31 lipca 2010 o godzinie 16:49. Kategorie: Korporacje, L. Kaczyński, Ludzie, Media

W dzisiejszych czasach najważniejszy jest zysk. W życiu codziennym, w polityce, ale zwłaszcza w biznesie, liczy się przede wszystkim pieniądz. Cała reszta odchodzi na dalszy plan. I chociaż konsumpcjonizm osiągnął już niemal swój szczyt, to sprzedaż towarów wcale nie jest łatwa.

Kiedyś popularność produktom napędzał ich stosunek jakości do ceny. Im coś lepszego i za mniejsze pieniądze, tym lepiej – zarówno dla sprzedawcy jak i dla klienta. Współcześnie tym dość uporządkowanym światem handlu wstrząsnęła jednak nowa dziedzina wiedzy – marketing.

Za jego sprawą wszystko przestało być jasne. Jakość produktów zeszła na drugi, jeśli nie trzeci lub czwarty plan. Prym zaczął wieźć wizerunek. Marka. Czyli mówiąc wprost – wyimaginowany obraz towaru, który powinien posiadać konsument. Branding ma za zadanie zbudować go w umysłach odbiorców. I przekształcić wady w zalety, bądź w najgorszym razie – w niezauważalne cechy produktu.

500 PLN za parę w miarę zwyczajnych przecież butów to zdecydowanie za drogo dla każdego trzeźwo myślącego człowieka. Dlatego też firmy typu Adidas czy Nike nie sprzedają butów. Tzn. nie sprzedają TYLKO butów. Kupując ich produkt nabywca zyskuje coś więcej niż obuwie. Konsument nabywa towar głównie dla całej marketingowej otoczki – nie nabywa butów, a kupuje sport, sprawność fizyczną. Kupuje sobie sposób, w jaki chce być postrzegany w społeczeństwie.

Żeby zostać profesjonalnym sportowcem potrzeba wielu wyrzeczeń i codziennych treningów. By zostać zauważonym trzeba poświęcić wiele czasu i energii. Albo… można udać się do centrum handlowego, wyjąć z kieszeni 500 PLN i kupić sobie wizerunek sportowca. To przecież o wiele prostsze.

Oczywiście w butach z Adidasa nie staniemy się sportowcami w dosłownym znaczeniu. Ale nasza podświadomość ma pozwolić nam poczuć się lepiej, bo chodzimy ometkowani w taki sam sposób jak nasi idole-atleci, gdy wychodzą na boisko. Na zasadzie podświadomych skojarzeń opiera się cała współczesna gospodarka nastawiona na nadprogramową i niepotrzebną konsumpcję bezwartościowych dóbr i usług.

Niektóre firmy, jak np. Benetton, stawiają na mocny i kontrowersyjny przekaz. Celowo wywołują mini-skandale (zazwyczaj na tle obyczajowym), by zapaść w pamięć odbiorcy jako firma odważna, niepokorna, łamiąca tabu.

Taką strategię przyjął ostatnio także producent piwa marki Lech – Kompania Piwowarska S.A. Swój produkt reklamuje od pewnego czasu hasłem „Spragniony wrażeń? Zimny Lech!”. By kampania zapadła w pamięć, wywołano – wzorem najlepszych w tej dziedzinie na świecie - mini-skandal. Otóż w pobliżu wawelskiego zamku, gdzie pochowano prezydencką parę, Marię i Lecha Kaczyńskich, wyeksponowano zielony megaboard z kontrowersyjnym hasłem.

„Zimny Lech” przy Wawelu kojarzy się jednoznacznie. Można udawać, że to czysty przypadek i że nikt o takim niefortunnym zbiegu okoliczności nie pomyślał. Wszyscy jednak wiedzą o co chodzi. Na zakrapianych grillach hasło Kompanii Piwowarskiej święci wielkie sukcesy, do spółki z zapowiedzią przygotowania drinka „Krwawa Merry”. Deptanie grobu stało się rozrywką, praktykowaną głównie przez nowobogacką klasę średnią.

Nie sposób udawać, że promocja piwa Lech to typowa akacja w stylu Benettona. Kompania Piwowarska przekroczyła bowiem kolejny rubikon przyzwoitości. Pokazała, że wszystko jest na sprzedaż. Udowodniła, że kontrowersyjne kampanie reklamowe nie muszą nieść ze sobą żadnej wartości społecznej. Mogą być zwyczajną, prostacką aluzją w najgorszym stylu. Ważne, że się sprzedają.

Robienie pieniędzy na tragedii 96 osób i ich rodzin, na zaledwie 2 miesiące po tragedii (bo wtedy mniej więcej pojawiły się pierwsze billboardy) jest idealnym dowodem na upadek obyczajów i zwykłej ludzkiej kultury, jakie niesie ze sobą postprodukcyjny, nastawiony wyłącznie na nieograniczoną konsumpcję kapitalizm i chłodny, cyniczny marketing, działające w warunkach płytkiej popkultury.





Wpisy, które także mogą Cię zainteresować:

By kampania zapadła w pamięć, wywołano – wzorem najlepszych w tej dziedzinie na świecie - mini-skandal.

Przesadzasz, samą kampanię pewnie zaprojektowana na długo przez kwietniem. PS. dalej masz czarno-białą świnkę w stopce.


Zgadzam się ze wszystkim do momentu, w którym podejmujesz temat kampani piwowarskiej. Niewątpliwie tragedia 10. kwietnia odmieniła Cię w jakiś sposób, ale w tym przypadku mam wrażenie, kolego Piechula, że starasz się być "świętszy od papieża" :-).
Cytat:

  • Chcieliśmy się upewnić, czy wszystko będzie w porządku - tłumaczy Paweł Kwiatkowski, rzecznik prasowy Kampanii Piwowarskiej. - Zamówiliśmy badania u renomowanej firmy sondażowej, która miała zbadać, czy zwolennikom PiS hasło "zimny Lech" będzie się źle kojarzyło i obrażało ich uczucia. - Okazało się, że nie - dodaje Kwiatkowski. Jego zdaniem ktoś, komu hasło kojarzy się ze zmarłym prezydentem, należy do osób "wyjątkowych", bo nawet gorący zwolennicy braci Kaczyńskich nie mieli nic przeciwko "zimnemu Lechowi".

Pozdrawiam serdecznie :)


W tych samych badaniach wyszło, że:

  • Jak napisano w podsumowaniu badań, skojarzenia takie są sporadyczne. „Jest szczególnie mało prawdopodobne, by dowcipy dotyczące zmarłego tragicznie prezydenta rozpowszechniał elektorat PO” – stwierdzili badacze

Co chyba najlepiej świadczy o jakości tych testów. Ponadto - biznes zawsze podpiera się mało sensownymi badaniami. Wystarczy spojrzeć na moje notki nt. szczepionek na świńską grypę (chyba nie muszę dodawać, że pisanych na sporo przed 10 kwietnia 2010...)


Przesadzasz, samą kampanię pewnie zaprojektowana na długo przez kwietniem

Tego nie kwestionuję. Ale wywieszenie megaboardu przy Wawelu to już zupełnie inna sprawa.

Generalnie polecam artykuł w tej sprawie z Rzeczpospolitej: http://www.rp.pl/artykul/516110Wszystkodozwolone__mrozacychlodkrypty.html

dalej masz czarno-białą świnkę w stopce.

No i tak ma być. :)


Wszystko czego człowiek w życiu potrzebuje już tutaj jest. A pomimo to, niektórzy zachowują się jak ryby szukające wody w której pływają i usilnie próbują zamieniać to co jest, na to, czego nie ma.


Gdzie w Krakowie mozna lepiej promowac marke jak nie tam, gdzie najwiecej ludzi / turystow? Wawel jest miejscem niejako optymalnym, a, ze ktos wpadl na slaby pomysl pochowania tam L.K. a teraz mierzac innych swoja miara sadzi, ze reklama piwa pije do tego faktu, jest imo zwyklym prostactwem.


Tego nie kwestionuję. Ale wywieszenie megaboardu przy Wawelu to już zupełnie inna sprawa.

Też pewnie nie mają za dużego wyboru. A w ogóle po co Kaczyński leży na Wawelu? Obok Piłsudskiego? Spokojnie, to pytanie retoryczne.


@ramzes - proszę mi wierzyć, że takie rzeczy robi się świadomie i celowo. Choćby po to, by wywołać dyskusję taką, jak powyższa. Znam kilku ludzi nieźle stojących w tej branży.

Nie chciałbym się tu wdawać w temat pochówku pary prezydenckiej, który był imo pierwszym aktem deptania tego człowieka po śmierci. Co prawda protesty organizowała Róża Thun, ale to poziom posła z Biłgoraju, o którym dyskutować zwyczajnie nie warto.


Z prawie całym wpisem i oceną Lecha zgadzam się w zupełności, ale gdy bierzesz się za filozofowanie nt. marketingu, wychodzi to... różnie :)

Współcześnie tym dość uporządkowanym światem handlu wstrząsnęła jednak nowa dziedzina wiedzy – marketing.

Za jego sprawą wszystko przestało być jasne. Jakość produktów zeszła na drugi, jeśli nie trzeci lub czwarty plan. Prym zaczął wieźć wizerunek. Marka.

Msz adidas i inne takie strzelają sobie w stopę, ale nie dowodzi to nijak słuszności Twojego wywodu. Z pewnością chodzenie na łatwiznę nie zemści się za miesiąc czy dwa, ale długofalowo stracą one w ten sposób pretekst do utrzymywania cen na takim poziomie, wystarczy tylko, że pojawi się konkurent z podobną strategią rynkową. Na rynku odzieżowym to już się dzieje - jeszcze niedawno było tam kilka marek z wyższej półki, niedawno doszlusowała choćby Zara, a i pewnie kilka innych firm też by się znalazło. Gdyby budować markę na czymś trwalszym, np. jakości, konkurencji byłoby duuużo trudniej.

Formalizując - jeśli markę opieramy tylko na logotypie, taka strategia ma bardzo krótkie nóżki. Albo inaczej: różne segmenty, różne strategie. Jedni zarządzają marką globalną i stawiają na szeroki rynek, ryzykując konieczność ciągłych nakładów na samo utrzymanie znajomości marki, inni wchodzą w nisze, budując markę na jakości samego produktu czy cechach stowarzyszonych. Gdy Harley - Davidson tnąc koszty przeniósł produkcję części na Wschód paręnaście lat temu, oburzenie klientów na profanację "amerykańskiego motocykla" tak mocno przełożyło się na spadek sprzedaży, że ów musiał się szybciutko wycofać ze swoich planów.

Co kraj, to obyczaj. Ale pisanie, że "marka zwycięża kosztem jakości", to nieuprawniona generalizacja.

Wracając do Lecha... jeden pieron wie, na ile była to chęć zaszokowania, a na ile "ręka rękę myje", choć zauważyć należy, że akcja był ponoć wcześniej zaplanowana [hmmm]. Miałem gdzieś artykuł o sygnatariuszach medialnej koalicji przeciw Kaczyńskiemu, do której weszło zdaje się jakieś ciało mające coś wspólnego z etyką i reklamą, ale mi się gdzieś zawieruszył.


Powinni całkowicie zakazać piwa Lech, albo kazać zmienić nazwę, albo najlepiej procent od sprzedaży dać na budowę mauzoleum im. Św L. K. i jego żony Maryi.

Przecież to jakaś paranoja. Na hotelu forum, na który jest piękny widok z Wawelu bardzo często widniały reklamy piw (popatrz np. tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Forum%28sie%C4%87hoteli%29). A hasło reklamowe "zimny Lech" jest świetne krótkie i na temat.

Ale oczywiście musi znaleźć się garstka pyskaczy, którym przeszkadza, bo przecież św. Lech zginął w zamachu śmiercią męczeńską, więc jak można takie reklamy?

Mam wrażenie, że takim osobom nie zależy na uczczeniu pamięci prezydenta, a jedynie na zrobieniu wokół niego afery- tak jak te babcie kościółkowe, które na mszy są po to, żeby obgadać każdego jak przyszedł ubrany, z kim, o której itp.- ważne, żeby było na co ponarzekać.

Jeśli reklama Lecha byłaby skierowana w stronę aluzji do prezydenta (a NIE była, bo hasło jest starsze niż zbrodnia katyńska vol. 2), to mimo wszystko ludziom na poziomie nie powinna zajmować uwagi (bo to tak, jakby obrażać się na media markt o nazywanie klientów innych sieci idiotami). A skoro kogoś boli, to znaczy, że właśnie JEMU SAMEMU ta reklama tak a nie inaczej się kojarzy.

Głodnemu chleb na myśli?

P.S. chyba, że to Kompania Piwowarska wraz z Tuskiem zamach zaplanowali, żeby żydogejomasoneria zarobiła na Prawdziwych Polakach Patryjotach (błąd zamierzony) któzy nie zauważyli tegoż niegodnego ataku na Naszego Wodza!
Skoro już kręcimy teorie spiskowe...



@torero - opisujesz marki w odniesieniu do ich klasycznego znaczenia, które w dzisiejszym świecie ma niewiele wspólnego z praktyką.

Dziś nie sprzedaje się bowiem logotypu, a lovemarks. To - wbrew pozorom - kolosalna różnica. Ten trend został doskonale opisany w książce Benjamina Barbera pt. Skonsumowani, którą szczerze mogę polecić.


Ale oczywiście musi znaleźć się garstka pyskaczy, którym przeszkadza, bo przecież św. Lech zginął w zamachu śmiercią męczeńską, więc jak można takie reklamy?

Negowanie rzeczywistości to już chyba choroba. Ale pewny nie jestem, psychiatrii nie kończyłem.

A skoro kogoś boli, to znaczy, że właśnie JEMU SAMEMU ta reklama tak a nie inaczej się kojarzy.

Bardzo mi przykro, ale nie spotkałem osobiście nikogo (dosłownie - ani jednej osoby), której ta reklama by się nie kojarzyła z Lechem Kaczyńskim. I - być może tutaj kogoś zaskoczę - 95% moich znajomych to wyborcy Platformy.

Oczywiście, możemy sobie wmawiać, że nie ma tutaj nic kontrowersyjnego, pytanie tylko po co okłamywać samego siebie?

Ponadto, staram się do tej sprawy podejść w notce przez analizę całego zjawiska, trendu na rynku reklamy, a nie wyłącznie pojedynczego przypadku.

P.S. chyba, że to Kompania Piwowarska wraz z Tuskiem zamach zaplanowali, żeby żydogejomasoneria zarobiła na Prawdziwych Polakach Patryjotach (błąd zamierzony) któzy nie zauważyli tegoż niegodnego ataku na Naszego Wodza!

Już wiem jak nazywa się tak choroba - to paranoja! Dzięki za przypomnienie :)


14.  

Podpowiem, że Wiciu oderzał w nutę sarkastyczną, ale jak to już było gdzieś napisane każdy widzi to co chce ;).
Takie święte oburzenie spowoduje tylko nagłośnienie sprawy, czyli efekt wprost odwrotny od zamierzonego (http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Streisand).
Najlepszym przykładem jak powinno się załatwiać takie sprawy może być właśnie Maria Kaczyńska - na początku pojawiły się złośliwe żarty na jej temat, ale nie robiła z tego wielkiego halo (a mogła przecież wytaczać sprawy sądowe na lewo i prawo). Po paru mięsiącach złośliwości rozeszły się po kościach.
Ale widać ktoś dobrze wymyślił, że osoby popierające PIS zrobią piwu darmową reklamę :P.


A tak swoją drogą, oprócz bojkotu Lecha ze strony fanatyków PiS, powstał również bojkot tej firmy, przez pewnych antyfanów PiSu, którzy chcą w ten sposób wyrazić swój sprzeciw przeciwko firmie, która korzy się przed tą partią.


Uwaga!
Drogi Internauto!
Polityka i dziedziny z nią pokrewne są często źródłem nieporozumień i konfliktów.
Na tym blogu spotkać się możesz z ludźmi o odmiennych poglądach. To, że ktoś się z Tobą nie zgadza, nie jest jednak powodem, by go obrażać.
Dyskutuj, nie wyzywaj! Za nieprzestrzeganie tej zasady możesz zostać zablokowany, a Twoje posty wykasowane. Szanujmy się nawzajem.
Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code


w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: