13 lipca 2009 o godzinie 19:22. Kategorie: Kryminał, Ludzie, Media, Polityka Zagraniczna, Prawo

Pandemia wirusa A/H1N1, znanego także jako „świńska grypa” lub – jak nazwali go Izraelczycy – „grypa meksykańska”, przynosi pierwsze żniwa. Tak jak prognozowałem – na świecie rozpoczynają się pierwsze obowiązkowe i przymusowe szczepienia przeciw A/H1N1.

Jedna z pierwszych tego typu operacji będzie miała miejsce w Wielkiej Brytanii. Rząd tego kraju postanowił zakupić za astronomiczne pieniądze aż 90 milionów dawek szczepionki. Do końca roku, w samej tylko Wielkiej Brytanii zaszczepione zostanie 20 milionów osób. Nikt zupełnie nie przejmuje się faktem, że w 1976 w USA szczepionka na świńską grypę zabiła ok. 93% z tych ludzi, którzy stracili życie w wyniku ówczesnej epidemii A/H1N1.

16 milionów szczepionek zakupiło także Ministerstwo Zdrowia w Austrii. Alois Stöger, szef ministerstwa, odmówił jednak podania do publicznej informacji kwoty, jaką rząd Austrii zapłacił za zastrzyki koncernowi Baxter.

10 czerwca 2009r., Austriacka dziennikarka śledcza, Jane Burgermeister, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Złożyła obszerny, liczący 173 strony pozew sądowy, skierowany przeciwko ONZ i WHO, oskarżając te organizacje o bioterroryzm i planowanie masowej depopulacji planety, czyli mówiąc wprost – ludobójstwa. Reporterka została wyrzucona z pracy 29 czerwca, w dwa i pół tygodnia po złożeniu pozwu. Postępowanie sądowe jednak trwa.

Sprawa jest bardzo poważna, wśród osób wymienianych w akcie oskarżenia, przewijają się najpotężniejsze osoby tego świata, z Prezydentem USA, Davidem Rockefellerem i Davidem de Rotschildem na czele.

Motywem działań „zorganizowanej grupy przestępczej , rozwijającej i produkującej biologiczną broń masowej zagłady” – jak określa to w swoim wniosku Jane Burgermeister – miało być zdobycie korzyści majątkowych i politycznych. Ujmując to inaczej – władza i pieniądze.

Ponadto, dziennikarka stara się dowieść, że wirus A/H1N1 obecny jest w – uwaga – szczepionce przeciw świńskiej grypie firmy Baxter! Według powódki, wywołanie medialnej paniki, m.in. poprzez ogłoszenie przez WHO pandemii (bez odpowiednich do tego przesłanek), było częścią globalnego lobby, którego celem jest zakażenie (poprzez szczepionkę) milionów ludzi wirusem A/H1N1, a w konsekwencji ich śmierć.

Sytuacja jest rozwojowa i lepiej dla nas wszystkich, by okazała się tylko „teorią spiskową”, „kaczką dziennikarską”, „drukarskim chochlikiem” lub czymkolwiek innym, byle tylko nie prawdą.

Źródła:
Case about Bird Flu: [Pozew sądowy], [Austryjacki Minister Zdrowia...];
The Times of India: [Virus mix-up...];
Pozew sądowy: [Wersja .doc], [Wersja dźwiękowa YouTube];
Natural News: [Journalist Files Charges...];
Onet.pl: [W. Brytania szykuje szczepienie...];
Dzinnik.pl: [Szczepionka na świńską...];
Wordpress.com: [Blogi o Jane Burgermeister].





Wpisy, które także mogą Cię zainteresować:

"wirus A/H1N1 obecny jest w – uwaga – szczepionce przeciw świńskiej grypie firmy Baxter!"
Tego uczą w podstawówce na biologii – "Szczepionka – preparat pochodzenia biologicznego, zawierający żywe, o osłabionej zjadliwości (atenuowane) lub zabite drobnoustroje chorobotwórcze lub fragmenty ich struktury, czy metabolity; stosowany w celu wywołania odpowiedzi immunologicznej (odporności poszczepiennej – sztucznej czynnej)."

Ten fragment lepiej pominąć, bo to numer jak z dwuwodorkiem tlenu.

Sprawa jest jednak poważna. Jakiś czas temu przejrzałem statystyki umieralności na odrę. Świńska grypa to pikuś. Jeszcze kilka lat temu na odrę umierały tysiące dzieci dziennie. Obecnie udało się zredukować tą liczbę, ale wciąż są to masy ludzi. I o tym nic się nie mówi w TV.


Cóż, wiem że artykuły w źródłach są długie i zdarzyło się też kilka anglojęzycznych. Nie mniej jednak, chodzi o to, że to szczepionka ma - zdaniem powódki - wywoływać chorobę, zwaną popularnie świńską grypą.

Z odrą sprowadzasz temat na inne tory. Wpis traktuje o złożonym pozwie, a nie o chorobach zakaźnych sensu stricte.


Myślę też że od lat 70 szczepionka została udoskonalona. Piechuła, masz jakieś źródło nt. śmiertelności w 76?


"Ten fragment lepiej pominąć, bo to numer jak z dwuwodorkiem tlenu."

A nie monotlenkiem diwodoru?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Monotlenek_diwodoru


@quest To je ono. Łotever.


6.  

Nie wiem jak wy ale ja wiem o redukcji populacji od 8 lat a sam pomysł jest starszy odemnie..


Niepoważne.


Zaszczep się. ;)

Mój znajomy z roboty wymaga od każdego lekarza potwierdzenia na papierze, że szczepionki aplikowane jego córkom są w 100% bezpieczne i skuteczne. Żaden lekarz jeszcze tego nie podpisał, a w konsekwencji on nie zaszczepił dziewczynek na wszystkie choroby i "choroby", tak jak by chciało tego państwo.


AdamK - Pat Dollard z pierwszego wpisu o świńskiej grypie + dziennik.pl z tego wpisu.

Dodek - mam nadzieję, że do tego też nieprawdziwe. Nie mniej jednak pozew w takim brzmieniu jest faktem.


quest - osobiście miałem pewne "opóźnienia" w przyjmowaniu obowiązkowych szczepionek. Jakoś wielkich problemów zdrowotnych z tego tytułu nie miałem. Tylko nękali moich rodziców ciągłymi ponagleniami i wezwaniami z przychodni...


quest: a jak zlapie tęzca czy gruźlicę (bo na polio w Europie nikt bodaj nie zapadł od lat) to też będzie chciał zaświadczeń, że leki są w 100% skuteczne?


Dodeczku kochany. Zapraszam do mnie, sam z nim porozmawiasz.
Nie jestem upoważniony do wydawania werdyktów za innych. Jak na razie tylko zrelacjonowałem jego słowa.


Nie ma chyba czegoś takiego jak "lek w 100% skuteczny". Nie oznacza to jednak, że lek może też nie być bezpieczny. To przecież podstawowa cecha, jaką medykament powinien posiadać. "Przede wszystkim nie szkodzić" - pamiętacie?


quest: :) to było takie pytanie retoryczne, pokazujące niepoprawność rozumowania. Jak właśnie Piechuła napisał, nie ma leków w 100% skutecznych, tak samo na przykład szczepionka na polio uodparnia średnio 95 na 100 szczepionych - ale poza tym na odporność społeczeństwa wpływa odporność stadna (ang. herd immunity).


Teorie lepsze niż w The X-Files :)


Nie ma leków 100% bezpiecznych - dlatego ogromna większość jest na recepty, a te które nie są na recepty są w jakiś sposób ograniczone (np. maksymalna dawka paracetamolu w jednej tabletce)

Co do epidemii w 76 - tu jest to ładnie opisane: http://en.wikipedia.org/wiki/Swine_flu#1976_U.S._outbreak.


jam łasica - mam nadzieję, że w rzeczywistości ten pozew jest tak samo niepoważny, jak jego brzmienie dla niektórych osób.

Nie mniej jednak, gdybyśmy urodzili się sto lat wcześniej i ktoś powiedziałby Ci, że Niemcy niedługo będą palić ludzi i przerabiać ich na mydło i dywany, to też pewnie poturlałbyś się po ziemi ze śmiechu...

Niestety, prawda jest taka, że bestialstwo rodzi się przy aplauzie społecznym. :/


To mi przypomina, że całkowicie przypadkowo (zapomniałem) ominąłem obowiązkową szczepionkę miesiąc temu. Ciekawe czy przyślą powtórne powiadomienie.

A co do świńskiej grypy to ta sprawa jest dmuchana od samego początku jak jasna cholera, więc tak jak normalnie nie popieram takich rzeczy to szczerze bym się nie zdziwił, gdyby ta teoria spiskowa miała jednak w sobie sporo prawdy.


O widze, ze szczepionkowa paranoja dotarla juz na dobre do Polski. Rzad Swiatowy planuje globalna depopulacje?
Otoz fakty sa takie ze urzednik nie moze podjac innej decyzji, jak wydac publiczne pieniadze na profilaktyczne szczepienie, jesli istnieje powazna grozba epidemii podobnej do hiszpanki. Nawet jesli ma to kosztowac zycie kilkudziesieciu osob i miliony funtow. A czy istnieje?
Zeby to wiedziec wystarczy czytac cos innego niz rewelacje sensatow, niedawno zakonczone badania wskazuja, ze tak
http://www.msnbc.msn.com/id/31889365/ns/health-swine_flu/
http://www.physorg.com/news166722748.html

A to jeszcze nic, bo kto wie czy sensacja roku nie okaze sie swinskie ebola. Ale sa i dobre wiesci z medycznego frontu, rzad ludowosocjalistycznych Chin zaprzestal stosowania elektrowstrzasow w terapii osob uzaleznionych od internetu. Terapii,oczywiscie stosowanej w specjalnych obozach. Do tej pory stosowano to w leczeniu trwalego smutku.
http://www.msnbc.msn.com/id/31905111/ns/tech_and_science-tech_and_gadgets/

quest: Twoj znajomy prawdopodobnie niepotrzebnie czyni rozroznienie pomiedzy szczepionka a lekiem, leki tez moga zabijac. Czy wymaga od lekarza takiego pisemnego oswiadczenia za kazda porada lekarska i dla kazdej recepty? Jesli nie to widze wielka dziure w jego systemie bezpieczenstwa.
Ha! A gdyby wymagac od kazdego producenta folii aluminiowej zaswiadczenia, ze wykonane z niej kapelusze chronia przed namierzaniem z Czarnych Helikopterow?


Wszystko ok, tylko gdzie są badania dotyczące bezpieczeństwa szczepionki na świńską grypę? Przecież 99,9% ludzi nawet nie wie, kto ją produkuje.

Ponadto, czy takie badania byłyby wiarygodne? Zwłaszcza mając na uwadze legalność wysoce szkodliwego aspartamu - uważanego dziś za produkt spożywczy?

Że o wiarygodności M$nbc nie wspomnę - bardziej korporacyjnej strony nie widziałem już dawno ;)


Kolejne głupie, retoryczne pytanie czy kolejny człowiek, który nie wie do kogo kierować pytania?

Piechuła, a znasz producenta szczepionki przeciw grypie?
Ja też nie znam.


Spójrz na komputer przed tobą. Spójrz na budynek, w którym mieszkasz. Spójrz na jedzenie, które jesz. Zastanów się, jak by to wyglądało w średniowieczu. Zaufaj naukowcom.


Głupie są argumenty w których używa się słowa "głupie".
Pytam o badania potwierdzające bezpieczeństwo szczepionki, ponieważ (jak słusznie zauważyłeś) praktycznie nic o niej nie wiadomo. Jak można zupełnie w ciemno przyjmować jakiś "lek" skoro nie ma się o nim właściwie żadnych informacji?

Co do innych obowiązkowych szczepionek w Polsce - na ich temat wiemy przynajmniej tyle, że ludzie po nich nie umarli.


Zaufaj naukowcom

Jedząc słodzik też mam im ufać? Tylko którym, skoro połowa twierdzi, że to trucizna, a druga połowa jest zupełnie przeciwnego zdania?

Umiesz liczyć - licz na siebie (także w kwestii zdobywania informacji).


Po "korporacyjnym" wygladzie oceniles, ze informacje tam podane sa nic nie warte? A co tak bardzo podwaza wiarygodnosc MSNBC? To nie Foxnews. A przeczytac, ze jest tam napisane #000 na #fff, ze takiej szczepionki jeszcze nie ma i moze nie byc do konca roku juz nie da rady?

Jak Ci MSNBC przeszkadza to prosze
http://www.physorg.com/news166722748.html

@quest: pytanie nie jest glupie, szczepionki moga zabijac, to prawda, ale leki rowniez. Czym sie rozni zagrozenie wywolane szczepionkami od zle zaordynowanego leku lub bledu w diagnozie?


Nie ma szczepionki?

Ciekawe co w takim razie będzie wstrzykiwał rząd swoim obywatelom w Wielkiej Brytanii:
http://wiadomosci.onet.pl/2007201,16,item.html

P.S. Radzę chociaż przejrzeć źródła.


Radze przeczytac chociaz ten jeden tak bardzo krytykowany artykul tak bardzo niewiarygodnej MSNBC: "The report could affect many countries' vaccination plans."


"Jedząc słodzik też mam im ufać? Tylko którym, skoro połowa twierdzi, że to trucizna, a druga połowa jest zupełnie przeciwnego zdania?"

Zdecydowanej większości, czyli tym, którzy mówią, że jest to nieszkodliwe.

"Umiesz liczyć - licz na siebie (także w kwestii zdobywania informacji)."

Czy widziałeś kiedykolwiek prawdziwe czasopismo naukowe? Pewnie nie.


Większość naukowców zdecydowała, że to Słońce krąży wokół Ziemi. ;)

Dodek, a pamiętasz jak WarX na Majówce opowiadał o dogmatyzmie wśród naukowców?


Większość naukowców zdecydowała, że to Słońce krąży wokół Ziemi.
I co do tego nie ma jakichkolwiek wątpliwości. W przeciwieństwie do omawianego powyżej przypadku.

Zdecydowanej większości, czyli tym, którzy mówią, że jest to nieszkodliwe.
Twój wybór, Twoje zdrowie. Jeśli jednak sprawę słodzika porusza się już nawet na Planete, przedstawiając aspartam jako powód znaczącego wzrostu zachorowań na raka, to sprawa jest poważna.


Wspolczesna nauka zaczyna sie od Galileusza. Mniej wiecej. Wszystko co bylo wczesniej to spekulacje i sila autorytetu systemu ptolemejskiego.


quest: coś tam mi się kojarzy, ale nie pamiętam szczegółów. Pamiętam, jak z WarXem gadaliśmy o fizyce przy ognisku ;)

"porusza się już nawet na Planete,"

Stary, Planete? Pytałem się, czy kiedykolwiek widziałeś czasopismo naukowe. Teraz już wiem, że nie.


Nie odpowiadałem na pytanie, do którego się odniosłeś. Czy reszta Twoich wypowiedzi i poglądów też powstaje w ten sposób? Sugerowałem jedynie, że sprawa istnieje też w szerszej perspektywie, aniżeli tylko sieć www.


"Sugerowałem jedynie, że sprawa istnieje też w szerszej perspektywie, aniżeli tylko sieć www."

Dlatego też pytałem, czy czytałeś kiedykolwiek czasopismo naukowe.

Moja opinia o programach czy w ogóle przekazach popularnonaukowych jest następująca: http://abstrusegoose.com/78


Czyli z koniecznosci goniace za sensacja popularnonaukawe programy na kablowce sa bardziej wiarygodne od obszernej relacji z badan naukowych podanej na jednej z najwazniejszych stacji informacyjnych?

Zobaczylem te komentarze na onecie i teraz wiem, ze ONI juz tu sa. Pozjadali ludziom mozgi.


Dodek: To zależy co uznasz za czasopismo naukowe. Science przecież też goni za sensacją.

tdudkowski: najważniejsza w Polsce stacja informacyjna wcale nie jest rzetelna i podaje do wiadomości takie kwiatki jak kadry z serialu "lost" jako prawdziwe informacje o katastrofie lotniczej. Ale to może słaby przykład - o wiele lepszym jest porównanie np. z Polsatem News, gdzie reportaże są o wiele bardziej bezstronne.

Pytanie ogólne - co to ma do przedstawionych w temacie informacji o złożonym przeciw WHO i ONZ pozwie? Bo o tym wolałbym podyskutować.


I dlatego, ze nie ufasz TVN-owi informacja o badaniach naukowych podana przez MSNBC nie jest wiarygodna?


Nie wiem, jak można w ogóle "ufać telewizji" czy innym dziennikarzom - znacie ich? Nie. Więc nie macie absolutnie żadnych przesłanek, żeby sądzić, że chcą bardziej Waszego dobra, niż swojego. Ot, co.

Ponadto, powtarzam pytanie:
co to ma do przedstawionych w temacie informacji o złożonym przeciw WHO i ONZ pozwie? Bo o tym wolałbym podyskutować.


Cała ta epidemia jest po prostu rozdmuchana w celu wyciągnięcia jak największej kasy. Kilka tygodni temu miałem okazję rozmawiać z epidemologiem. Wirus H1N1 to najzwyklejszy wirus grypy, na który większość populacji i tak jest odporna, ewentulanie infekcja przebiega w miarę łagodnie. Przy okazji wytłumaczył mi co te literki i cyferki oznaczają. H to proteina zewnętrzna, odpowiedzialna za przyłączenie wirusa do infekowanych komórek, N to enzym niszczący błonę komórkową zainfekowanej komórki. Wystarczy zniszczyć proteinę H i wirus staje się nieskuteczny.
Jeżeli dobrze pamiętam, to w szkole podstawowej mieliśmy szczepienia przeciwko grypie. I kilka razy byłem chory. I tylko raz przebieg był na tyle poważny, że musiałem brać antybiotyki.
Także cała sprawa ze szczepionkami śmierdzi. W Polsce od dawna są dostępne szczepionki i jakoś nie zabijają.


"To zależy co uznasz za czasopismo naukowe"

To, co w ogólnym rozumieniu uważa się za czasopismo naukowe. Jak w ogóle możesz zadawac takie pytanie...

"Science przecież też goni za sensacją."

Po prostu brak mi słów.


"Ponadto, powtarzam pytanie:
co to ma do przedstawionych w temacie informacji o złożonym przeciw WHO i ONZ pozwie? Bo o tym wolałbym podyskutować."

Ja już powiedziałem - niepoważne.


Co do tego czy lek szkodzi czy nie: każdy lek szkodzi. Ba, wszystko szkodzi - przecież nawet H2O przyjęte w nadmiarze powoduje 'zatrucie' organizmu i śmierć.

W przypadku leków - przyjmuje się że muszą mieć skuteczność większą niż placebo, potwierdzoną badaniami klinicznymi.

Oczywiście lecząc jedno, lek może jednocześnie niszczyć drugie. Zazwyczaj najbardziej poszkodowane są wątroba i nerki - bo tam się wszystko zbiera, ale nie tylko. Dlatego większość leków jest na receptę.

Zaś co do tego jak dany lek szkodzi - te informacje powinny być w urzędzie rejestrującym leki, i jako informacja publiczna, powinny być bezproblemowo dostępne.


To, co w ogólnym rozumieniu uważa się za czasopismo naukowe. Jak w ogóle możesz zadawać takie pytanie...
Ano, mogę - bo jeśli wierzy się bardziej w "niezależne" kanały informacyjne (które w rzeczywistości są równoprawnym aktorem politycznym z instytucjami publicznymi) niż w dokument z Planete (stacja jednak mimo wszystko niszowa), to widzę, że mamy tutaj jakieś pomylone priorytety.

Zresztą, chyba nie odmówisz mi prawa do zadawania pytań na tym samym poziomie, co Twoje?

Ja już powiedziałem - niepoważne.
No i Ci już odpisałem - mam nadzieję, że masz rację. Obawiam się tylko, że gdybyś 100 lat temu mówił, że Niemcy niedługo będą mordować ludzi, by przerobić ich na mydło i dywany zostałbyś potraktowany w ten sam sposób.

Kwestia w tym temacie jest jednak inna - sprawa sądowa jest w toku, nie ważna czy argumenty się potwierdzą, czy nie - taki bezprecedensowy pozew zasługuje na uwagę w mediach, ale jakoś jej nie dostaje. Dlaczego? Skoro w "poważnych stacjach informacyjnych" jest miejsce na nowego pas Obamy, czy frywolne ciuszki Paris Hilton?


AdamK - Jane Burgermeister twierdzi jednak, że omawiana szczepionka nie tyle powoduje efekty uboczne, co jest przyczyną zachorowań na A/H1N1.


@Piechuła: to jest normalne w przypadku szczepionek. Wszystko zależy od konkretnego przypadku.


Szczepionki powodują chorobę, przed którą mają chronić?

Być może chodzi Ci o to, że szczepionki zawierają wirusa - ale w pozwie mówi się o czymś innym - o aktywnych bakteriach powodujących ciężkie przypadki choroby.


47.  

Dołącz do przeciwników przymusowych szczepień!! !!

http://www.facebook.com/group.php?gid=111448091846&ref=nf

Została utworzona grupa której celem jest przetłumaczenie z języka angielskiego i udostępnienie wszystkim zainteresowanym dokumentu (opracowanego i złożonego w Austrii i już kilkunastu stanach USA, autorstwa dziennikarki śledczej Jane Burgermeister) wnoszącego oskarżenia kryminalne przeciwko Światowej Organizacji Zdrowia, firmom farmaceutycznym i odpowiedzialnym instytucjom w kraju w sprawie planowanych przymusowych szczepień przeciwko wirusowi tzw. świńskiej grypy / H1N1.

Wszelki możliwy wkład jest potrzebny. Od informowania, poprzez zaangażowanie w kwestie przygotowania dokumentu oraz użyczenie swojej wiedzy i doświadczenia (szczególnie aspekty prawne).

Wszystkich zainteresowanych proszę o dołączenie do grupy.

PROPONOWANE NASTĘPNE KROKI

1. Ustalenie stron odpowiedzialnych za sprawę w Polsce

2. Ustalenie kosztów przetłumaczenia i przygotowania do warunków polskich dokumentu wnoszącego oskarżenia kryminalne. Anglojęzyczny dokument pozwu ma 112 stron i jest dostępny tu: http://www.scribd.com/full/17044758?access_key=key-ypdpmkfrlip1gi3rqgo

3. Zebranie pieniędzy na pokrycie kosztów przygotowania dokumentu

4. Udostępnienie dokumentu publicznie w celu umożliwienia każdemu złożenia zawiadomienia o przestępstwie w prokuraturze lub na policyjnym komisariacie w każdym miejscu w Polsce


@Piechula: OK, to zadam pytanie inaczej. Skoro nie uwazasz TVN-u za wiarygodna stacje oznacza to koniecznie, ze MSNBC tez taka nie jest? Z takiego wnioskowania budujesz teorie Tylko nie pisz, ze zadne zrodlo informacji nie jest wiarygodne i dopiero jak przepytasz wszystkich uczestnikow wydarzen, i upewnisz sie ze wszyscy Cie lubia i chca Twojego dobra to ewentualnie uwierzysz.

Tym bardziej ze mowimy tu o relacji z badan naukowych, a nie o polityce. A MSNBC skresliles w sekunde oceniajac po wygladzie.

@Marcin: jesli szczepionka jest nieskuteczna to nie jest ten sam wirus

@y.m.: ledwie upadla paranoja ksiezycowa, powstaje nowa, zyczyc sobie wypada by autorzy tej inicjatywy wystepowali otwarcie a nie pod inicjalami, wszak beda zbierac pieniadze wspolwyznawcow


Nauka ma bardzo wiele wspólnego z polityką. Dzięki niej władza może zyskać legitymizacje dla swoich decyzji, a przecież przekupstwo naukowca jest tak samo łatwe, jak przekupstwo polityka. Naukowcy nie są bynajmniej wyjątkową społeczną kastą, wolną od problemu chciwości.

Obecnie naukę wykorzystuje się w ten sposób powszechnie - poza najoczywistszym przykładem z Globalnym Ociepleniem (które zanegowała nawet PAN), podam coś ciekawszego. Otóż w Australii, płaci się podatek za więcej niż 2 dzieci w małżeństwie. Powód? Dodatkowe, trzecie i kolejne dzieci, "emitują za dużo dwutlenku węgla", więc w trosce o środowisko, trzeba rozbuchanych rodziców takiej gromadki ukarać za trucie powietrza oddechem swojego bachora. Nauka jest? Polityka jest? Tylko jakość nie taka jakby się chciało...

(link do artykułu o podatkach - nagłówek "Podatek od dzietnych małżeństw")


50.  

panowie, do rzeczy. odłóżcie swoje ego na półki i skończcie te kłótnie. w ten sposób nie dojdziecie do żadnego rozwiązania.


Zdecydowanie popieram - dyskusja przybrała dziwną postać, zdecydowanie odbiegając od tematu wpisu. Proponuję więc odpuścić, albo wrócić do głównego wątku.


Poczytałem trochę wasze komentarze i sobie przypomniałem, jak bardzo wam sprano mózgi. Proste pytanie na początek:
Czy dla medycyny w pierwszej kolejności najważniejsze jest zdrowie, czy kasa?
Jak dojdziecie do tego, że to drugie, automatycznie stanie się jasne, czemu proste, skuteczne i darmowe metody są albo szykanowane, albo skrzętnie ignorowane. Stosowanie ich na szerszą skalę spowoduje uszczuplenie zysku koncernów farmaceutycznych i to znacznie.
Wśród tych prostych metod można wymienić przede wszystkim głodówką leczniczą, leczenie poprzez zmianę odżywiania czy urynoterapia. Przed jakąkolwiek krytyką warto wpierw zaznajomić się z opiniami ludzi, którzy metody przebadali lub zwykłych użytkowników, którzy tu i ówdzie piszą o swoich wyleczonych chorobach. Nawet nieuleczalnych. Nie dziwcie się, że robią to po cichu - nikt nie ma ochoty być wyśmianym. Sam się zbytnio z tym nie afiszuję.

Szukacie leków wszędzie, tylko nie w sobie. Nawet zwykły efekt placebo wam to udowodni, co dopiero łączenie go z tradycyjnymi metodami...


Ta dziwna postac dyskusji polega na tym, ze ile razy pytam dlaczego MSNBC jest niewiarygodnym zrodlem informacji ("Że o wiarygodności M$nbc nie wspomnę") dostaje odpowiedz w rodzaju, ze TVN jest be. Jak to sie ma do siebie nie wiem. A dlaczego badania naukowe sa niewiarygodne? Bo naukowiec to czlowiek. A czemu jakas babeczka pozywajaca Rzad Swiatowy jest wiarygodna? Bo mozna sie przestraszyc.

No to sie nie dziw ze dyskusja wyglada w ten sposob i w komentarzach masz juz polski szczep paranoi i goscia ktory na zlosc korporacjom leczy sie szczynami.


Nie powiesz chyba, że korporacyjna działalność jest dobra i pożądana w demokracji? Pamiętaj, że takie międzynarodowe koncerny posiadają całą sieć lobbystów, którzy starają się zmieniać prawo tak, by było korzystna dla ich klientów, nie dla obywateli.

Dlatego też M$-NBC jest niewiarygodne - i jedni i drudzy korzystają z usług lobbystów. To oznacza, że chcą wpływać i rzeczywiście aktywnie wpływają na proces sprawowania władzy (są aktorem politycznym). Przez to ich informacje są tak samo rzetelne, jak wypowiedzi polityków. A więc nie bardzo.

To jednak wymaga zrozumienia procesu sprawowania władzy, do czego na szeroką skalę korporacyjne media dopuścić jakoś nie chcą... A szkoda.


Czyli Reuters, BBC, AP, DPA wszyscy oni chca Cie skrzywdzic? I wszystko co napisza to klamstwo podane im przez przekupnych dziennikarzy i naukowcow? No, no.


Gratuluję umiejętności "wyciągania wniosków". Zaiste, imponujące.


No przeciez kazda agencja prasowa jest miedzynarodowym koncernem, ktory aktywnie wplywa na sprawowanie wladzy i korzysta z uslug lobbystow. Czy ktoras jednak nie nalezy do systemu i nie chce Cie oklamywac?


A słyszałeś kiedyś o wojnach informacyjnych? Współcześnie sprawowanie władzy to nie tylko zarządzanie, ale też propaganda. W przypadku prowadzenia wojen, gry operacyjne tylko się nasilają.

Ponadto - słyszałeś kiedyś o lobbystach np. AP? Bo ja nie.


Ale skad przekonanie, ze informacja podana przez MSNBC jest przedmiotem gry operacyjnej? Przekonanie to zdobyles w niecala godzine, bez czytania artykulu (moze dlatego nie zauwazyles ze na koncu bylo "The Associated Press and Reuters contributed to this report"). Jest to dziwne bo te same informacje byly tez podane rowniez przez PhysOrg.

Jak odrozniasz media korporacyjne (AP nie jest? dlaczego?) od tych wiarygodnych takich jak Onet, dziennik.pl, Indiatimes i AP.


Onet w źródłach tylko powtarza wszystkie informacje, wymienione już wcześniej (tyle, że jest po polsku).

Dlaczego media korporacyjne są mniej wiarygodne od tych mniejszych - pisałem już wyżej, nie mam zamiaru się powtarzać. Dodam tylko, że AP i R są podane w fanatycznie bronionym przez Ciebie artykule jako źródła - tak samo jak u mnie.

Już sama różnica zdań, która pojawia się wokół szczepień, że o omawianym pozwie nie wspomnę, powinna budzić naszą czujność. Jeśli byłaby to ostrożność na wyrost - tym lepiej, świadczy to tylko o świadomości obywatelskiej. Jeśli uważasz inaczej - Twoja sprawa. Ja bynajmniej nie mam zamiaru Cię przekonywać do niczego na siłę. I proszę także, byś Ty nie próbował tego względem mojej osoby.


61.  

tdudkowski
Wiesz dlaczego badania naukowe rzadko są wiarygodne?
Np. badania sondażowe przeprowadzone przez Health PArtners Research Foundartion w Minnesocie. Wg. tego raportu opublikowanego w brytyjskim "Nature" 1 na 3 naukowców przyznaje, że złamał w ciągu ostatnich trzech lat zasady rzetelności przeprowadzanych badań.
Innym przykładem będzie najzwyczajniej włączenie myślenia przy stwierdzeniu "mocz jest trujący". Gdyby był, powstając już w nerkach by nas zatruwał, a jeśli nie wiesz - skład wód płodowych i moczu jest niemal taki sam. Najlepsze warunki do rozwoju płodu zapewnia mocz - daje do myślenia? Nie tym, którzy wierzą "w naukowców".
To tylko przykłady.

Podłączę się z własną refleksją, dlaczego media korporacyjne są mniej wiarygodne. Łatwo można zaobserwować, że wszelkie alternatywne teorie się tam wyśmiewa. Dziennikarska rzetelność nie istnieje, bo powtarzają co im powiedziano, zamiast samemu przeprowadzić śledztwo. To ostatnie to tak rzadkie zjawisko, gdyż jeśli właścicielem stacji "X" jest przemysł farmaceutyczny, to czy na rękę będzie pokazywać go w złym świetle? Obiektywne nigdy nie będą.


NatB: nerki i przewody moczowe są odpowiednio przystosowane do tego aby móc przechowywać/tworzyć mocz. Reszta organizmu - nie. Skład 'prawie taki sam'? W wypadku niektórych substancji stężenie 1/1000000 robi ogromną różnicę.


63.  

Jeśli mocz powstaje z własnej krwi, czy może zatruć organizm?

Jeśli chodzi o wody płodowe, badania z zastosowaniem znaczonych atomów wykazały, że ich skład stale i szybko się odnawia. Zawiera następujące substancje:
27%mg cukier,mocznik 28%mg, sole do 1%, subst. organiczne od 0,5% do 4%, hormony, witaminy, obecne są substancje promieniotwórcze. Ciężar właściwy: 1,007-1,008g/cm3; pH słabo zasadowe lub obojętne.
To tak pokrótce.

Znam wielu stosujących tą terapię nawet kilkanaście lat, nie tylko żyją, ale niektórzy mają cały tuzin poważnych dolegliwości za sobą (w tym nieuleczalnych), wyglądają i czują się młodziej. O sprawności nie wspomnę.


Ależ NatB, nie przeszkadzaj sobie, pij sobie swoje własne szczyny, skoro tak Ci to poprawia nastrój :)

Nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, że to trochę dziwne, że organizm wydala coś tak dla siebie pożytecznego? Tak na poważnie to nikt z nas nie powiedział, że od picia szczyn się umiera, po prostu ja na miejscu Twoich nerek bym się nieco zirytował, że dostaję znowu to, czego ledwo przed chwilą się z takim trudem pozbyłem. Ale, jeżeli od picia szczochów się nie umiera, to czemu zaraz popadać w konkluzje, że to bardzo zdrowe i leczy nieuleczalne choroby?

A skąd się bierze mocz w wodach płodowych, to mogę tylko spekulować, bo nie znam się na anatomii. Stawiam na to, że płód to też istota żywa i też produkuje odchody, ale do kibelka sama nie wyjdzie :)


@NatB: oczywiście że może. To jest kwestia stężenia pewnych, groźnych substancji (np. amoniaku).

Człowiek w dużym procencie (nie pamiętam w tym momencie) składa się z wody. I nawet wodą człowiek może się zatruć jak jej za dużo wypije.


66.  

Dodek
Tak już jesteśmy stworzeni, że nasz organizm produkuje najlepszy płyn pod słońcem, który ma wiele właściwości nie tylko leczniczych, ale profilaktycznych. Szczególnie do myślenia dają substancje i ich natężenia, które pojawiają się wyjątkowo, podczas choroby. Tak samo, jak śpimy - bo organizm potrzebuje regeneracji, tak samo możemy używać własny mocz - bo organizm potrzebuje zdrowia i lepszego wigoru na lata starcze choć to akurat nie każdemu wydaje się oczywiste i nie wszyscy są świadomi roli własnej uryny.

Do naszej uryny dostają się hormony, składniki organiczne, nieorganiczne, biologiczne i specjalne, powstające w czasie choroby i wszystko to w takiej ilości, jakiej organizm aktualnie potrzebuje by przywrócić sobie prawidłowe funkcjonowanie czy wyplenić daną chorobę.
W wielkim skrócie lecznicze skutki stosowania uryny polegają na tym, że jest uniwersalnym lekiem nozologicznym, ma odczyn kwaśny, jest idealnym lekiem homeopatycznym, zawiera właściwości immunologiczne, przeciwbakteryjne, wykazuje działanie wielohormonowe, posiada stymulatory biogenne, mocznik. Metabolity moczu to stymulatory i regulatory procesów życiowych.

Urynoterapia istnieje ponad 5 tysięcy lat, a mówi nam o tym najstarsze źródło: zachowana księga "Siwambukalpe".
Tu masz przykładowy link do news'a o urynoterapii. Odkryto, że można na niej zarobić, to się popularyzuje:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88761,6071779,Krowi_mocz___cudowny_lek_.html

Przykładowe właściwości naszego moczu:
- Estry kwasu siarkowego, obecne w moczu posiadają wyraźne właściwości rozpuszczające (przede wszystkim różnorakich kamieni).
- Mocznik (którego w urynie nie brakuje) jest także bardzo dobrym lekiem przeciwnowotworowym.
Przeprowadzone badania wykazały, że w organizmie zaatakowanym przez nowotwór zawartość nitromocznika jest poniżej normy w stosunku do zdrowego człowieka. A. Kaczugin zaproponował podwyższenie tego składnika za pomocą preparatu na bazie mocznika i osiągnął wyraźny efekt przeciwnowotworowy.
- Sole chloru i sodu zawarte w moczu posiadają silne właściwości lecznicze (stąd szerokie zastosowanie przez niektórych ludzi "starszej daty" lub w czasach powojennych jako doskonały "dezynfekator" i lek na szybkie gojenie ran). Ja osobiście, moja rodzinka również sobie chwalą - rany po okładach z moczu goją się wielokrotnie szybciej.
- Zwiększoną zawartość aminokwasów w moczu obserwuje się przy niedoborze białkowym, wzmożonym rozpadzie tkanek, gorączce, oparzeniach, zatruciu, zaburzeniu czynności wątroby. Jak wykazał m.in. G.P. Małachow, wprowadzenie moczu ponownie pozwala przy tych stanach uniknąć niepożądanych strat i szybko reguluje funkcje organizmu.
- Erytropoetyna ma m.in. zbawienne działanie na nerki.
- Przemysł m.in. kosmetyczny czerpie pełnymi garściami z substancji izolowanych z moczu - np. mocznika. Również na bazie wody strukturowanej tworzy się najlepsze środki do higieny/leczenia, a z takiej wody nasza uryna składa się w całości.

Sam właśnie stwierdziłeś, że płód przede wszystkim pływa w roztworze własnego moczu.

AdamK
Właściwości amoniaku są wykorzystywane w urynoterapii. Źrący zapach amoniaku sprzyja otwieraniu porów skóry i stymuluje wydolność człowieka. Jest również dobry na glisty, usuwa naczynia i niezdrożności. Środowisko amoniaku świetnie rozpuszcza obumarłą, zgniłą tkankę.
Może jest trujący, ale nie w postaci zawartej w moczu jak widać.
A jeśli komuś naprawdę on przeszkadza, amoniak wciąż ma właściwości gazu, wystarczy odczekać jakieś 5 minut aż wyparuje, potem korzystać z uryny.


A, no i homeopatia jeszcze. No, faktycznie mocz rozpuszczony w stężeniu 1:1000000 nie powinien zaszkodzić.

Bardziej stężony też nie, ale im większe stężenie tym ciężej się pozbyć przykrego zapachu z ust ;)


68.  

Nic z tych rzeczy, mocz działa m.in. na zasadzie podobne leczy się podobnym, a nie, że należy stosować go jak homeopatię.
Jeśli chodzi o walory zapachowe i smakowe, są uzależnione od naszego odżywiania. Im zdrowiej jemy, tym mocz jest bardziej bezzapachowy i smakuje jak woda. Nie tylko nikt nic nie poczuje (wiem po swoim doświadczeniu), ale to jest też dobry sposób na sprawdzenie naszego trybu życia.
Każdy rozumie co innego pod pojęciem zdrowego odżywiania, ale organizmu nie oszukasz :)


Skoro naprawdę chcesz dyskutować na poważnie to masz.

"Nic z tych rzeczy, mocz działa m.in. na zasadzie podobne leczy się podobnym, a nie, że należy stosować go jak homeopatię."

Po pierwsze, nic takiego nie jest podstawą medycyny i trzeba być naprawdę naiwnym, by uwierzyć, że tak prosto się leczy organizmy żywe.

"Do naszej uryny dostają się hormony, składniki organiczne, nieorganiczne, biologiczne i specjalne, powstające w czasie choroby i wszystko to w takiej ilości, jakiej organizm aktualnie potrzebuje by przywrócić sobie prawidłowe funkcjonowanie czy wyplenić daną chorobę."

To po kiego chuja je wydala, skoro są mu tak przydatne? Poczytałem w internecie i wychodzi na to, że ilości wydalanych hormonów są niewielkie.

"W wielkim skrócie lecznicze skutki stosowania uryny polegają na tym, że jest uniwersalnym lekiem nozologicznym"

1. Nie ma żadnych dowodów na leczniczą działalność moczu, więc Twoje twierdzenie o moczu jako uniwersalnym leku jest bezpodstawne 2. co znaczy wedlug Ciebie słowo "nozologiczny"?

"ma odczyn kwaśny"

No i co? Kwaśne deszcze też mają.

"jest idealnym lekiem homeopatycznym"

To znaczy że co, że jak normalne "leki" homeopatyczne nie robią nic, to ten idealny nie robi zupełnie nic?

"zawiera właściwości immunologiczne, przeciwbakteryjne"

Co to znaczy "zawiera własności"? Jak można zawierać własności?

Lizol też ma działanie przeciwbakteryjne, nikomu jednak nie przychodzi do głowy go pić.

"Metabolity moczu to stymulatory i regulatory procesów życiowych."

W krwi jest ich znacznie więcej, czemu nie pijecie własnej krwi?

"Urynoterapia istnieje ponad 5 tysięcy lat, a mówi nam o tym najstarsze źródło: zachowana księga "Siwambukalpe"."

No naprawdę, myślisz, że mam 4 lata i przekona mnie autorytet Bardzo Starej Książki?

"Odkryto, że można na niej zarobić, to się popularyzuje:"

BRAWO! Dotarłeś właśnie do samej istoty urynoterapii.

"http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88761,6071779,Krowi_mocz___cudowny_lek_.html"

Ej no stary, bądźmy poważni, dla Ciebie Wyborcza jest autorytetem w dziedzinie medycyny?

"- Estry kwasu siarkowego, obecne w moczu posiadają wyraźne właściwości rozpuszczające (przede wszystkim różnorakich kamieni)."

1. Estry kwasu siarkowego pojawiają się w moczu po niemal wyłącznie po spożyciu alkoholu, więc można to nawet zastosować do testowania trzeźwości: http://www.clinchem.org/cgi/content/full/50/5/936 , patrz ostatni akapit.

2. nic jednak nie wiadomo na temat rzekomego rozpuszczania kamieni przez te estry (btw, to nawet logicznie nie ma sensu - zakładając, że chodzi Ci o kamienie nerkowe, to przecież te estry przepływają przez nerki podczas tworzenia się moczu, więc kamienie w ogóle nie powinny powstawać)

"- Mocznik (którego w urynie nie brakuje) jest także bardzo dobrym lekiem przeciwnowotworowym."

Odnośnie leczenia mowotworów mocznikiem nie znalazłem w internecie nic, poza jakimś pseudo artykułem publikowanym w nierecenzowanym czasopismie o "medycynie alternatywnej". Jeżeli jeszcze tego nie wiesz, to Cię oświecę - w większości nierecenzowanych czasopism trzeba zapłacić wydawcy, by opublikował Twój tekst, nie odwrotnie.

"Przeprowadzone badania wykazały, że w organizmie zaatakowanym przez nowotwór zawartość nitromocznika jest poniżej normy w stosunku do zdrowego człowieka."

Dziwne, przecież skoro organizm jest chory, to powinien mieć raczej problemy z odprowadzaniem mocznika - który w końcu, jak nalezy pamiętać, raczej nie jest składnikiem w organizmie pożądanym.

"A. Kaczugin zaproponował podwyższenie tego składnika za pomocą preparatu na bazie mocznika i osiągnął wyraźny efekt przeciwnowotworowy."

Przykro mi, ale ten pan nie istnieje w Google. Albo pomyliłeś nazwisko, albo argument z pseudoargumentem, albo naukę z pseudonauką.

"- Sole chloru i sodu zawarte w moczu posiadają silne właściwości lecznicze"

To znaczy które sole? I co dokładnie leczą? Jeżeli niedobory sodu to możliwe - z tym, że wtedy nie znajdziesz ich za wiele w moczu...

"(stąd szerokie zastosowanie przez niektórych ludzi "starszej daty" lub w czasach powojennych jako doskonały "dezynfekator" i lek na szybkie gojenie ran)."

Ciekawe tylko, czemu oficjalna medycyna nie poznała się na tak "silnych lekach". Ludzie "starszej daty", szczególnie na wsiach, robią różne dziwne rzeczy wierząc w lecznicze działanie - co prawda nie są to już piecowe zdrowaśki, ale też ciekawe.

"Ja osobiście, moja rodzinka również sobie chwalą - rany po okładach z moczu goją się wielokrotnie szybciej."

To znaczy jak to zmierzyłeś? Proponuję coś takiego: zrób sobie dwie identyczne rany, jedną na lewej, drugą na prawej ręce. Jedną traktuj okładami z moczu, drugą prawdziwym środkiem leczniczym z apteki. Wtedy zobaczysz, czy rzeczywiście te z moczem goją się wielokrotnie szybciej, szyciej, tak samo, wolniej, czy "o kurwa co to za ropa".

"Jak wykazał m.in. G.P. Małachow,"

...który nie jest naukowcem.

"- Erytropoetyna ma m.in. zbawienne działanie na nerki."

1. Źródło tych rewelacji 2. Nie wiem, co to ma wspólnego z moczem, gdyż nawet jeżeli erytropoetyna w nim występuje, to w śladowych ilościach.

" Przemysł m.in. kosmetyczny czerpie pełnymi garściami z substancji izolowanych z moczu "

Rozbawiło mnie to "między innymi". Nie od dziś wiadomo, że mocznik jest ważnym substratem w przemyśle chemicznym - tyle że syntetyzuje się go w inny sposób. A czy przemysł kosmetyczny "czerpie z moczu" (hehe, to ma świetne brzmienie, idealne na powiedzenie, np. "szukanie uczciwego polityka jest jak czerpanie z moczu") - wiadomo mi jedynie o wykorzystaniu moczniku do produkcji kremów rehydratyzacyjnych, ale nie sądzę, że produkują oni mocznik z moczu. W gruncie rzeczy w moczu nie występują w dużych ilościach żadne substancje, z których przemysł mógłby zrobić użytek, a w przypadku których nie istnieją proste i tanie metody produkcji.

"Sam właśnie stwierdziłeś, że płód przede wszystkim pływa w roztworze własnego moczu."

Nie, nic takiego nie powiedziałem. Powiedziałem jedynie o obecności moczu w wodach płodowych. Nie znam dokładnie mechanizmu obecnośri w wodach płodowych moczu i mocznika, ale nie da się ukryć, że spora jego część to po prostu odchody płodu, których on nie jest w stanie wydalić do środowiska, jak dojrzali ludzie.

"Może jest trujący, ale nie w postaci zawartej w moczu jak widać."

Ano bo nie ma go za wiele, gdyż organizm postarał się o przekształcenie go w nieco mniej szkodliwy mocznik. Co to znaczy, że nie jest trujący w "postaci zawartej w moczu"? Dawka czyni truciznę.

"A jeśli komuś naprawdę on przeszkadza, amoniak wciąż ma właściwości gazu, wystarczy odczekać jakieś 5 minut aż wyparuje, potem korzystać z uryny."

Sratatata, wiesz, ile w wodzie jest rozpuszczonego powietrza? Wbrew pozorom tak łatwo ono nie wyparuje.

Następnym razem wytocz jakieś poważne argumenty, a nie rewelacje z książki rosyjskiego szarlatana.


Cóż, widzę, że dyskusja zeszła na zupełnie inne tory i skończyła na ludzkich szczynach. Podejmę próbę konkluzji, jako że od dłuższego czasu już tutaj cisza. NatB - a swoje gówno też konsumujesz? Bo przecież to także odchody, a czytając Twoje posty dochodzę do wniosku, że "co z organizmu wydalone, to lek".


71.  

Przerabiałem tego typu rozmowy wielokrotnie, ale z tobą jest o tyle ciężki przypadek, że cytuję:

"zawiera właściwości immunologiczne, przeciwbakteryjne"
Co to znaczy "zawiera własności"? Jak można zawierać własności?"
Widać, że piszesz w pośpiechu w nienawiści, byle tylko szybko odbić. Nie zauważyłem tego tylko tutaj.

"W krwi jest ich znacznie więcej, czemu nie pijecie własnej krwi?"
Więc organizm wydala krew jak urynę?

Brak logiki:
"To po kiego chuja je wydala, skoro są mu tak przydatne?"
Tworzy lek, który nim będzie w finalnym produkcie?

"No i co? Kwaśne deszcze też mają."
W organizmie zdrowym panuje pewien odczyn, który pod wpływem nieprawidłowego trybu życia przechyla się w stronę zasadową. Jeśli uryna ma zawsze idealny dla organizmu odczyn, to jak podziała na organizm, w którym rozwinęła się choroba?

"No naprawdę, myślisz, że mam 4 lata i przekona mnie autorytet Bardzo Starej Książki?"
Masz ileśtam lat i przekonuje Cię młoda medycyna, której priorytetem jest pieniądz, dopiero potem zdrowie. Jak możesz w ogóle spojrzeć na coś, co jest dostępne od początku świata, praktykowane tysiące lat w pewnych kulturach, które się z tym nie obnosiły, a jednak całe ich doświadczenie masz w wielu zachowanych zapiskach, w tym powyższej księdze? Przecież medycyna XXI wieku jest dużo bardziej zaawansowana, starsza, przepraktykowana, przebadana, wszystkie pisma i lekarze trąbią tylko o niej więc nie ma powodów, by myśleć o niej źle.

"Ej no stary, bądźmy poważni, dla Ciebie Wyborcza jest autorytetem w dziedzinie medycyny?"
To gazeta wyborcza nakręciła ten materiał?

"Jeżeli jeszcze tego nie wiesz, to Cię oświecę - w większości nierecenzowanych czasopism trzeba zapłacić wydawcy, by opublikował Twój tekst, nie odwrotnie."
Jeśli Ty tego jeszcze nie wiesz, powiem Ci ja wiem - wszystkie liczące się dla medycyny czasopisma jak i większość autorytetów - nigdy nie wzięli nawet pod uwagę różnych prac i eksperymentów prowadzonych nad metodami samoleczenia. M.in. światowe forum urynoterapii gromadzi wielu medyków co roku, którzy wymieniają się doświadczeniem. Tam może spotkasz coś wiarygodnego dla siebie.

"Przykro mi, ale ten pan nie istnieje w Google. Albo pomyliłeś nazwisko, albo argument z pseudoargumentem, albo naukę z pseudonauką."
Jest to rosyjski naukowiec - oni słyną z różnych ciekawych rzeczy i nie lubią się nimi dzielić ze światem. Polecam klawiaturę rosyjską, znajomość tego języka i do dzieła.

"Ciekawe tylko, czemu oficjalna medycyna nie poznała się na tak "silnych lekach"."
Jasne, że się poznała. Czytałem niejedną relację lekarza, którym był w szoku z powodu działania uryny. To są jednostkowe przypadki, które niechcący się na nią natknęły. Reszta to sprane mózgi przez "Medycynę XXI wieku" i tępią wszystko, co inne. Ani trochę krytycznego myślenia. Polegają na cudzej opinii, która gdzieś tam dawno temu z jakichś powodów powstała.
Nie zauważyłem w światku medycznym ani jednego wiarygodnego badania, który pokazywałby, że mocz czy dłuższa głodówka lecznicza szkodzą. Jeśli Ty masz - wal.
Chociaż zapoznałem się z paroma, które pokazywały zgoła zaskakujący rezultat. Rozgłosu nad nimi nie ma, bo jeśli odpowiednia korporacja ma odpowiednie czasopisma w kieszeni, ciężko by się jakoś wybiło. To jak z alternatywną teorią o 11 września - komuś ona nie na rękę, więc nie ma jej w TV. I wszyscy są szczęśliwi mimo, że ponad 60% amerykanów nie wierzy w oficjalna wersję wydarzeń.

"To znaczy jak to zmierzyłeś?"
Nie trzeba było mierzyć, po prostu po kilkunastu latach "normalnego czasu gojenia", kiedy człowiek zastosuje urynę, jest szok. Nie zgadza się czas zagojenia, podświadomie zakładasz, że jeszcze dłuuugo, tu nagle ani śladu. Ze stoperem w ręku nie mierzyłem, bo nie miałem potrzeby. Łatwo zauważyć, że rana porównywalnej wielkości w przeszłości goiła się 4 tygodnie, a tu podobna - tydzień.
Jeśli chcesz być obiektywny wobec siebie, sam przeprowadź taki eksperyment. Ja swoje wyniki mam jak na dłoni.

"...który nie jest naukowcem."
Jest lekarzem.

"1. Źródło tych rewelacji"
Np. http://pl.wikipedia.org/wiki/Erytropoetyna

"Nie od dziś wiadomo, że mocznik jest ważnym substratem w przemyśle chemicznym - tyle że syntetyzuje się go w inny sposób."
W najdroższych kremach mocznik jest otrzymywany właśnie w ten sposób. Poszukaj sobie.

"ale nie da się ukryć, że spora jego część to po prostu odchody płodu, których on nie jest w stanie wydalić do środowiska, jak dojrzali ludzie."
Nadal nie zaprzeczyłeś, że płód pływa w roztworze własnego moczu.

"Co to znaczy, że nie jest trujący w "postaci zawartej w moczu"?"
Jak widać, to znaczy, że mocznik został przekształcony w organizmie, w koszystną substancję. Tysiące osób w polsce, które po cichu korzystają z uryny pisząc o swoich wynikach w internecie (lub w moim przypadku kilka in live), potrułyby się. Liczbę podałem wstępną na podstawie forów internetowych.

"Sratatata, wiesz, ile w wodzie jest rozpuszczonego powietrza? Wbrew pozorom tak łatwo ono nie wyparuje."
Amoniak nawet w płynie zachowuje się jak gaz, więc coś mi podpowiada, że wyparuje szybko.

"nic jednak nie wiadomo na temat rzekomego rozpuszczania kamieni przez te estry (btw, to nawet logicznie nie ma sensu - zakładając, że chodzi Ci o kamienie nerkowe, to przecież te estry przepływają przez nerki podczas tworzenia się moczu, więc kamienie w ogóle nie powinny powstawać)"
Nie znasz zaleceń lekarzy, w których przy kamieniach nerkowych zalecają pić piwo by je rozpuścić? Jednak pewne ilości estrów powstają w organizmie nie pamiętam w jaki sposób i na razie nie chce mi się szukać, dostają się do moczu. Jeśli ktoś stale zatruwa organizm i dostarcza materiału do tworzenia się kamieni, jak widać ta obecność estrów nie wystarczy. Muszą być wprowadzone ponownie, skoro w jakiś sposób nie zostają w organizmie by pomóc rozpuścić kamienie. Możliwe też, że w harmonii z innymi substancjami działają lepiej. To jak z witaminami - izolowane mają słabe właściwości, ale występujące w naturalnej postaci dopiero zaczynają mieć właściwości, jakie im się przypisuje.

"a nie rewelacje z książki rosyjskiego szarlatana."
Ten szarlatan pomógł milionom ludzi. On sam jak przyznaje zainteresował się różnymi metodami bliżej i wpierw eksperymentował na sobie i najbliższych dziesiątki lat. Korzysta z bardzo wielu już gotowych eksperymentów i badań naukowych przeprowadzanych przez innych ludzi odnośnie tych metod. Czytając jego książki natkniesz się na multum. Jeśli chcesz móc powiedzieć, że urynoterapia to bzdura, wpierw ją poznaj od strony teoretycznej. Ale nie tej, którą uczą w akademickich szkołach - bo sam fakt, że nie można tam nic zakwestionować czyni z tej instytucji pralnią mózgów - ale czytając np. G.P. Małachow - Urynoterapia.

W wielu miejscach muszę wpierw Cię poprawiać, potem dostosowywać się do ewentualnych pytań.
Nie wszystko poruszyłem, bo już mi się nie chce.
Jak się upomnisz, bo Ci będzie zależało, a nie dlatego, że chcesz mnie rozjebać w wojnie kto ma rację, może znajdę chęci, to odpiszę na twoje pozostałe wątpliwości.


Nie, wiesz, mógłbym odpowiedzieć, ale dam sobie spokój. Możesz odtrąbić zwycięstwo i w ogóle.

Do Twojej racji przekonam się dopiero wtedy, gdy informacje na temat leczniczych własności moczu pojawią się w recenzowanym czasopiśmie z listy filadelfijskiej.


73.  

Jak sprawdzasz, wszystkie czasopisma z tej listy?
I jeśli jesteś zorientowany - co w nich do tej pory pojawiło ze zbioru metod niekonwencjonalnych prócz tych z medycyny chińskiej (akupunktura itd.)?

Dlaczego uważasz, że jeśli coś się tam nie pojawi, a jest stosowane z powodzeniem w praktyce lekarskiej, jest "be"?


"Jak sprawdzasz, wszystkie czasopisma z tej listy?"

Nie, po prostu jak się pojawi, to będzie wielka sensacja. Może nawet w Nature wydrukują.

Poza tym, są opracowania, które mówią o aktualnym stanie wiedzy medycznej w określonych dziedzinach. O urynoterapii wszystkie mówią - "there is no scientific evidence".

Dlaczego tak uważam? Bo "praktyka lekarska" ma się odwoływać do potwierdzonych metod terapii. Skręca mnie, jak lekarz przepisuje preparaty homeopatyczne. Zresztą, gdyby to naprawdę było tak skuteczne, to każdy by chciał to badać, bo wyniki pewne - i chcieli, tylko że wyników żadnych nie było.


75.  

A jeśli praktyka lekarska przeciera sobie szlaki pod tym względem?
Polecam inną perspektywę. Jeżeli darmowe metody zostaną potwierdzone i będzie o nich głośno, przemysł medyczny będzie taki sam? Nie nastąpi żaden kryzys w wyniku którego większość straci pracę, a farmaceutyka swoje dochody?
Więc myślisz, że każdy chce to badać, a czasopisma z listy kalifornijskiej - które są świadome swojej roli - aż się palą do publikowania ogromu udokumentowanych wyleczeń, eksperymentów, badań naukowych?
Inaczej, jakie obroty ma twój przemysł? A jakie ten od samoleczenia? Naprawdę sądzisz, że pozwolą na to, by spopularyzowały się metody, z których nic nie mają? To jest dopiero naiwność. Spójrz tylko, jak im skutecznie udało się oczernić głodówkę czy urynoterapię. Jak ludzie w negatywnym świetle je odbierają, wręcz czują obrzydzenie.
Sytuacja tak samo prosta, jak z silnikiem na wodę - dawno zaprojektowany, nadal go nie ma na szeroką skalę. Bo co z tego będzie miał przemysł naftowy? O wielu rzeczach się w TV nie mówi np. o Banku Centralnym, ani o tym, skąd biorą się pieniądze. Bo co z tego będzie miał główny bohater - Bank Centralny?

Wydano dużo książek, publikacji naukowych (nie wiem jakiej są rangi, jak się przyjęły i inne szczegóły), udokumentowanych przypadków wyleczeń pod okiem lekarzy, statystyk działań klinik pomagających w samoleczeniu. Jest tego bardzo dużo, a Ty nadal o tym nie słyszałeś, bo liczysz, że to się pojawi na wodach, gdzie rządzi skostniała nauka. Wtedy dopiero będzie to godne rozpatrzenia. I gdzie twoje krytyczne myślenie? Poznałeś tylko medycynę konwencjonalną i wydajesz werdykt metodom, które znasz tylko od jej strony.

Tak się składa, leczyłem się u wielu medyków z Polski i zza granicy przez kilkanaście lat. Przez wiele lat miałem również do czynienia z m.in. z Prof. dr. med. Zbigniewem Garnuszewskim - Wiceprezydenta Światowej federacji Towarzystw Akupunktury. Drugą połowę życia spędziłem u różnych znachorów, specjalistów z Rosji w medycynie alternatywnej. Mogę spokojnie powiedzieć, że liznąłem obie medycyny - oficjalną i nieoficjalną. I nie muszę się krępować pisząc, że konwencjonalna gówno zdziałała w moim życiu w przeciwieństwie do niekonwencjonalnej. Spoglądam z perspektywy, analizuję i widzę różnice. Wiem, jak działają obie, chociaż nie operuję jeszcze taką wiedzą, jaką bym chciał. Nie znam bardzo wielu niuansów, o które tylko zahaczyłem w swoim życiu w różnych okolicznościach, a na pewno by się przydały w tej rozmowie. M.in. studiuję metody naturalne, ale o urynoterapii czy leczniczej głodówce jest tam póki co, cisza. Chociaż dowiaduję się ciekawych rzeczy, które stawiają medycynę XXI wieku w kiepskim świetle co dla mnie i kolegów, koleżanek z roku żadną nowością nie jest.

A Ty, co tam liznąłeś pochwal się poza książkami z twojej Akademii Medycznej?


76.  

Zapomniałem rozróżnić, bo wg. mnie - są trzy szkoły medycyny. Konwencjonalna, niekonwencjonalna i samoleczenie. Chociaż tak naprawdę one wszystkie korzystają w różnych stopniu ze zdolności organizmu do podjęcia walki z chorobą, to jednak ścisłe samoleczenie korzysta tylko z sił organizmu. To tak żeby uniknąć nieporozumień, bo zdarzały mi się takowe w rozmowach z lekarzami.


Widzisz, Ty się tyle rozpisałeś, a ja powiem tylko tyle, że nie ma żadnego międzynarodowego spisku w nauce. Powiem więcej, nie ma żadnego silnika na wodę. Nie ma też listy kalifornijskiej, ale akurat tej pomyłki mogłem się spodziewać od osoby odrzucającej konwencjonalną naukę.

Medycyna konwencjonalna ma metody badania skuteczności terapii. "Medycyna" niekonwencjonalna nie. Jeżeli chce, może je mieć, ale wtedy staje się konwencjonalna i w większości przypadków musi odrzucić swoje nieuzasadnione przekonania.

PS: Nie jestem studentem medycyny, tylko informatyki.


78.  

"Widzisz, Ty się tyle rozpisałeś, a ja powiem tylko tyle, że nie ma żadnego międzynarodowego spisku w nauce."
Przypomnij co się działo przy odkryciu zimnej fuzji. To jeden z bardzo wielu przykładów. Nauka nie uznała zimnej fuzji mimo dowodów teoretycznych i praktycznych. Nie pasowało to do "oficjalnego" pojmowania, więc porzucono i ośmieszono odkrywców.
Uważasz, że w nauce panuje zdrowy sceptycyzm? Tacy naukowcy jak Immanuel Velikovsky są żywym przykładem skreślania wszystkiego, co nie jest zgodne z pojmowaniem ich rzeczywistości.
To jest właśnie tak zwana skostniała nauka.

"Nie ma też listy kalifornijskiej"
Czemu jak wczoraj wpisywałem w wikipedii, było jej objaśnienie? Dziś nie ma, ciekawe :D

"Medycyna konwencjonalna ma metody badania skuteczności terapii. "Medycyna" niekonwencjonalna nie."
Tego jeszcze nie słyszałem. Od żadnego lekarza i studenta medycyny z jakim rozmawiałem. No commento.

"nie ma żadnego silnika na wodę"
W szerszym użytku już jest jakiś system przeróbek pomagający spalać ponad 2-krotnie mniej paliwa i wykorzystywać wodę.
Najciekawsze jest, że niedawno jeszcze świeża stronka oferująca usługi w tym zakresie działała:
http://www.autonawode.com/

Co do samych silników na wodę, z tego co wiem już jest na to patent.
http://www.rexresearch.com/meyerhy/4798661.htm
Nie chce mi się więcej szukać, ale trochę o tym w necie jest.


"Uważasz, że w nauce panuje zdrowy sceptycyzm?"

Tak, dużo zdrowszy niż wśród ludzi, którzy uwierzyli w to, że organizm produkuje leki, które potem wydala.

"Tacy naukowcy jak Immanuel Velikovsky są żywym przykładem skreślania wszystkiego, co nie jest zgodne z pojmowaniem ich rzeczywistości."

Jego wizja świata była po prostu niezgodna z rzeczywistością.

"Czemu jak wczoraj wpisywałem w wikipedii, było jej objaśnienie? Dziś nie ma, ciekawe :D"

Nie było.

"http://www.rexresearch.com/meyerhy/4798661.htm"

Nie musisz, to bzdura. Gdyby to działało tak, jak jest opisane, łamałoby pierwszą i drugą zasadę termodynamiki.

"W szerszym użytku już jest jakiś system przeróbek pomagający spalać ponad 2-krotnie mniej paliwa i wykorzystywać wodę."

Kupa silników wykorzystuje wodę, w szczególności silniki parowe. Woda też jest jednym z produktów spalania w wielu silnikach. Nie sądzę jednak, by istniał silnik, w którym woda mogłaby być paliwem. Wystarczy znajomość fizyki i chemii na poziomie liceum, by odrzucić taką możliwość. Mogę Ci nawet wyjaśnić dlaczego, jeżeli będziesz chciał.


80.  

"Tak, dużo zdrowszy niż wśród ludzi, którzy uwierzyli w to, że organizm produkuje leki, które potem wydala."
Jak się odzyskuje zdrowie i zauważa ciekawe niuanse jak znaczny wzrost odporności, to zdrowy rozsądek każe podpowiadać, że zmieniło się tak drastycznie tylko dlatego, że dziś robię dla swojego organizmu coś zgoła innego, niż wieki temu.
Coś jest dla Ciebie nierozsądne, bo wychowałeś się jak większość z nas w rodzinie, która uczulała nas na różne rzeczy i wmawiała wiele innych. Już bardziej nierozsądne jest nie kwestionować czegoś, co się po prostu łyknęło jak pelikan, bo w końcu rodzice są dla nas autorytetem.

Wróćmy do podstaw. Weź np. opakowanie po tabletkach Grypex i przeczytaj ich skład. Pomyśl, czy taka tabletka działałaby przeciwbólowo, gdyby miała tylko jeden ze składników, a nie wszystkie, które czynią ją taką, nie inną?

"Nie było."
No tak, chodzi o listę filadelfijską: http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_filadelfijska

"Nie sądzę jednak, by istniał silnik, w którym woda mogłaby być paliwem."
Świat idzie do przodu, kiedyś nie wierzono w bardzo dużo rzeczy, które dziś mamy. Nie sądzę by nasza fizyka była idealna. Np. odkrycie precesji pokazuje, że Isaac Newton się mylił.

"Jego wizja świata była po prostu niezgodna z rzeczywistością."
I co z tego? Nie zmienia to faktu, że miał duży wpływ na to, co nauka zatwierdzi, a co odrzuci.
Zresztą to był przykład tak jak: Robert Park, Joseph Szimhart, Ken Feder.

Cynizm sporej ilości naukowców obejmuje każdą dziedzinę, w której zaprzecza się poglądom akademickim. Bardzo wielu z nich gwałci kardynalną zasadę metody Francisa Bacona , by nie dokonywać założeń a priori.
Jeśli nie wiesz, metoda Bacona, to system wyciągania wniosków z obserwacji, nie założeń.
Nie trzeba dowodów, by coś takiego wywnioskować - jak wspomniałem, nie widziałem ani jednego wiarygodnego badania zaprzeczającego skuteczności: głodówki, wpływu naturalnej żywności, urynoterapii, oczyszczania organizmu itd. Wszystkie je łączy to, że zostały z góry skreślone.
A tacy jak Ty bezmyślnie tylko przytakują.


"Coś jest dla Ciebie nierozsądne, bo wychowałeś się jak większość z nas w rodzinie, która uczulała nas na różne rzeczy i wmawiała wiele innych."

Nie, to jest dla mnie nierozsądne, bo a) nielogiczne (po raz trzeci mówię, po cholerę organizm miałby wydalać wyprodukowany przez siebie lek) b) wiedza medyczna mówi co innego.

"Już bardziej nierozsądne jest nie kwestionować czegoś, co się po prostu łyknęło jak pelikan, bo w końcu rodzice są dla nas autorytetem."

Dla mnie autorytetem są recenzowane czasopisma naukowe - już wyrosłem z kupy rzeczy, które wmówili mi moi rodzice.

"Weź np. opakowanie po tabletkach Grypex i przeczytaj ich skład. Pomyśl, czy taka tabletka działałaby przeciwbólowo, gdyby miała tylko jeden ze składników, a nie wszystkie, które czynią ją taką, nie inną?"

Nie mogę, bo nie mam tego w domu, gdyż nie chorowałem od bardzo, bardzo dawna. Ale zobaczmy w internecie:

"Gripex 12 tabl Skład: 1 tabletka zawiera 325 mg paracetamolu, 30 mg chlorowodorku pseudoefedryny, 10 mg bromowodorku dekstrometorfanu"

Rzut oka na Wikipedię:

"Paracetamol – lek o działaniu przeciwbólowym (analgeticum, analgetyk) i przeciwgorączkowym (antipyreticum, antypiretyk), pochodna acetanilidu."

Tak, działałaby przeciwbólowo, może nie aż tak efektywnie, ale by działała, czego dowodem są sprzedawane preparaty złożone z samego paracetamolu. Check-mate.

"Świat idzie do przodu, kiedyś nie wierzono w bardzo dużo rzeczy, które dziś mamy. Nie sądzę by nasza fizyka była idealna. Np. odkrycie precesji pokazuje, że Isaac Newton się mylił."

Nie, Newton się nie mylił. Jego fizyka jest wystarczająca dla zdecydowanej większości zastosowań. On nie mógł mieć takich danych obserwacyjnych, jakie mamy my, więc wyciągnął najzupełniej poprawne wnioski z dostępnych danych. Zresztą, co do tego ma precesja?

Zasady termodynamiki jednak, od czasu pierwszego sformułowania, pomimo różnych przeformułowań pozostają ciągle nieobalone i naprawdę nie sądzę, by istniało coś, co może je podważyć.

"I co z tego? Nie zmienia to faktu, że miał duży wpływ na to, co nauka zatwierdzi, a co odrzuci.
Zresztą to był przykład tak jak: Robert Park, Joseph Szimhart, Ken Feder."

No i nic. Jeżeli ktoś wysyła swoje artykuły do czasopisma, które są potem odrzucane na etapie recenzji, to znaczy, że z artykułami jest coś nie tak. Proste. Recenzenci zwykle nie wiedzą nawet, kto jest autorem recenzowanego przez nich artykułu.

"Cynizm sporej ilości naukowców obejmuje każdą dziedzinę, w której zaprzecza się poglądom akademickim. Bardzo wielu z nich gwałci kardynalną zasadę metody Francisa Bacona , by nie dokonywać założeń a priori."

Jeżeli ktoś wyśle rzetelny artykuł na temat skuteczności urynoterapii, to najprawdopodobniej zostanie on opublikowany. Jeżeli nie zostanie, to najprawdopodobniej nie był rzetelny. Proste. Nie szukaj międzynarodowej konspiracji naukowców, bo jej po prostu nie ma.

"Nie trzeba dowodów, by coś takiego wywnioskować - jak wspomniałem, nie widziałem ani jednego wiarygodnego badania zaprzeczającego skuteczności: głodówki, wpływu naturalnej żywności, urynoterapii, oczyszczania organizmu itd."

Po pierwsze, wprowadzasz nowe pojęcia, o których nie było mowy (naturalna żywność et al.). Po drugie, ja na przykład nie widziałem rzetelnego badania zaprzeczającego skuteczności samobiczowania w leczeniu raka jąder. Wiesz czemu? Bo znajomość ogólnych zasad funkcjonowania organizmu sprawia, że taka możliwość staje się niedorzeczna.

Powtarzam - przekona mnie jedynie artykuł w recenzowanym czasopiśmie naukowym. Ciebie, jak mi się wydaje, nie przekona nic. Dalsza dyskusja nie ma sensu.


82.  

"a) nielogiczne (po raz trzeci mówię, po cholerę organizm miałby wydalać wyprodukowany przez siebie lek)"
Dla mnie logiczne. Jeśli pomyśleć twoimi torami, równie nielogiczna jest potrzeba organizmu do snu. Jednak śpimy regularnie, bo to przynosi określone korzyści. Nie musimy spać, ale ciężko będzie bez tego funkcjonować. Nie mówię, że urynoterapia jest jedynym wyjściem, by organizm był zdrowy (wg. WHO zdrowie, to nie tylko brak choroby), ale jest to sposób stworzony przez organizm w odpowiedzi na odejście od natury (negatywny stres, śmieciowe jedzenie, brak ruchu).

"b) wiedza medyczna mówi co innego."
Wiedza medyczna nie mówi niczego, co podważy ją od podstaw.
Mało kto jest na to gotowy. Tak jak kiedyś z płaską ziemią, wiarą w bakterie, chociaż sytuacja o której my tu mówimy jest zgoła jeszcze cięższa. Nie mam pojęcia, do czego medycynie XXI wieku przyda się "odkrycie" leczniczych właściwości uryny. Mogą sprać mózgi, że będzie dobra jako "terapia pomocnicza np. po operacjach", ale jeśli już będzie o niej głośno, prędzej czy później wpadnie się na to, że jest to też terapia zapobiegająca lądowaniu pod skalpelem.

"Nie, Newton się nie mylił."
Oczywiście, wyprzedził swoją epokę i jest rozgrzeszony z braku odpowiednich narzędzi. Nie rozpoznał trzeciego ruchu Ziemi i konsekwencjami, które za sobą niesie. To tylko przykład, że mamy naukę nie zawsze idealną. Nikola Tesla odkrył więcej, niż się przyjęło, ale nauka dopiero teraz powoli zaczyna uznawać pewne rzeczy. Odkrycia odnośnie starożytnych cywilizacji (np. tzw. mechanizm z Antikythery), udowadniające, że ich wiedza była bardziej zaawansowana niż nam się wydaje, chociaż nadal uczy się czego innego. Do tego prace Thomas E. Beardena nad energią, czy ponieważ jesteśmy w medycynie: poznaj zdanie Charles McGee, który nie bał się powiedzieć o terapiach, jakie się stosuje przy chorobach serca w medycynie.

"Recenzenci zwykle nie wiedzą nawet, kto jest autorem recenzowanego przez nich artykułu."
I co z tego? Tu nie chodzi o autorów, tylko o treść. Jeśli ma ona podważyć przydatność całej medycyny prócz po części oddziałów intensywnej terapii i ortopedii, to nie tylko recenzent, ale i całe wydawnictwo, jego właściciel, sponsorzy zastanawiają się, czy to aby powinno przejść dalej.

"ja na przykład nie widziałem rzetelnego badania zaprzeczającego skuteczności samobiczowania w leczeniu raka jąder."
Ja nie słyszałem, by komuś pomogła, nie czytałem o tym badań i prowadzonej praktyki lekarskiej.
Co innego urynoterapia: myślę, że dowody na jej lecznicze właściwości rozciągają się na kilkaset stron, rzetelności tu nie brak. Bardziej brakuje obiektywnego spojrzenia na nie.
Czytałem o wielu lekarzach, którzy po zapoznaniu się z nimi radykalnie zmieniali swoją postawę. Wiem, że jakaś lekarka z północnej Polski (nie pamiętam już dokładnie gdzie) po cichu polecała alternatywne sposoby. Jeśli nie było głośno o tym, to znaczy, że pacjenci byli zadowoleni.

To się dzieje po cichu i jak chcesz być obiektywny, wpierw się z tą terapią od strony teoretycznej zapoznasz.
Ale Ty czekasz na recenzję, chociaż nie wiesz do końca czy aby na pewno są obiektywne, nie liczy się dla nich bardziej kasa, a ich właścicielem nie jest potentat rynku farmaceutycznego. Żaden spisek, wstaw się na miejsce tych bogatych, chciwych ludzi, dla których kasa to priorytet. Może ktoś się znajdzie wśród nich bardziej uczciwy, ale co z tego, jak to mniejszość?
Artykuł, który komentujemy również nie przeczy temu, że zdrowie pacjenta jest na drugim miejscu. A to kropla w morzu. Każdy kto miał coś poważniejszego i zetknął się z lekarzem, żałuje tego. Bynajmniej ja takie osoby znam i do takich należę. Po operacjach, chemioterapiach, "eksperymentowaniu". Mam nawet koleżankę, która sama pracuję w branży i reklamuje leki. Lekarz, który przypisze akurat jej, dostaje pewne profity. Nie wiem, czy to jest nawet jakaś tajemnica. Ja otwarcie się z tym styknąłem.
Ponieważ rzadko chorujesz, możesz nie mieć podobnego doświadczenia.

Cóż, swoje zdanie przedstawiłem i nie zmuszam do niego. Próbowałem zachęcić do zapoznania się z czymś na własną rękę, zrobisz co będziesz chciał.


83.  
Jakub Brodacki
07 sierpnia 2009, 09:44

W tej chaotycznej debacie jakoś zabrakło mi fundamentów naszej wolności, tzn. prawa wyboru. Chcesz się szczepić? To się szczep. Nie chcesz? To się nie szczep. Co do zasady proste. Podobnie z alkoholem. Idziesz na imprezę. Chcesz pić, to pijesz. Nie chcesz, nie pijesz. Nie wszyscy musimy być pijani, żeby się dobrze bawić. Nie wszyscy musimy być zaszczepieni, żeby być zdrowi.


@Jakub: niestety ale ze szczepieniami moze byc argumentacja taka sama jak z obowiazkowym OC dla kierowcow. OC nie jest by chronic kierowce, tylklo by chronic tych ktorzy mieli z nim wypadek. Tak samo szczepienie moze byc dla ochrony "innych" ludzi, np takich ktorzy beda chcieli sie szczepic a jeszcze tego nie zdarzyli zrobic. Swoja choroba stanowisz wowczas dla nich zagrozenie.


Jakub Brodacki: occulkot ma rację, poczytaj np. o chyba już wspomnianym przeze mnie herd immunity.


Nie ma powodu, by w ogóle wierzyć, że szczepionka przynosi więcej korzyści, niż strat.
occulkot rozwiń co masz na myśli?
Jeśli układ immunologiczny pracuje jak należy, ani jego właściciel nie musi się obawiać zarażenia, ani ludzie mający z nimi kontakt. Kwestia bliższego poznania układu obronnego i jego zależności od trybu życia.
http://www.youtube.com/watch?v=gK1oRYLdG0E
Od razu mówię, że to, co on mówi o homeopatycznych szczepionkach jakoś mnie nie przekonuje. Ale jeśli mają mniej skutków ubocznych, to i mniejsze zło.


"Jeśli układ immunologiczny pracuje jak należy, ani jego właściciel nie musi się obawiać zarażenia, ani ludzie mający z nimi kontakt."

To zdanie jest ewidentną bzdurą.


@NatB: nie no ok. Ja wiem ze jak czlowiek o siebie zadba to nie powinien sie "zarazic". Ale jezeli mowimy o dobrze ogolnym to musimy patrzec przez kategorie ogolu.
Wiekszosc ludzi nie dba o zdrowie, nie odzywia sie odpowiedni zas jedyny moment kiedy zaczynaja myslec o wlasnym zdrowiu jest wtedy kiedy zachoruja ;)

Wiec teraz - jezeli bylaby jaka wieksza epidemia (np naglosniona swinska grypa) i wiekszosc z tych ludzi, ktorzy na codzien nie mysla o wlasnym zdrowiu chcialaby sie zaszczepic, byliby narazeni na zarezenie przez osobe ktora olala szczepionke stwierzdajac ze chce chorowac.

Jak dla mnie oczywiscie ci ludzie ktorzy nie dbaja o zdrowie mogliby pozdychac ;). Ale tylko probuje pokazac z czego moze wynikac powszechny obowiazek szczepien


"To zdanie jest ewidentną bzdurą."
Dodek dla odmiany tym zdaniem pokazujesz, że z braku argumentów - a chcąc się nie zgodzić, bo masz odmienny światopogląd, którego się kurczowo trzymasz - po prostu wyzwiesz od bzdur, albo nie daj boże wsiądziesz na rozmówcę. Tylko po to, by w swoich oczach wyjść na normalnego. To w psychologii ma pewnie jakąś fajną nazwę.

Ponieważ czuję, że jednak napisałbyś coś więcej, być może jakaś konstruktywna krytyka. Skoro jest taka szansa, nie wahaj się.

occulkot to ma sens, ale z drugiej strony czemu nie wprowadzić obowiązku zdrowego odżywiania?
Ma to więcej plusów. Zdrowie, mniejsze straty energii na produkcję bezwartościowych rzeczy, mniej odpadów i zanieczyszczeń.
Ma też minusy: udupi przemysł sztucznych produktów i co najmniej po części przemysł farmaceutyczny. Ja nie wiem, czy ludzie, którym zależy tylko na kasie i władzy, dopuściliby do tego.
http://www.youtube.com/watch?v=ePhDyDbbO-M
http://www.youtube.com/watch?v=vLGd8MM5Te4
http://www.youtube.com/watch?v=POqZea7bI-Y
I wiele więcej, nie tylko w formie video.


Nie podałem żadnych argumentów, bo bzdurność tej wypowiedzi jest ewidentna, ale jak chcesz, to mogę ją nawet udowodnić.

"Jeśli układ immunologiczny pracuje jak należy, ani jego właściciel nie musi się obawiać zarażenia, ani ludzie mający z nimi kontakt."

przeformułujmy to do postaci "jeżeli układ odpornościowy działa jak należy, to cżłowiek nie może się niczym zarazić" i nazwijmy to przesłanką A - jeżeli to przeformułowanie Ci nie odpowiada, to daj mi znać.

postuluję też o przyjęcie innej, raczej oczywistej przesłanki, a mianowicie: jezeli człowiek jest w pełni zdrowy, to układ odpornościowy działa jak należy. nazwijmy ją przesłanką B.

z tych dwóch przesłanek na podstawie reguł wnioskowania wynika zdanie: jeżeli człowiek jest w pełni zdrowy, to nie może się niczym zarazić. jest to ewidentną bzdurą, więc któraś z przesłanek musi być nieprawdziwa. zgadnij która.


Rozłożyłeś na czynniki pierwsze, o co mi chodziło, a pod sam koniec piszesz: "co jest ewidentną bzdurą"?
Nadal nie wybiłeś się ponad twój ostatni post, który brzmiał:
"To zdanie jest ewidentną bzdurą."

Zacytuję, o co prosiłem:
"Ponieważ czuję, że jednak napisałbyś coś więcej, być może jakaś konstruktywna krytyka. Skoro jest taka szansa, nie wahaj się."

Napisać kulturalnie z wyrażeniem szacunku dla twojej wiedzy, a Ty dalej ograniczasz się do słowa "bzdura". Czemu tak trudno jest przyznać komuś rację, albo wyjść poza swoje horyzonty myślowe? To oznacza porażkę?


@NatB: masz u mnie browara ;)
@Dodek: polecam miniwywiad w TVPINFO n/t szczepień http://waldek1984.wordpress.com/2009/10/08/tvp-info-szczepienia-dr-jerzy-jaskowski-prof-lidia-brydak/


Uwaga!
Drogi Internauto!
Polityka i dziedziny z nią pokrewne są często źródłem nieporozumień i konfliktów.
Na tym blogu spotkać się możesz z ludźmi o odmiennych poglądach. To, że ktoś się z Tobą nie zgadza, nie jest jednak powodem, by go obrażać.
Dyskutuj, nie wyzywaj! Za nieprzestrzeganie tej zasady możesz zostać zablokowany, a Twoje posty wykasowane. Szanujmy się nawzajem.
Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code


w trzech zdaniach:
wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
Obserwuj mnie na Twitterze!

Wczytywanie...




kategorie tematyczne:
archiwum:
odnośniki: