08 maja 2010 o godzinie 15:58. Kategorie: J. Kaczyński, Komorowski, Polityka Krajowa, Szopka Polityczna, Wybory

Donald Tusk, expose (2007 r.): Nie ma solidarności bez miłości. I ja wiem, że niektórzy na tej sali czasami uśmiechają się wątpiąc w to, że te słowa mają głęboki sens. Ja wierzę, bardzo wierzę w sens tych słów. I wiem jedno, prędzej czy później wy, i wy w sens tych słów też uwierzycie, bo one naprawdę mają głęboki sens.

Kiedy pod koniec 2007 roku Donald Tusk obejmował urząd premiera, wiele mówiło się o spokoju, jaki rządy Platformy Obywatelskiej miały zaprowadzić. Dziennikarze cieszyli się, że wreszcie my, Polacy budzimy się spokojnie i zasypiamy spokojnie. Partia Tuska wygrała dzięki koncepcji polityki miłości, która miała być lekarstwem na notoryczne dzielenie narodu na tych, którzy stoją tam gdzie wtedy i na tych gorszych, którzy stoją tam, gdzie stało ZOMO. Medialny przekaz w dużym skrócie można streścić w jednym zdaniu: PO poprowadzi politykę dojrzalszą, mniej awanturniczą, bardziej otwartą.

Okazało się to strzałem w dziesiątkę, nie sposób bowiem bronić tutaj Jarosława Kaczyńskiego i próbować udowodnić, że jego retoryka była ze wszech miar dyplomatyczna, stonowana i odpowiednia. Nie, nie była.

Platforma Obywatelska wygrała jednak wybory na fali antypisu. I był to właściwie diadem w zwycięskiej koronie ugrupowania Donalda Tuska. Polska miała być silna, ale otwarta, niezależna, ale jednocześnie dojrzała, stanowcza, ale skora do współpracy. Była to najważniejsza obietnica wyborcza PO. Co z niej zostało?

O ile w czasie rządów koalicji PiS-SO-LPR, politycy Platformy rzeczywiście mogli wydawać się łagodni i umiarkowani w porównaniu np. do Giertycha czy Wierzejskiego, o tyle od 2007 roku sytuacja zaczęła zmieniać się drastycznie. PO wraz ze swoimi zwolennikami przystąpiła do odwetu na Prawu i Sprawiedliwości. Zaczęto wyzywać Kaczyńskich i osoby głosujące na PiS od durniów, alkoholików, chamów… Czyniono to przez całe 3 lata, z każdym dniem coraz intensywniej.

Aż nadszedł czas wyborów prezydenckich. Podczas wewnętrznej elekcji w PO stało się jasne, że kampania czy to Sikorskiego, czy też Komorowskiego, opierać się będzie na wypróbowanym scenariuszu straszenia ludzi IV RP i samym Kaczyńskim. Platforma znów miała pokazać się jako partia stonowana, dojrzała, niegroźna… Aby jednak polityka miłości uderzyła w naród z całą siłą, najpierw trzeba było ponownie zdemonizować oponentów. Stąd niekorzystne zdjęcia ilustrujące artykuły prasowe, czepianie się słówek, przypominanie dawnych sporów.

Taktyka zwana polityką miłości, polegająca na obrażaniu konkurentów w najwymyślniejszych inwektywach, niewątpliwie przyniosłaby Platformie i samemu Bronisławowi Komorowskiemu zwycięstwo już w pierwszej turze. Stała się jednak tragedia.

„Chory psychicznie” „kartofel” z „problemem alkoholowym” zginął w katastrofie lotniczej. I mogłoby się wydawać, że w obliczu gigantycznego smutku, jaki stał się udziałem niemal całego narodu, opierająca się na nienawiści i szczuciu polityka miłości nie ma szans na powodzenie. Tygodnie jednak mijają, a Platforma Obywatelska zaczyna stosować sprawdzoną 3 lata temu retorykę z coraz większym impetem:

Kazimierz Kutz, do Elżbiety Jakubiak w TVN24: Zaczęli kampanię od śmierci prezydenta. Gdy patrzyłem jak w końcu łaskawie pokazano kandydata na prezydenta w czerniach. Pani też jest w czerni. To są maniery Mao Tse-tunga. Ja myślałem, że jestem w mauzoleum Lenina. To co robi teraz PiS, to czarna propaganda. Robi się z tego czarna komedia. W ten sposób się nie da wygrać wyborach.

Władysław Bartoszewski: Jeśli Jarosław Kaczyński - a w ostatnich dniach już to się rozpoczęło - będzie wykorzystywał wielką stratę, jakiej doznał, jako argumentu wyborczego, wówczas będę musiał powiedzieć: jestem zarówno przeciwko pedofilii, jak i nekrofilii każdego rodzaju.

Stefan Niesiołowski, o haśle wyborczym Kaczyńskiego w TVN24: To jest banał. Więcej warte było hasło Aleksandra Kwaśniewskiego "Wspólna Polska". Bo to coś znaczyło. A "najważniejsza Polska" - czy są ludzie, dla których ona nie jest ważna? Przeciwko komu to jest skierowane?!

Dzieje się tak dlatego, że programowo PO nie ma nic do zaoferowania. Jedyną koncepcją na prezydenturę Komorowskiego jest spokój i cisza. Brak weta, czyli inaczej róbta co chceta dla rządu. W wyborach parlamentarnych w 2007 roku ten scenariusz przyniósł oczekiwane rezultaty. Czy tym razem Platformie też się powiedzie?

Źródła:
Gazeta.pl: [Kutz: To maniery Mao Tse Tunga...], [Informacje o śmierci PiS-u...], [Rok polityki miłości...];
Der Standard: [Wywiad z Władysławem Bartoszewskim];
Rzeczpospolita: [Tekst expose premiera Donalda Tuska];
Dziennik Polski: [My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam gdzie stało ZOMO];
TVN24: [Niesiołowski: Hasło PiS to banał].





Wpisy, które także mogą Cię zainteresować:

Widzę że znowu byłeś szybszy niż ja, miałem dzisiaj napisać o kolejnym występie Kutza i innych sztabowcach PO.

Zatem tylko zarzucę wczorajszym Mazurkiem: http://www.rp.pl/artykul/9133,472482_Mazurek__Pomnik_robi_siusiu__.html


Cóż, wygląda na to, że często myślimy podobnie ;)


Sorx, że dobijam komentarze, ale generalnie to jest troche ciekawe, bo PiS jak na razie jest cholernie silny w tej kampanii - zebrał ogromną ilość podpisów, posłowie tej partii wypowiadają się bardzo kulturalnie i nie popełniają wpadek. Ale oni oczywiście zioną nienawiścią i grają śmiercią Prezydenta.

"Salon" oczywiście napier... w nich jak w bęben, całymi stadami, w dodatku Komorowski rzuca tekstem o tym, że [to że teren po katastrofie w Smoleńsku nie został zabezpieczony] to nic takiego, Bartoszewski bluzga, Kutz wyzywa, pierwsze małżeństwo homoseksualne w Polsce uskutecznia żałosne jęki a Graś jeszcze chce podnosić podatki.

Nie wiem jak dla Ciebie, ale mnie się wydaje że normalnym powinno być że takie ugrupowanie jak PO powinno być w tym momencie skompromitowane.

Ale nie. Jakubiakowa zrobiła duży błąd w tej pyskówce z Kutzem. Po pierwszej fali bluzgów powinna wstać i wyjść, ew. wygarnąć jeszcze temu chamowi w twarz po uwadze na temat stroju.


Wydaje mi się jednak, że PO w dużym stopniu się kompromituje. O ile jeszcze w sytuacji, gdy PiS na takie zaczepki odpowiadał agresywnie, taka sytuacja była do przełknięcia przez dużą część osób, to teraz, kiedy ich politycy siedzą cicho, wyraźnie widać pianę toczoną z ust...


bo teraz wychodzi dopiero na czym im tak na prawde zalezy. strategia budowania wizerunku na wygladzie i usmiechu dobra byla na poczatku. teraz ludzie czekaja na konkrety. ich porazka polega na tym, ze za duzo obiecywali (szuflady ustaw). no i gdzie te ustawy? pis dal sie wciagnac w ta zabawe. bo my klotnie mamy we krwi ;) nieumiejetnosc kompromisu juz doprowadzila do rozbiorow polski. dlatego platforma wygrala wybory bo sie pokazala jako partia ludzi usmiechnietych, grzecznych i milych. teraz problem polega na tym, ze pis nie odpowiada na zaczepki. dlatego platforma nie moze pokazac sie jako kontra i ta lepsza strona. wiec zaczynaja tracic. a przede wszystkim: (to co poprzedno) nie maja pomyslu na rzadzenie. sami zaczynaja atakowac.


thot i bartini: a jak to wygląda wśród Waszych znajomych? Zdają sobie sprawę z nieudolnych ataków PO, jakie mają miejsce teraz, czy dalej trwają w medialnym matriksie? Bo u mnie tak pół na pół... Z przewagą tych z wirtualnej rzeczywistości ;)


Co tam się martwicie – jednokomorowski zostanie prezydentem, to POparcie spadnie… A co do wypowiedzi peofilów, to się zaczynam zastanawiać, która tu partia stosuje bardziej politykę nienawiści.

(całe szczęście, że tylko jeszcze parę lat, i będę mógł spieprzyć z tego kraju, tylko nie wiem – czy do Szwecji, do Norwegii, czy na Białoruś (do Danii nie, bo ja zbyt nie lubię (paradoskalnie) zmian, żeby się odnaleźć w ichnim flexicurity…))


Czasem poważnie zastanawiam się, czy spadek poparcia dla PO w ogóle jest możliwy przy takim nastawieniu całego ITI z GW do spółki... ale mam nadzieję, że tak.


Piechuła: duzo moich znajomych glosuje na kaczynskiego. nawet ci, ktorzy wczesniej glosowali na tuska. nie podoba sie to jak platforma zachowala sie w dzien tragedii i pozniej. i ta cala szopka odnosnie naglego wychwalania zaslug kaczynskiego, kiedy wczesniej sie go obrazalo. taki nagly zwrot budzi wiele pytan, dlaczego. cy mielismy na prawde tak zlego prezydenta, czy byl on dobry, wiec dlaczego sie tylko pisalo zle i czy to mialo cos na celu. najwiekszym zaskoczeniem byla tydzien temu moja znajoma, ktora mi powiedziala, ze sie po prostu boi. i ze mozei nie trawi JK, ale w tej sytuacji nie ma wyjscia bo oni za bardzo sie brataja z putinem.
dobrze, ze kampania jest taka krotka :)


Przy okazji bratania się: Dzisiaj Komorowski miał videoczat na swojej stronie, w czasie którego z Moskwy krytykował nieżyjącego już Lecha Kaczyńskiego - odbiór społeczny - fatalny.

Komorowski bardzo często popełnia takie kardynalne błędy, Kaczyńskiego za coś takiego by już dawno zjedli.


no i jak to sie ma do jego lzawego wystapnieia na pogrzebie?
kazdy popelnia bledy. popelnial je tez kaczynski, ale eidocznie byly to jedyne rzeczy do ktorych sie mozna bylo przyczepic. bo jemu zalezalo na kraju, nie chcial tylko rerezentowac i sie usmiechac, ale tez miec czynny udzial. sam mial nawet pomysly, ktore podrzucal, w kocnu byl prawnikiem.
komorowski jest historykiem, tak jak tusk. tusk padl w debacie z kaczynskim jak mucha jak zaczal sie madrzyc na temat konstytucji. jaroslaw tez ma przewage, bo jest prawnikiem. oni posluguja sie specyficznym jezykiem i bardziej rozumieja to nad czym pracuja. pis to partia glownie prawnikow. dlatego piszac ustawy robia to dosc dobrze i sprawnie. platforma to zlepek yntelygentow z kazdej dziedziny. i potem mamy takiego psychiatre na stolku ministerstwa obrony, ktory nie panuje nad chaosem i nie wie co sie dzieje. on powinien byc wywalony po katastrofie casy...


thot: to jest wręcz koronny argument zwolenników technokracji. I muszę przyznać, że coś w tym jest.


czasami chcialabym znalec jakies przewazajace argumenty zeby ich poprzec.... :) ale jakos nic mi nie przychodzi do glowy :P


To całkiem niezły pomysł na wpis - znaleźć rzeczowe argumenty przemawiające za głosowaniem na PO... chociaż z drugiej strony byłaby to bardzo krótka notka...


ja juz mam pomysl na kilka podonbych... tylko musze sie zabrac ;)
no ale napisz, zobaczymy jak zadziala PR ;)


OT:

diadem w zwycięskiej koronie

Chyba Pan trochę przesadziłeś z elewacją :P


Echh, no dobra, wyszedłeś na porządnego oszołoma, czas dodać twojego bloga do czytnika. :) A jeśli chodzi o aktualną sytuację - miałem zamiar nie iść do tych wyborów, ale jak widzę tę uroczą bezradność dziennikarzy wobec milczenia Kaczyńskiego i trudności peofili z przyczepieniem się do czegokolwiek sensownego, nie mógłbym nie oddać na niego głosu. :)


18.  

Śmieszy mnie jak przedstawiciele PO krzyczą jak to PiS nieuczciwie wykorzystuje tragedię i sięga po coraz gorsze chwyty.

"Jedyną koncepcją na prezydenturę Komorowskiego jest spokój i cisza"

Tj. "polityka, która łączy, a nie dzieli" - czyli nic nie robimy, nikomu się nie narażamy, podlizujemy się na prawo i lewo.


torero - pewnie tak, troszkę się zapędziłem ;)

Piotr Pyclik - witam w gronie czytelników :)

Krystian - Komorowski będzie tylko figurantem, decyzje i tak dalej podejmować będzie Tusk.


@Piechula: "Komorowski będzie tylko figurantem, decyzje i tak dalej podejmować będzie Tusk."
Widziałem wczoraj w telewizorni Komorowskiego mówiącego że LK był złym prezydentem, bo za bardzo poddawał się wpływowi swojego brata oraz PiS. A jaka jest różnica w analogicznej sytuacji Komorowskim i Tuskiem? -- chyba tylko taka, że nie są braćmi. Może w końcu coraz więcej ludzi zacznie to dostrzegać.


komorowski juz pokazuje jak bardzo jest "partyjny". niby powoluje sie na wole zmarlego prezydenta w wypelnianiu jego obowiazkow. tak jak dzis, ze jest w moskwie, bo LK by tego chcial. ale kiedy podpisywal ustawe o ipn, ktora kaczynski chcial skierowac do trybunalu, to jakos "wola prezydenta" byla mu obca.
z reszta co to znaczy "pelnic obowiazki prezydenta"? w tej sytuacji to chyba by bylo reprezentowac, a decyzje zostawic do podpisu nowemu prezydentowi. wybory za miesiac, a ustawy jesli juz ma jakies podpisac to takie, ktore sie "pala" a nie takie zeby tak na wszelki wypadek nie zawwtowal ktos inny kto wygra.


Ciekawa sprawa z tym Bartoszewskim, ludzie wypisują, że to konfident, zdraja itd, lista dowodów http://bit.ly/aGeAOr
ale oficjalnie nic na rzeczy, wszystko pomówienia?

odżegnali się od Wałęsy bo skompromitowany, może to samo czeka Bartoszewskiego


Uwaga!
Drogi Internauto!
Polityka i dziedziny z nią pokrewne są często źródłem nieporozumień i konfliktów.
Na tym blogu spotkać się możesz z ludźmi o odmiennych poglądach. To, że ktoś się z Tobą nie zgadza, nie jest jednak powodem, by go obrażać.
Dyskutuj, nie wyzywaj! Za nieprzestrzeganie tej zasady możesz zostać zablokowany, a Twoje posty wykasowane. Szanujmy się nawzajem.
Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code


w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: