24 kwietnia 2010 o godzinie 13:14. Kategorie: Media, Szopka Polityczna

Gazeta Wyborcza to jedyny dziennik, który jeszcze przed pogrzebem głowy państwa, zaczął jątrzyć, straszyć i opluwać w starym, dobrym stylu. Do dziś czytelników przestrzega się w nim przed ZEMSTĄ JAROSŁAWA, HAŃBĄ W ZWIĄZKU Z POCHÓWKIEM NA WAWELU, a także nieśmiertelną już IV RP. I to zupełnie bez powodu.

Żeby jednak nie być gołosłownym zacytuję tutaj fragment felietonu Ewy Milewicz, z piątkowego wydania tego tytułu, który – moim zdaniem – doskonale ilustruje poziom dialektycznej propagandy uprawianej przez Wyborczą:

Pierwsze słowa prezesa PiS – z cmentarzy, na których pochowano jego politycznych przyjaciół - są jak kaganki oświetlające drogę, którą pewnie podąży teraz PiS. „Musimy podjąć tak nagle przerwane ich dzieło. Być może przegramy, być może owoców naszej pracy nie doczekamy, być może jeszcze nie uda nam się tym razem powrót do Polski. Ale musimy dać świadectwo!” – taki list przysłał Jarosław Kaczyński nad grób Aleksandra Szczygły.

Pierwsze wrażenie po przeczytaniu tego tekstu – ot, zwyczajna mowa pogrzebowa. Ale nie dla Ewy Milewicz. Ta Pani jako „dziennikarka” Gazety Wyborczej widzi znacznie więcej niż przeciętny człowiek – co udowadnia, pisząc:

Dać świadectwo? W państwie demokratycznym? Świadectwo można dawać wtedy, gdy za głoszenie poglądów człowiekowi coś grozi. Więzienie, pobicie, opresja… Dają świadectwo opozycjoniści na Kubie. Dawali świadectwo Lech i Jarosław Kaczyńscy w PRL. Ale czy dziś w Polsce rządzi jakiś reżim?

Milewicz szybko odpowiada sobie na wszystkie nonsensowne pytania, które postawiła. Dochodzi do wniosku, że Jarosław Kaczyński postrzega Donalda Tuska jako dyktatora i zamierza go obalić. Pani „redaktor” oburza się, że – jak sama pisze – rozpocznie się szukanie winnych katastrofy. A winnym – według Ewy Milewicz – okaże się premier Donald Tusk, który zostanie osądzony przed Trybunałem Stanu. Oczywiście w IV RP, no bo jakże by inaczej…

Poziom absurdu i bezmyślności, jaki osiągnięto w tym artykule, możecie dogłębnie przeanalizować na własną rękę – cały felieton umieszczam w źródłach na końcu notki.

Pragnę jeszcze dodać, że po tym, co Ewa Milewicz wyłożyła czytelnikom na drugiej stronie Wyborczej, w następujących później artykułach redaktorzy żalą się, że to >>PiS<< doprowadzi do trwałego podziału społeczeństwa.

W tym miejscu stosownym wydaje się powtórzenie retorycznego pytania, zadanego kiedyś przez Kazika Staszewskiego: Czy Wy nas macie za idiotów?!

Źródła:
E. Milewicz: Z ziemi smoleńskiej do Polski, 23.04.2010: [Skan]





Wpisy, które także mogą Cię zainteresować:

Zobacz wpisy zewnętrzne, powiązane z notką: bartini.jog²

Milewicz to ta z bannera?
Źle jej z oczu patrzy.


Może to tylko takie zdjęcie, nie wiem. Na wszelki wypadek, w celu identyfikacji autorki felietonu, można zajrzeć tutaj.


Tekst jest bardzo mocno przemyślany, boją się po prostu.

Mam nadzieję, że dzisiaj w końcu uda mi się rozwinąć ten temat u siebie.


Pytanie - czego się boją?
Spadku nakładu? Czy utracenia politycznych wpływów? A może czegoś jeszcze innego?


Nie tyle wpływów, co wiarygodności, której szczątkowe resztki już utracili.


Czyli, jak rozumiem, prognozujesz, że Wyborcza rozpęta nam kampanijne piekło i oskarży o całą wrzawę PiS?


Daj mi tylko czas na skończenie kolacji, to napiszę większy wpis na ten temat ;). Ale nie, nie o samą kampanię wyborczą mi chodzi.


Jeśli mogę jeszcze dorzucić coś od siebie, to polecam lekturę wpisu kataryny - bardzo celna i ciężka kontra w stosunku do wypocin jednego z redaktorów Wyborczej.


Gazeta Wyborcza to jedyny dziennik, który jeszcze przed pogrzebem głowy państwa, zaczął jątrzyć, straszyć i opluwać w starym, dobrym stylu.

I to- jak mam rozumieć- wypływa z jej tekstu?

Przeczytałem to wydanie "Wyborczej..." dzisiaj na wsi. Pierwsza myśl? "Uff, wreszcie skończyło się pieprzenie o >ostatnim obrońcy Okopów św. Trójcy<".


GW gra na czysto polityczny kapitał. Kiedy dziennikarze stają się narzędziem do jego zbijania w rękach wydawcy, mamy do czynienia z polityką w najczystszej formie, a nie z dziennikarstwem.

Wolę jednak czytać coś, co mniej przypomina formą NASZ DZIENNIK czy toruńską rozgłośnię...


To nie jest odpowiedź na postawione przeze mnie pytanie.


Pytanie 1: GW jątrzyła przed pogrzebem? W jaki sposób?

Pytanie 2: Czego świadectwo może dać PiS (w kontekście wypowiedzi J. Kaczyńskiego)? O dawaniu świadectwa mówi się w czasach opresji, co słusznie zauważa Ewa Milewicz. Jaki więc straszliwy ucisk mamy?


KP - po chłopsku: odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: tak.

AdamK:

ad. 1
Konflikt o Wawel. "Wyjdźcie, protestujcie, ochrońcie święty Wawel przed hańbą..." etc.

ad. 2
To jest mowa pogrzebowa, nie polityczna.

Jaki więc straszliwy ucisk mamy?

Kto powiedział, że mamy jakiś ucisk poza Tobą? Nie zrobił tego ani Kaczyński, ani PiS, ani ja. Zrobiła to co najwyżej Ewa Milewicz i Ty sam. To jest paranoja, kiedy człowiek oburza się na X za to, co powiedział Y.


Niektórzy mają jakiś ucisk na mózg ;)

Piechuła: to walka z wiatrakami. Jak GW napluje im w twarz, to powiedzą, że deszcz pada.


Piechuła: czytujesz GW bardzo jednostronnie: ja tam widziałem głosy i za i przeciw (pochówku na wawelu). Nigdzie zaś nie było nawoływań do protestów.

Mowa pogrzebowy wygłoszona przez polityka, na pogrzebie polityka jest mową polityczną - jak zresztą prawie każde wygłoszone przez polityka zdanie - w szczególności szefa jednej z dominujących partii.

Do 'dania świadectwa', owszem, przyczepiliśmy się ja i pani Milewicz. Pytanie brzmi: czego świadectwo mieliby dać świadectwo członkowie PiSu? Pytamy o 'ucisk' bo to najczęściej wówczas 'daje się świadectwo'.


Pytamy o 'ucisk' bo to najczęściej wówczas 'daje się świadectwo'.

Nieprawda. Gdzie wyczytałeś takie bzdety, u Pani Milewicz?

Mowa pogrzebowy wygłoszona przez polityka, na pogrzebie polityka jest mową polityczną - jak zresztą prawie każde wygłoszone przez polityka zdanie

Oczywiście, według tego rozumowania polityk nie może być w żałobie po bracie - dalej jest zatwardziałym graczem politycznym. Ba, według tej logiki Tusk pytający żonę co będzie na obiad wygłasza polityczną mowę...

Nie opatrzę tego toku rozumowania stosownym epitetem, chociaż aż mi się kilka na klawiaturę ciśnie ;)

czytujesz GW bardzo jednostronnie:

Oj, mam wrażenie, że Ty trochę bardziej. Ja mam porównanie z 4 innymi dziennikami, które czytuję mniej-więcej regularnie.


To ja poproszę o przykłady takiego dawania świadectwa, które nie wiąże się z żadnymi problemami.

Tyle że Tusk, pytając żonę co na obiad robi to prywatnie i nikt inny nie słyszy, i dopóki jakiś dziennikarz nie podsłucha że kręci nosem na ruskie pierogi - to nie ma sprawy politycznej ani jakiejkolwiek innej, J. Kaczyński swoje mowy wygłaszał publicznie, przy świadkach, kamerach i dziennikarzach. To była mowa polityczna, czy tego chciał czy nie.

No i nadal czekam na przykład, gdzie to GW nawołuje do protestów przeciwko pochówkowi prezydenta na wawelu.


To ja poproszę o przykłady takiego dawania świadectwa, które nie wiąże się z żadnymi problemami.

Czyli śmierć prezydenta to nie problem?
Mówiłeś, że świadectwo można dawać tylko będąc pod reżimem, teraz twierdzisz coś zgoła innego.

J. Kaczyński swoje mowy wygłaszał publicznie, przy świadkach, kamerach i dziennikarzach.

Gdyby Twój brat był prezydentem i zginął lecąc samolotem, Twoje przemówienie na pogrzebie związanym z tym zdarzeniem również transmitowałaby telewizja.

No i nadal czekam na przykład, gdzie to GW nawołuje do protestów przeciwko pochówkowi prezydenta na wawelu.

Nie ma nigdzie zdania "idźcie protestować!". Jest wywoływanie świętego oburzenia. Efekt jest taki sam.

Ponadto, pragnę po raz kolejny nadmienić, że pomysłodawczynią akcji protestacyjnej pod hasłem "czy na pewno godzien królów?" była R. Thun.


Mówiłem że potrzebny jest jakiś ucisk - jakaś tragedia którą ktoś inny próbuje zakłamać.

Gdyby mój brat był prezydentem, pewnie tak - ale jeśli w tej samej sytuacji ja nie byłbym politykiem - moja mowa nie byłaby z definicji mową polityczną.

Ten artykuł który linkujesz to jest relacja post-factum. Nie jest to wezwanie, jest to relacja z ważnego w danym momencie wydarzenia. Do tego napisana całkiem neutralnie. Rozumiem że GW nie powinna relacjonować wydarzeń które są Ci nie po myśli?

A co ma R. Thun od GW?


Mówiłem że potrzebny jest jakiś ucisk - jakaś tragedia którą ktoś inny próbuje zakłamać.

Nieprawda. Jarosław Kaczyński może dać świadectwo kontynuując koncepcję polityczną swojego brata, godnie dźwigając ciężar tragedii jaki na niego spadł, może nawet dać świadectwo ciężką pracą.

Dawać świadectwo może nawet osoba pracująca charytatywnie w imię jakiejś idei - np. WOŚP. Czy to, że Owsiak zbiera pieniądze w ramach swojej corocznej akcji, oznacza, że żyjemy w systemie totalitarnym, gdzie bezpieczeństwa reżimu bronią służby specjalne?

To jest właśnie tok myślenia Ewy Milewicz i - jak widzę - Twój.

Rozumiem że GW nie powinna relacjonować wydarzeń które są Ci nie po myśli?

Polecam lekturę papierowego wydanie GW.

A co ma R. Thun od GW?

Sporo. Pierwsi protestujący to młodzieżówka PO i rodziny jej członków. Thun poinformowała redaktorów GW, że to "spontaniczny protest". Po artykule (czy jak Ty wolisz to nazywać - relacji) protestujących namnożyło się. Jednak w porównaniu z tłumami pod Pałacem w Warszawie, była to nic nie znacząca garstka.

Jednak, wbrew temu co twierdzą dziennikarze tej gazety, to właśnie oni, a nie PiS, usiłują tworzyć tym razem społeczne podziały. Szerzej opisali to zjawisko bartini i Artur Nicpoń na swoich blogach.


Jeśli to że Róża Thun poinformowała o czymś GW to już 'sporo', to jest to, przykro mi mówić, ale paranoja.

Podziały zaś tworzy nie ten kto o nich pisze, ale ci którzy w opisywanych wydarzeniach uczestniczą. W GW (tak, tej papierowej) był informacje i głosy obu stron.


Tak, masz rację - to paranoja.


Uwaga!
Drogi Internauto!
Polityka i dziedziny z nią pokrewne są często źródłem nieporozumień i konfliktów.
Na tym blogu spotkać się możesz z ludźmi o odmiennych poglądach. To, że ktoś się z Tobą nie zgadza, nie jest jednak powodem, by go obrażać.
Dyskutuj, nie wyzywaj! Za nieprzestrzeganie tej zasady możesz zostać zablokowany, a Twoje posty wykasowane. Szanujmy się nawzajem.
Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code


w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: