie chciałbym ujrzeć flag obcego państwa w miejscach, gdzie znajduje się obecnie flaga polska. Obecność symboli umacnia władzę. Zresztą ta ludzka potrzeba oznaczania terenu różnie się objawia (chociażby tzw. tagi na budynkach).

Dlatego też ateizm utożsamiam z niechęcią do symboli religijnych, które stanowią jednocześnie symbol władzy religijnej (nie bez powodu znajdują się one na niektórych flagach oraz we wszystkich miejscach kultu). Natomiast obojętność uważam za ciche przyzwolenie na funkcjonowanie obecnego stanu.

Nazywanie ateizmu religią, aby wyśmiać "fanatyczne" dążenie ateistów do laicyzacji kraju uważam za niezrozumienie celu jaki chcą osiągnąć.

PS. Swoją drogą podejrzewam, że księża uczestniczący w pielgrzymce mocno się zdziwili, gdy "krzyżowcy" nie oddali krzyża pod wpływem ich autorytetu.


@Zal - Nie do końca zrozumiałeś intencje jakie miałem pisząc tę notkę. Twoje wątpliwości powinien wyjaśnić drugi akapit.

Owszem, w tekście zawężam problem i nie analizuję go całościowo. Trudno byłoby jednak to zrobić, wtedy tekst musiałby być znacznie, znacznie dłuższy. Wybrałem jego najbardziej aktualny aspekt, związany z dzisiejszymi protestami, zamieszkami, czy jak by tego jeszcze nie nazwać.

Proszę zwrócić także uwagę na fakt, że pomijam rolę jaką dzisiejszy konflikt miał dla rządu - doskonale przykrył posiedzenie ws. podatków, jak i sam temat podwyżki. Ale nie o tym jest ta notka.

Dodam jeszcze, że uważam inaczej niż Zal - nie utożsamiam symboli religijnych z "obcą władzą" na równi z symbolami państwowymi.


Nie wiem, czy ten argument już padł, bo przez stosy nudnych jak flaki z olejem wyzwisk itp. nie chce mi się przechodzić, faktem jest że nie o krzyż chodzi, a o byle jaką tablicę upamiętniającą, CZYŻ NIE? Tym samym argumenty "nie lubię kościoła" są nieco bezsensowne. Przecież "obrońcy krzyża" (ależ media ich nazwały) chcą tylko symbolu, pamiątki osób, które zginęły, niekoniecznie w formie jakże znienawidzonego przez niektórych krzyża.


49.  

Cenię Twoje teksty, chociaż stwierdzenie "konflikt o dwie zbite razem deski" mi się nie podoba. Nie posłużyłbym się tego typu analogią do innego symbolu religijnego, który jest dla mnie tylko symbolem, a jako Polak nie nazwałbym tak symbolu, który jest mocno związany z historią Polski i odegrał w niej dużą rolę. To nie tylko dwie zbite deski. Poza tym całą sytuację oceniam podobnie, łącznie z reakcją SLD i w zasadzie brakiem reakcji PO.

Ps Zal i reszta przedstawicieli "niezdrowego" ateizmu to tacy sami fanatycy jak ci, których można było zobaczyć dziś w przed pałacem prezydenckim, tyle tylko że nie posiadają swojego symbolu, muszą więc głośniej krzyczeć by ktoś ich zauważył.


Określenie "dwie zbite razem deski" nie ma wyrażać mojej pogardy dla tego symbolu, a ukazywać małostkowość tego konfliktu. Ale chyba rzeczywiście może to wyglądać i w ten sposób. Będę pamiętał na przyszłość. Dzięki.


51.  

Żeby bronić tych chorych psychicznie ludzi trzeba być równie chorym psychicznie lub wyrachowanym ponad miarę.

Nie może być tak, że mała grupka ludzi wyskakuje z postawą roszczeniową a cały świat ma im ulegać. Jakby tego było mało to jeszcze taki jeden d##!% z drugim z komitetu politycznego PiS albo ten d##!% w czarnej sukience ze św. Anny którzy dodatkowo podburzają tych ludzi.

Jak zacietrzewiony ujadacz mówi, że jedynym ustępstwem będzie zrobienie wszystkiego co ci idioci chcą to ja sie pytam gdzie są policjanci w kaskach i z tarczami, oraz armatki wodne?

Co byście zrobili gdyby teraz pod Pałac przyszło dwa razy więcej muslimów niż jest tych pseudokatlików, przez noc wybudowaliby minimeczet obok tego krzyża, a potem krzyczęli, że będą do ostatniej kropli krwi go bronić?


@MaRyusz, dlaczego chorych psychicznie? Oni mają swoje zdanie, ja mam swoje, ty też, czy to znaczy że jesteśmy chorzy? Niech każdy ma swoje zdanie, to jest zdrowe. Niezdrowe są zamieszki. A czemu są zamieszki? Dlatego że prezydent z całą resztą świty ma gdzieś obywateli i zamiast z nimi rozmawiać to - no właśnie, co on w ogóle robi? Oni tam chcą tylko pamiątkowej tablicy, a więc czemu by jej nie dać? Niekoniecznie może pod pałacem, ale gdzieś powinna być, nie schowana w kościele ale widoczna. Estetyczna tablica pamiątkowa w miejscu publicznym. To coś złego? Chorego?


"Oni tam chcą tylko pamiątkowej tablicy"

Do tego to mam akurat bardzo poważne wątpliwości.


Patrząc na to z boku, taka tablica to by było najlepsze rozwiązanie dla wszystkich, takie rozwiązanie zakończyłoby kłotnie w jeden dzień, tylko tym wszystkim biednym babciom trzeba by to było oczywiście wytłumaczyć w sensowny sposób...


Jak zacietrzewiony ujadacz mówi, że jedynym ustępstwem będzie zrobienie wszystkiego co ci idioci chcą to ja sie pytam gdzie są policjanci w kaskach i z tarczami, oraz armatki wodne?

A ja, gdy tak czytam, zastanawiam się, gdzie jest psychiatra. Czy powstanie pomnika/tablicy czy innego symbolu upamiętniającego wydarzenia z 10 kwietnia to wyłącznie postulat grupki spod pałacu? Raczej nie. Problem tkwi w tym, że ci ludzie są zdesperowani by o ten cel walczyć.


Gdyby nie walczyli, myślałabym, że w Polsce wszyscy mają już wszystko gdzieś i nikt nawet nie wyścibi nosa sprzed komputera/telewizora/liczenia banknocików, by wyjść na ulice.


Czy powstanie pomnika/tablicy czy innego symbolu upamiętniającego wydarzenia z 10 kwietnia to wyłącznie postulat grupki spod pałacu? Raczej nie.

Problem, że ten prezydent sobie na taką tablice nie zasłużył.


Na szczęście nie ty o tym będziesz decydował.


Właśnie nie, bo decyduj tacy jak ty.


Pewnie pamiątkowa tablica gdzieś się pojawi. Ale nie dla Kaczyńskiego, a ku pamięci wszystkich, którzy zginęli w katastrofie. Nie widzę jednak potrzeby pośpiechu - najpierw niech zakończy się śledztwo dot. tego, co było powodem katastrofy. Wtedy przynajmniej będzie można właściwą treść dla takiej tablicy stworzyć.


Może taka analogia przybliży niektórym to, o czym pisze gospodarz tego joggera:
Gdybym interesował się piłką nożną i gdybym był np. kibicem Legii, to nijak nie umiem sobie wyobrazić by przeszkadzało mi wymalowane w centralnym punkcie ulicy Krakowskie Przedmieście logo Polonii/Widzewa/Lecha. A skoro nie jestem kibicem, to tym bardziej jest dla mnie trudne do wyobrażenia, że miałbym protestować.


Ta analogia jest nieco chybiona, bo kibice raczej mają swoje antypatie i sympatie i raczej nie każdy będzie zachwycony z wielkiego logo jednego klubu. To raz. Dwa, teraz pomyśl sobie panie nie-kibicu, że oto takie logo znajduje się na państwowych budynkach, a prezydent mówi (ten zmarły np.), że prawdziwymi Polakami są jedynie kibice tego klubu.


@Sigvatr

Jako rozsądnemu kibicowi pozostaje mi wzruszyć ramionami nad żenującym zachowaniem kiboli, zwanych też pseudokibicami. :)


I nie przeszkadza ci, że psują oni opinie normalnym kibicom?


Jestem rozsądnym kibicem Kościoła Rzymskokatolickiego, żenują mnie obie strony tego sporu, nie identyfikuję się z żadną. Jako rozsądnemu kibicowi, nie przeszkadza mi też, że ktoś (rzekomo) psuje mi opinię, bo jeśli inny ktoś wyrabia sobie opinię o mnie na podstawie zachowań ludzi, na których wpływu nie mam, to ten inny ktoś jest zwyczajnie głupi.


@Wojciech z Młyna: A gdyby ktoś tak oddał stolca na środku placu, a następnie zaczął go bronić przed służbami sprzątającymi plac i wynegocjował, że może łaskawie zgodzi się na transfer stolca do oczyszczalni ścieków, to co?

Jaki z tego wniosek? Analogie nie posiadają zbyt wysokiej wartości ;]

PS. Myślałem, że będzie tutaj pasował jakiś cytat z Misia, ale niestety, nie udało mi się niczego zgodnego z tematem znaleźć. Spodobał mi się natomiast jeden z cytatów i zamieszczę go tutaj. Może ktoś w innym kontekście go użyje ;D

O! A gdyby tu wasz synek z grupą stuosobową odlatywał i każdy z rodziców chciałby wejść, to jaki byłby tłok, sami widzicie i nie mówcie, że nie macie synka, bo w każdej chwili mieć możecie (sprawdzić, czy nie ksiądz).


Jestem rozsądnym kibicem Kościoła Rzymskokatolickiego

Nie obraź się, ale jakoś ci nie wierzę... po pierwsze, orzekasz we własnej sprawie, co nie powinno być mile widziane, a po drugie, jaki masz wyznacznik tego rozsądku? Czy papież tuszujący sprawy molestowań jest rozsądnym kibicem dla przykładu? Nie odpowiadaj, bo to nie miejsce na to (będzie offtop) i nie czas na odpowiedzi, bo wciąż jestem trzeźwy - do przemyślenia.


@Zal

Nie umiem się odnieść do Twej analogii ze stolcem. Zatkało mnie, bo nie myślałem, że tak daleko można się posunąć w demagogii.

Co do postscriptum to to jest cytat z Misia.


@Wojciech z Młyna: Wiem, że z Misia, dlatego go tutaj wrzuciłem pomimo braku związku z tematem. Ale do gdybania też możemy w końcu dojść ;]

Co do analogii - nie bierz do serca przyrównania krzyża do stolca, bo przecież sam wskazałem, że analogie są złym podejściem do problemu. Dlaczego? Ano właśnie z tego względu, że nikt nie chciałby przyrównywania symbolu religijnego do stolca, prawda? ;]


Nie obraź się, ale jakoś ci nie wierzę.

Nie obraź się, ale całkiem mi to obojętne.
Bycie kibolem nie dotyczy tylko piłki nożnej, to stan umysłu. Pozostaje mi się pomodlić za kiboli i za Ciebie.

wciąż jestem trzeźwy

Och, mam gratulować?


nie bierz do serca przyrównania krzyża do stolca

A jednak przyrównałeś.
Co Cię do tego skłoniło? Co Cię uwiera w tym, że inni potrzebują krzyża? Nie umiesz wzruszyć ramionami?


Och, mam gratulować?

Nie, ubolewać nad sobą i swoją nieumiejętnością dostrzegania sensu za takimi zdaniami.

Co Cię do tego skłoniło? Co Cię uwiera w tym, że inni potrzebują krzyża? Nie umiesz wzruszyć ramionami?

Mogą sobie potrzebować, ale czy muszą wbijać mi go w głowę? Nazywać ludzi, którzy go nie potrzebują 'gorszymy', Żydami, niewiernymi, czy biblijnie - głupcami?
A jak już jesteśmy przy aluzjach-atakach, to czy zdrowy człowiek potrzebuje kul do chodzenia? To też retoryczne pytania. Dobranoc.


@Sigvatr

Namawiam: wzrusz ramionami. Negatywne emocje szkodzą. :)


@Wojciech z Młyna: Ależ to nie było porównanie, które należy brać na serio. Chciałem jedynie pokazać, jak zgubne mogą być analogie. Próbując uprościć pewne sytuacje poprzez analogie często tworzymy modele nie przystające do rzeczywistości - tak, jak zaprezentowana przeze mnie wulgaryzacja symbolu. Osoby bardziej złośliwe uznałyby zapewne, że to, co napisałem bardzo przypomina sytuację z krzyżem przed Pałacem. Ja tak nie uważam.

Co Cię uwiera w tym, że inni potrzebują krzyża? Nie umiesz wzruszyć ramionami?

Nie mam nic przeciwko krzyżom, o ile znajdują się tam, gdzie powinny. Symbole religijne pozostawmy dla sacrum, a przestrzeń publiczna niech należy do profanum. Nie profanujmy krzyża, nie sakralizujmy przestrzeni publicznej. A dlaczego uwiera mnie obecność elementu religijnego w przestrzeni świeckiej? Tak, jak wspomniałem wcześniej w komentarzach (nie ma sensu przedzierać się przez całość, dlatego powtarzam) każdy symbol religijny (m.in. krzyż) jest dla mnie również symbolem władzy. Nie mam nic przeciwko temu, gdy znak ten zdobi wyznawców danej religii, ich świątynie, domy, ogródki itp. Zaczynam się jednak martwić, gdy jest również umieszczany tam, gdzie nie powinien. Na szyi urzędnika? OK! Na ścianie urzędu? Coś jest nie tak. Podobne podejście mam do obecnej sytuacji.

Tablica upamiętniająca śmierć to nie to samo, co krzyż, prawda? ;]


Przepraszam, że przerywam Wam tą jakże rozwijającą dyskusję o stolcu i religijnych symbolach władzy, ale chciałem tylko zaznaczyć, że pomniki (i to nie jeden, a dwa) już zostały odsłonięte.

Jeden na Węgrzech: http://pokazywarka.pl/pomnik/
Drugi na Ukrainie, w odessie: http://polis2008.pl/images/Odessa.jpg

Pozdrawiam serdecznie.


@Piechula: wow:) Mimo wszystko szkoda, że taka tablica jakoś nie może powstać w naszej stolicy.


Ja tam osobiście nie rozumiem zachwytów nad jakimiś tablicami dla naszego zmarłego prezydenta. A cóż on takiego zrobił, by na nią zasłużyć? Bronił kraju z bagnetem na czołgi żelazne? Mądrze rządził? Pisał mądrze chociaż? Nie, zginął w katastrofie samolotu - pomniki, tablice czy miejsce pochówku są po prostu kpiną z tego człowieka.


Bronił kraju z bagnetem na czołgi żelazne?

Biorąc pod uwagę sytuację gruzińską - owszem.

Mądrze rządził?

Od kiedy prezydent rządzi? Bezpośrednia władza znajduje się gabinecie premiera, mniejsza w Sejmie, najmniejsza - w rękach głowy państwa. Prezydent Polski to nie Prezydent USA.

Pisał mądrze chociaż?

Owszem, jak prawie każdy profesor (z małymi wyjątkami), zwłaszcza w swojej dziedzinie.

Widzisz - to że Ty czegoś NIE WIESZ, nie znaczy, że to nieprawda. To, że nie czytałeś nigdy prac Lecha Kaczyńskiego, nie znaczy że ich nie ma. To świadczy tylko o Tobie.

Lech Kaczyński miał więcej władzy, więcej poważania, więcej odwagi, więcej wpływów, więcej bohaterstwa niż Ty czy ja przez całe swoje życie. I nie, nie zamierzam go tutaj gloryfikować - tak po prostu ta sprawa wygląda. I przywódcy innych krajów doskonale zdają sobie z tego sprawę.

To, że u nas został on zdemonizowany i tak bardzo przeszkadzał tzw. "Polsce grillującej", że kpi z niego nawet po śmierci by poprawić własne (widocznie bardzo niskie) mniemanie o sobie, to już zupełnie inna historia.


zwłaszcza w swojej dziedzinie.

Oczywiście w oczach palikotoidów na zawsze pozostanie człowiekiem, który "gloryfikował Lenina", chociaż ma to tyle wspólnego z prawdą co Maybach z Rydzykiem.


Nie mam słów... ale, pocieszam się, że to tylko kwestia czasu kiedy emocje opadną i historia wszystko ślicznie rozsądzi w zaciszu bibliotek.


@Sigvatr - widzisz, ja też się tym pocieszam, więc jednak w niektórych aspektach tej dyskusji się zgadzamy.


To ja tylko nadmienię (nie umniejszając niczyjej wartości), że nie należy mylić profesora zwyczajnego z profesorem nadzwyczajnym. Co nie zmienia faktu, że Lech był chyba jednym z najlepiej wykształconych prezydentów, jakich mieliśmy ;] Nie każdy jest profesorem nadzwyczajnym UG.


Dyskusja prowadzona w komentarzach to według mnie jedno wielkie, niepotrzebne mielenie ozorem, rozwodzenie się nad sprawami naprawdę mało istotnymi, wręcz niezwiązanymi z tematem.

Byle się popisać elokwencją i ripostą jeden przed drugim.
Zapominacie o istocie podjętego tematu. Tu nie chodzi o krzyż jako symbol religijny, o religie, ateizm (o to kto się czuje ateistą, kto nie i czy są religie które czczą wizerunki przypominające kontakty)ale o niepotrzebną, durną szopkę medialną, która została urządzona w telewizji wokół sprawy z krzyżem.

Proszę sobie wyobrazić następującą sytuację... Grupa górników uległa śmiertelnemu wypadkowi podczas pracy na dole. Zginęło kilkanaście osób. Wydarzenie wstrząsnęło mieszkańcami miejscowości, którzy w imię solidarności z rodzinami ofiar, a także ku pamięci zabitych postanowili coś zrobić. Jeden postawił przed wejściem na kopalnię wielki kamień, inny przyniósł kwiaty. Załóżmy, że dla każdego przyniesiony przedmiot miał jakieś symboliczne znaczenie, miał być materialnym symbolem pamięci żywych o umarłych. Czy o ile wynikał on z potrzeby serca, to czy ma znaczenie jaki miał kształt?? Krzyża, miski ???
Teraz wyobraź sobie, że w tym wypadku zginęło Twoje dziecko, ojciec, siostra. Nie jest Ci przykro, że obcy ludzie drą koty depcząc tym samym pamięć o bliskim zmarłym? Nie boli Cię to?
To teraz powiedzcie mi drodzy Komentujący, po co w nieskończoność rozwodzić się nad słusznością stawiania czy przenoszenia krzyży i innych symboli.


@Ania: Ponieważ możemy? A do tego dyskusja sprawia nam przyjemność?


@Zal - widzę że mylisz kolejność stopni. Prof. zwyczajny jest wyżej sytuowany od nadzwyczajnego. Polska grillowana ma jednak prawo tego nie wiedzieć.

I nie, użeranie się ze ścianą ignorancji i głupoty pod płaszczykiem "yntelygencji" nie sprawia wcale nikomu przyjemności. Chyba, że głupcowi właśnie.


@Zal: Pewnie, że możecie. Tylko po co? Wyłącznie dla przyjemności? Mówić, żeby mówić?


@Piechuła: Jakbym mylił to bym nie czepiał się Twojej wypowiedzi, w której nazwałeś Lecha profesorem. Stawianie przed jego nazwiskiem "profesor" nie zwracając uwagi na to, że był profesorem nadzwyczajnym jest słabe. Tak samo, jak dodawanie "profesora" przed nazwiskiem Bartoszewskiego, który nigdy studiów nie skończył (może otrzymał na kilku uczelniach doktora honoris causa).

W wielu państwach na zachodzie tego problemu nie ma - najwyższy stopień naukowy to doktor (żadnego doktora (re)habilitowanego), a profesor to co najwyżej stanowisko, jakie można pełnić na danej uczelni, a nie tytuł naukowy. Czytasz artykuły naukowe jednego z najwybitniejszych ludzi w swojej dziedzinie i wiesz, że to po prostu PhD.

Co do przyjemności - dla Ciebie to użeranie? :D Masz w takim razie poczucie pełnienia misji, że marnujesz swój cenny czas na coś, co ze zdobywaniem wiedzy lub przyjemnością niewiele ma wspólnego? Z całym szacunkiem, ale to dopiero jest mało rozsądne.

PS. Polska grillowana? Interesujące sformułowane.

[EDIT] ODPOWIEDŹ NA NOTKĘ POZOSTAWIONĄ PRZEZ TWÓRCĘ BLOGA W MOIM NASTĘPNYM ZMODYFIKOWANYM KOMENTARZU:

@Piechuła: Oczywiście, że nie zrozumiałem aluzji. Wystarczyło poprosić, a nie wykorzystywać blokady zaimplementowane w Joggerze. Prośba byłaby skuteczniejsza ;>

Swoją drogą - zarówno drobne przeszkody, które wprowadziłeś, jak i próba "wyjaśnienia" mi, czym różni się profesor zwyczajny od nadzwyczajnego połączona z pogardą skierowaną w moją stronę najlepiej opisuje fragment Twojej wypowiedzi. Uważam zresztą, że jest bardzo wartościowy:

Po prostu najgorszą rzeczą, jaka może się przytrafić w kontaktach międzyludzkich, to spotkanie kogoś, kto samego siebie uważa za "mędrca" i nie dopuszcza do siebie jakichkolwiek argumentów. Bo ów mędrzec "wie". A właściwie to "wierzy". I to dość ślepo.

Odnośnie publikacji Igora Janke. Zważ na to, że osoba ta nie funkcjonuje w środowisku naukowym. O ile oczywiście można się domyślić z kontekstu, co oznacza "polska grillowana" to jednak określenie to jest niszowe i warto je opisać wykorzystując w rozmowie.

A teraz zgodnie z życzeniem kończę dyskusję ;]


Stawianie przed jego nazwiskiem "profesor" nie zwracając uwagi na to, że był profesorem nadzwyczajnym jest słabe

Widzę, że nigdy nie byłeś na żadnej uczelni wyższej. Ludzi tytułuje się mianem "profesora" już od habilitacji.

Co do przyjemności - dla Ciebie to użeranie? :D Masz w takim razie poczucie pełnienia misji...

Brednie. Po prostu najgorszą rzeczą, jaka może się przytrafić w kontaktach międzyludzkich, to spotkanie kogoś, kto samego siebie uważa za "mędrca" i nie dopuszcza do siebie jakichkolwiek argumentów. Bo ów mędrzec "wie". A właściwie to "wierzy". I to dość ślepo.

W takim przypadku dyskusja prowadzi przez gorszące i dość prymitywne ścieżki (takie jak rozmowa o wyznawcach gniazdek elektrycznych czy o stolcu) i ostatecznie jej rezultat jest nijaki. Jedyne co pokazuje, to kim jest osoba takimi "metaforami" się posługująca. Chociaż we własnym mniemaniu zapewne pozostanie "mędrcem".

PS. Polska grillowana? Interesujące sformułowane.

To bynajmniej nie jest mój wymysł, poczytaj trochę, więcej będziesz wiedzieć, a rozmowa może stanie się ciekawsza i rzeczywiście interesująca dla obu stron.


(Komentarz zmodyfikowany 06.08.2010 o 13:04)

@piechuła:

Widzę, że nigdy nie byłeś na żadnej uczelni wyższej. Ludzi tytułuje się mianem "profesora" już od habilitacji.

Nie wiem na jakiej uczelni tak robią, ale muszą mieć nieziemskie poczucie humoru ;D Nawet niektórzy co lepiej wykształceni dziennikarze starają się tego trzymać pisząc np. "profesor X" w przypadku profesora zwyczajnego oraz "X, profesor uczelni Y" w przypadku profesora nadzwyczajnego. A gdzie ja byłem to możesz sobie poczytać w moim CV.

[Polska grillowana] To bynajmniej nie jest mój wymysł, poczytaj trochę, więcej będziesz wiedzieć, a rozmowa może stanie się ciekawsza i rzeczywiście interesująca dla obu stron.

To ja mam prośbę, abyś w ramach możliwości odesłał mnie do jakiejś lektury na ten temat. Zarówno Google, jak i Google Scholar milczą na ten temat ;]

Edycja: Ponieważ - najwyraźniej - nie zrozumiałeś aluzji, dyskusję (jeśli to jeszcze w ogóle można tak nazwać) zakończę ja. Miłego dnia.


Np. cykl reportaży i wywiadów pt. "PO-PiSowa kronika upadku" Igora Janke. Warto zajrzeć też do pozycji socjologicznych. Książki, książki, książki.


(13:41): Jak z dzieckiem...


91.  
ateista szanujący wartości chrześcijańsk
09 sierpnia 2010, 19:31

LubieBronka to troll, czy on tak serio?


92.  

Nie oczekują inteligenckiej debaty o roli religii i wyznania w nowoczesnym państwie. Oni chcą jedynie krótkiego zapewnienia – „tak, w tym miejscu postawimy pamiątkową tablicę. Bo to nasza historia i wielka tragedia, o której pamięć nie może być deptana”.

Nie, nie chcą krótkiego zapewnienia, ani nawet tablicy. Mam nadzieję, że zweryfikujesz swoje poglądy na tę sprawę.


Proszę przeczytać tekst tablicy - to oddanie czci ludziom gromadzącym się na Krakowskim Przedmieściu przy okazji katastrofy. Na pierwszy rzut oka wygląda niewinnie, ale "obrońcy krzyża" to podłapią. I o to też chodzi.

Sam sposób, w jaki tablica została zamontowana także nie wskazuje na chęć zakończenia konfliktu. Takie zdanie prezentują w tej chwili niema wszystkie media (co powiem szczerze, pozytywnie mnie zaskakuje).

Proszę więc zweryfikować swoje poglądy... (powtarzam za Tobą, bo IMO to zdanie rodem z ust milicjanta).


94.  

Niestety wszyscy jesteśmy katolikami, Nasz system wartości opiera się na zasadach tej wiary. Bo niby czemu zabijanie jest złe? W naturze walka o teren jest naturalna. Masz za mało miejsca w domu? Bum sąsiada i zabierasz jego pokój i to jest najprostszy przykład. Do tego wolne od pracy w niedziele i święta katolickie traktujemy jako coś oczywistego. Niestety Ateista nie ma podstaw do nie pracowania w niedziele i np Święta Bożego Narodzenia. Łatwo się korzysta z przywilejów tej religii. Co nie zmienia faktu że matoły spod krzyża są dowodem na to że Polak potrafi schrzanić nawet religie :-)


95.  

@Newsnny: Chciałbym jedynie zauważyć, że moralność nie jest tworem powstałym za sprawą chrześcijaństwa. Pewne zachowania przetrwały z tego względu, iż ich obecność przyczyniała się do zwiększenia szans na przetrwanie kodu genetycznego danego osobnika. Nietoperze-krwiopijcy wcale nie znają chrześcijaństwa, a nie tylko nie zabijają swoich współbratymców, ale również pomagają im. Najedzony nietoperz jest w stanie zwymiotować wypitą krew tak, aby przekazać ją głodnemu nietoperzowi. Uprzedzam pytanie - nie, nie robi tego tylko i wyłącznie względem członków własnej rodziny ;] Takie zachowania są stosunkowo popularne pośród zwierząt stadnych, a przecież takimi właśnie jesteśmy.

Nie zmienia to jednak faktu, że przez ponad 1000 lat żyjemy w kulturze stricte chrześcijańskiej i jest to już element tradycji. Nawet jeżeli na naszym terenie chrześcijaństwo asymilowało inne elementy nieco starszych tradycji, niż na innych terenach.


Uwaga!
Drogi Internauto!
Polityka i dziedziny z nią pokrewne są często źródłem nieporozumień i konfliktów.
Na tym blogu spotkać się możesz z ludźmi o odmiennych poglądach. To, że ktoś się z Tobą nie zgadza, nie jest jednak powodem, by go obrażać.
Dyskutuj, nie wyzywaj! Za nieprzestrzeganie tej zasady możesz zostać zablokowany, a Twoje posty wykasowane. Szanujmy się nawzajem.
Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code


w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: