22 września 2009 o godzinie 13:43. Kategorie: Korporacje, Kryminał, Ludzie, Media, Medycyna

Na temat szczepionek i świńskiej grypy wypowiadałem się już nie raz. Zauważyłem, że w dyskusji zawsze pojawiają się osoby, które potrafią obalić wszystkie teorie przedstawione we wpisie jednym, prostym stwierdzeniem. Mianowicie, okazuje się, że wystarczy napisać:

„Dziwne, że jakoś mainstream-owe media nic na ten temat nie mówią. To pewnie jakieś rojenia oszołomów, którymi podniecają się małe dzieci i naiwni idioci!”

by jakakolwiek dalsza dyskusja stała się bezprzedmiotowa.

Dlatego też, tym razem oprę swoją notkę w całości o publikację tygodnika Angora (Nr 39 / 1006; 27 września 2009 r.), który w swoim ostatnim numerze na pierwszej stronie stwierdza z oburzeniem: „Szczepionki na grypę zawierają zabójczą rtęć!”.




08 września 2009 o godzinie 17:38. Kategorie: Gospodarka, Polityka Krajowa, Prawica

Po doskonale przeprowadzonej kampanii medialnej, po licznych aferach z udziałem pierwszoplanowych polityków, po 24 miesiącach rządów, Jarosław Kaczyński podał do dymisji swój gabinet. W Polsce zapanowała radość – wreszcie się skończyło. Nie będzie Giertycha i jego mundurków, Leppera i jego odrolnionej działki, Kaczyńskiego i Radia Maryja. Hurra!

Powszechnie panowało wtedy bowiem przekonanie, że gorzej być nie może. Paranoja była dla większości osób nie do zniesienia, przez co uczucie ulgi i satysfakcji było tym większe.

Kaczyńskich się nie lubiło. To było modne. Babci zabierało się dowód, a za noszenie określonej czapki przypinano łatkę wariata. Takie zachowanie nazywano powszechnie inteligentnym, na co wiele osób dało się nabrać, z autorem tych słów włącznie. Dobrze było krytykować PiS za wszystko – wtedy wszyscy w towarzystwie wiedzieli, że jesteśmy na bieżąco z polityką państwa. PiS chciał sądów dwudziestoczterogodzinnych – źle; Kaczyński powołał CBA, które miało zająć się powszechną za rządów SLD korupcją urzędników – źle; odwołano kojarzone z SLD osoby z najistotniejszych stanowisk państwowych i spółek – jeszcze gorzej! Mówiło się, że PiS robiło zupełnie coś innego, od tego co partia obiecywała w swoim programie – pomimo, że PiS robiło niemal dokładnie to, co wcześniej obiecało.

Oczywiście inną sprawą jest jakość i styl w jakim wprowadzano w/w rozwiązania prawne…

Niemniej jednak, nawet najwięksi malkontenci nie mogli powiedzieć złego słowa na rząd Jarosława Kaczyńskiego, jeśli chodzi o finanse publiczne. Platforma Obywatelska żaliła się, że zatrzymano prywatyzację, że pieniądze publiczne wydaje się niegospodarnie, że Gilowska (była „przyjaciółka” Tuska) to agent SB. Ale w tym samym czasie, deficyt budżetowy zmalał o 9 miliardów PLN, z 25 mld w 2006 roku, do niecałych 16 mld PLN w roku 2007. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, był to najlepszy wynik od 2001 roku.

Platforma Obywatelska rządzi od 16 listopada 2007 roku. Tusk jest premierem od ok. 23 miesięcy. Większość tego okresu, to tzw. „kryzys”, który w kręgach akademickich często nazywany jest także „paniką medialną”. Ostry spadek kursu złotego, Euro w cenie 5 PLN, drukowanie pieniędzy na potęgę w USA. Jednak sytuacja szybko została opanowana. Kursy walut wróciły do rozsądnych wartości, nikt w Polsce nie przymierał głodem. Jednak pod płaszczykiem załamania światowych rynków, rząd stara się teraz ukryć swoją nieudolność i tragiczny wręcz budżet.

Rostowski ogłosił, że w 2010 roku, deficyt budżetowy państwa planowany jest na – UWAGA – 52000000000! Słownie: Pięćdziesiąt dwa miliardy nowych złotych! Oznacza to, że Tusk i Platforma w 2010 roku zadłuży Polskę na 36 miliardów PLN więcej niż ich poprzednicy!




01 września 2009 o godzinie 21:15. Kategorie: Ludzie, Polityka Zagraniczna, Szopka Polityczna, Wojna

Władimir Władimirowicz Putin przyjechał do Polski. Z tej okazji media urządziły wielkie igrzyska, w których głównym punktem programu były zmagania w zwodach historycznych. Zabawa w publikowanie dokumentów, w ponowną analizę II Wojny Światowej i w listy do Narodu sprawiła, że powściągliwy w słowach Premier Rosji wydał się politykiem na iście światowym poziomie kultury i dyplomacji.

Co zresztą jest prawdą.
Nie zmienia to jednak faktu, że w Polsce Rosja jest postrzegana jako kraj „tych złych”. Natomiast w USA rządzą politycy dobrzy, z których powinniśmy brać przykład. W opinii publicznej ten prosty podział na czerń i biel utrwalił się do tego stopnia, że dziś nikt z nim już prawie nie dyskutuje.

Z politologicznego punktu widzenia, taki podział nie ma racji bytu. Nie ma państw jednoznacznie złych i krystalicznie dobrych. Można to wykazać chociażby na przykładzie obecnej dyskusji o historii II Wojny Światowej.

Niemcy, jak wiadomo, byli agresorami. Chociaż nie do końca, bo i na tym polu pojawiają się niejasności. Na pomnikach upamiętniających mogiłę ludzi rozstrzelanych podczas wojny, tablice głoszą, że zabili ich „hitlerowcy”. Po części trudno się z tym nie zgodzić. Prowadzi to jednak do rozmycia obrazu wydarzeń. Zyski z wojny czerpali przede wszystkim Niemcy – jako kraj i jako naród. Tak więc śmierć ludzi, którym poświęcony jest pomnik, spowodowali Niemcy. Doskonałą ilustracją jest tutaj sprawa roszczeń naszych sąsiadów, domagających się zwrotu ziem od polaków, które w czasie wojny zajmowali obywatele niemieccy. Milczeniem pomija się fakt, że owi ludzie zajmowali te ziemie dzięki Hitlerowi i jego zbrodniczej maszynie wojennej. Gdyby nie wojna i śmierć milionów ludzi, pani Steinbach nigdy nie mogłaby narzekać, że źli Polacy wypędzili ją i jej nazistowskich ziomków z własnego kraju.

Jak więc widzimy, to jednak Niemcy byli tymi złymi.
Dobrzy, którzy mieli przyjść nam z pomocą, to oczywiście Francja i Wielka Brytania. I pewnie pialibyśmy dzisiaj na ich cześć peany, gdyby nie fakt, że zostaliśmy przez te kraje zdradzeni. Nie stanowi to jednak problemu, by dzisiaj uważać te państwa ponownie za naszych sojuszników.






w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: