28 marca 2010 o godzinie 13:43. Kategorie: Korporacje, Kryminał, Media, Prawica

Historia Legii Warszawa sięga 1916 roku, kiedy to jej piłkarska drużyna zadebiutowała na murawie. Współcześnie klub jest dziewięciokrotnym mistrzem polski (w tym jeden tytuł odebrany przez PZPN), którego siedziba mieści się przy ul. Łazienkowskiej 3 w Warszawie. Stadion tej drużyny może pomieścić 13 628 kibiców. Obecnie trenerem zespołu jest Stefan Białas, a prezesem Leszek Miklas.

Na pierwszy rzut oka – typowa drużyna piłkarska. Są jednak informacje, które mogą budzić niepokój.

Od kwietnia 2004 roku Legia Warszawa w 80% należy do holdingu Grupy ITI. Ten sam koncern jest właścicielem wielu stacji telewizyjnych (cała grupa TVN, platforma „n”), portali internetowych (Onet.pl, Onet.tv, Zumi, TVN24.pl), a także Multikina i Tygodnika Powszechnego.

Od 2 grudnia 2006 roku Prezydentem Miasta Warszawa jest była prezes NBP, członkini Platformy Obywatelskiej – Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jedną z pierwszych decyzji, które podjęła pani prezydent, było przekazanie 460 000 000 PLN na rzecz Legii Warszawa. I to zupełnie niezależnie od budowy Stadionu Narodowego.

Kibice oprotestowali posiedzenia Rady Miasta, przychodząc na nie z transparentami głoszącymi: "500 milionów dla Waltera, dla warszawiaków - nic!", "Miejski stadion dla kibiców, nie sponsorujcie milionerów z ITI!".

Pomimo tego, Gronkiewicz-Waltz podtrzymała swoją decyzję. Nie przekonały ją nawet tak popularne wówczas argumenty o światowym kryzysie finansowym. Protestujących kibiców nazwała kibolami, a dziennikarza radiowej Trójki, który dopytywał o kwestię finansowania Legii Warszawa, oskarżyła o głosowanie na PiS i wspieranie ludzi, którzy z PO odeszli (pokroju Piskorskiego). Oburzyła się też, że dziennikarz nie pracuje dla prywatnej stacji jak Radio Zet (WTF?) i że zaprasza ją za rzadko. A gdy już zaprosi, to bezczelnie pyta o te 460 milionów złotych.

Chyba nawet najbardziej zagorzali sympatycy TVN-u i Szkła Kontaktowego zgodzą się, że stacja ta znacznie łagodniej i przychylniej podchodzi do polityków Platformy Obywatelskiej. Ot, taka linia programowa. Jest to zupełnie zgodne z prawem. Tak samo jak zgodne z prawem są działania pani Gronkiewicz-Waltz.

Jednak warto zadać sobie pytanie, czy nie zachodzi tutaj prawdopodobieństwo konfliktu interesów? O korupcję nikogo tutaj oskarżyć nie można, nawet jeśli w głębi serca wszyscy podejrzewają, że miała miejsce.

460 milionów złotych z kieszeni podatników w zamian za życzliwość dziennikarzy? Czemu nie, Platformę to przecież nic nie kosztuje…




25 marca 2010 o godzinie 22:40. Kategorie: Media, Polityka Krajowa, Prawica, Wybory

Dzięki uprzejmości Pana redaktora Tomasza Machały, miałem okazję przekonać się, co Prawo i Sprawiedliwość szykuje w kwestii kampanii internetowej. Tak mi się przynajmniej początkowo wydawało. Okazało się jednak, że MyPiS to coś więcej niż strona reklamowa partii politycznej, w stylu tego co zaprezentował np. SuperSzmaja.

MyPiS.pl zaskoczył mnie profesjonalizmem i ogromem swoich możliwości. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że to nowe osiągnięcie w dziedzinie polskich politycznych stron internetowych. Serwis wzorowany jest na portalu My.BarackObama.com i trzyma jego poziom. Ba, powiedziałbym nawet, że ze względu na treść bywa czasem lepszy od swojego pierwowzoru. A to dopiero niepubliczna beta!

Przejdźmy jednak do konkretów – jak to wygląda, co to jest i co nam oferuje?




16 marca 2010 o godzinie 18:19. Kategorie: Media, Polityka Krajowa, Prawo, Teoria, UE

Ministerstwo Finansów oficjalnie wycofało się z pomysłu wprowadzenia Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Miał to być efekt spotkania przedstawicieli internautów z premierem. Debata ta wzbudziła liczne kontrowersje w kwestii jej organizacji. Nie mniej jednak – najważniejszy był ostateczny rezultat.

Tusk oświadczył, że Rejestru nie będzie. Dziennikarze i internauci ogłosili sukces. Ja jednak uważnie wsłuchiwałem się w głosy płynące z ust premiera i zwracałem uwagę, że Tusk ostentacyjnie twierdził, iż wcale nie został przekonany co do słuszności argumentów wysuwanych przez internautów.

Dzisiaj okazuje się, że moje przypuszczenia były słuszne. Wiceminister finansów Jacek Kapica domaga się wprowadzenia prawa, które doprowadzi w konsekwencji do urzeczywistnienia cenzury w sieci. Chodzi o list, jaki Kapica skierował do Macieja Berka, szefa rządowego centrum legislacyjnego i Michała Boniego, szefa doradców premiera Tuska. Wiceminister finansów wnioskuje w nim o utworzenie rozwiązania prawnego, które umożliwi blokowanie dostępu do określonych domen na podstawie wyroku sądowego. Koszty nałożenia takiej blokady spadłyby oczywiście na operatorów sieci. Ci z kolei przenieśliby je pewnie na odbiorcę końcowego – czyli każdego z nas. W efekcie otrzymamy częściowo ocenzurowaną sieć za wyższą cenę. Iście polskie rozwiązanie.






w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: