|
06 stycznia 2008 o godzinie 18:40. Kategorie:
Polityka Krajowa,
Prawica
I wszystko to w imię „zdrowia obywatela”! Bo „zdrowy obywatel, to zdrowy kraj”! A „zdrowy kraj, to silny kraj”! Pewnie takie hasła, nawiasem mówiąc – rodem z komuny, będą wygłaszać posłowie PO i PSL, którzy podchwycili pomysł posła Cymańskiego. Wpisy, które także mogą Cię zainteresować: Czyli całe 6zł, które palacz płaci za paczkę papierosów, trafia do budżetu państwa. Ciekawe, ciekawe. Zakaz palenia w miejscach publicznych wywodzi się z zasady wolności w granicach nieszkodzenia innym. I bynajmniej nie jest sprzeczny z myślą liberalną, wręcz przeciwnie. Liberalizm to nie anarchia. Tomasz – słuszna uwaga, poprawione. Liberał – palenie to anarchia? O_o A poza tym – nas po prostu na to nie stać... >>Na koniec jeszcze jedna uwaga – jaka z PO liberalna partia, skoro jedyne co potrafi robić, to wymyślać nowe zakazy…? Niepoprawny jesteś, Piechuła, aż kipisz nienawiścią do PO. I to wyraźnie widać. Dlaczego? Pewnie Ty też nie znasz odpowiedzi na to pytanie, ale fakt jest faktem. Gdybyś był kaczystą, mógłbym to zrozumieć, ale Ty przecież kaczystów nie lubisz, jak każdy normal-człowiek. Bynajmniej samo palenie to nie anarchia. Jednak palenie gdzie się żywnie podoba, jak, kiedy i w czyim towarzystwie się palaczom podoba jest anarchią – szkodliwość palenia biernego jest chyba zrozumiała. Stąd też zakaz palenia w przestrzeni publicznej podobnie jak śmiecenia czy hałasowania. Problem byłby gdyby rząd próbował wprowadzić całkowitą prohibicję nikotynową. A co ma chwalić socjalizm u partii rzekomo liberalnej? Puknij się w czerep zanim coś napiszesz AcidDrinker – spokojnie ;) Flogiston – nienawiść? Co najwyżej niechęć do ich poczynań. Zauważ, że staram się komentować >>zachowania<<, a nie ludzi. Liberał – ale dlaczego zakaz palenia w pubach? Przecież istnieją knajpki gdzie z papierosem nie wejdziesz, oraz takie gdzie możesz sobie śmiało zapalić. Teraz człowiek ma wybór – albo pójdzie do knajpy z papierosem, albo do pubu bez fajek. Rząd chce nam ten wybór odebrać. Jeśli ktoś NIE CHCE palić i wdychać niech idzie do innego lokalu, względnie nie idzie. Jeśli ktoś NIE CHCE palić w samochodzie, niech nie pali. Jeśli ktoś NIE CHCE zapinać pasów w samochodzie, niech nie zapina. Jeśli ktoś CHCE brać narkotyki, niech je bierze. Przyznam, że gdy oglądałem „Kawę na ławę”, gdzie toczyła się dyskusja o papierosach, to miałem obawy gdy wszyscy politycy jednym chórem wyliczali zalety tej ustawy (nie wiedziałem, że w ogóle takowe ona posiada..). Na szczęście Kalisz był całkowicie przeciw, czy jest to jednak stanowisko całego LiD-u – nie wiem, zwłaszcza po tym co ostatnio wyprawia Olejniczak z Borowskim (gdy będę miał jakieś pewne informacje na ten temat na pewno opiszę). Dziwi mnie to, że PO – ponoć partia liberalna – zajmuje się od razu tworzeniem zakazów, a więc ograniczaniem wolności. Czy mi się wydawało, czy liberalizm pochodzi od słowa „liberty”? Wszystko jest względne. Dla mnie to nie jest zakaz, tylko wolność pójścia do pubu i nie śmierdzenie wszystkich ubrań po wyjściu. <blockquote><i>„Jeśli ktoś NIE CHCE palić i wdychać niech idzie do innego lokalu (...) Nie rozumiem tych chorych, socjalistycznych zapędów”</i></blockquote> AcidDrinker, nie cierpię socjalizmu, ale w Twoim utyskiwaniu na niego jest wewnętrzna sprzeczność. Czemu więc nie wyjedziesz do innego kraju jeśli tutaj jest socjalizm i on Tobie nie odpowiada? Właśnie w tym rzecz, że stwierdzenie „róbta co chceta” nie jest tożsame z liberalizmem. Chcesz palić w domu – OK. Chcesz palić na świeżym powietrzu – OK. Jednak chcesz palić w autobusie, urzędzie czy knajpie – ograniczasz wolność innych. Czemu nie opowiadasz się za wolnością mordowania albo gwałcenia? Można by rzecz, że ci co nie chcą być zamordowani albo zgwałceni powinni siedzieć w domu… Liberał – Trywializujesz, jak to ma prawica w zwyczaju… Mnie nie oburza zakaz palenia np. w autobusie czy samochodzie – potrafię to sobie wytłumaczyć i nie mam z tym problemu. Jednak jeśli chodzi o puby – gdzie palenie jest rzeczą naturalną – to mamy tutaj ograniczanie wolności. Powtarzam po raz kolejny – jeśli chcesz iść do knajpy i nie śmierdzieć przy tym papierosem, to w mojej okolicy masz od groma takich miejsc. Nie rozumiem po co ograniczać ludziom wybór. To traktowanie człowieka jak idioty, który mimo że nie lubi papierosów wybierze właśnie lokal w którym wolno palić, zamiast tego z zakazem… ech… @Piechuła: > Liberał – ale dlaczego zakaz palenia w pubach? Przecież istnieją knajpki gdzie z papierosem nie wejdziesz, oraz takie gdzie możesz sobie śmiało zapalić. Teraz człowiek ma wybór – albo pójdzie do knajpy z papierosem, albo do pubu bez fajek. Rząd chce nam ten wybór odebrać. Piechuła: Miałbyś całkowitą rację, gdyby… gdybyś miał rację. ;) Tak poważniej, pokaż mi (może być palcem w internecie) kilka knajp w Poznaniu, gdzie nie wolno palić. Restauracje są, knajpek nie ma. Nie piszę teo tyko jako argumentu, naprawdę byłbym Ci wdzięczy jakbyś wiedział o jakichś. „Liberał – Trywializujesz, jak to ma prawica w zwyczaju” Grzegorzu, mógłbyś wyświadczyć mi przysługę i nie przyklejać łatek? W dodatku błędnie. Jeśli chcesz mnie przegonić ze swojego bloga to wystarczy słowo a więcej nie wrócę. Nie musisz obdarzać żadnymi szaufladkującymi określeniami. Tak się akurat składa, że liberalizm jest prawicą, jednak tylko jedną z jej nurtów (obok. m.in. konserwatyzmu). Nie jestem za całkowitym zakazem palenia w budynkach. Jednak w miejscach publicznych będących własnością prywatną (firmy, lokale) zakaz powinien obowiązywać prócz miejsc wydzielonych (np. palarnie, sale jadalne dla palących, przedziały, itp). Chciałbym przypomnieć, że palacze u swego początku także z wielkim namaszczeniem zachowywali rozdział palenia od życia publicznego. W każdym przyzwoitym lokalu, klubie towarzyskim była palarnia a palenie poza nią było faux pas. Ja tam wole płacić wyższą składkę zdrowotną a nie mieć palaczy w knajpach. I tak wyjdzie mnie taniej niż pranie wszystkich ciuchów po każdej wizycie w pubie. Sharnik – nie znam poznania, trudno mi więc wskazywać lokale bez papierosa. Ale w moim mieście mogę :) Liberał – nie przylepiam Ci łatek, ale przykład z gwałceniem był nie na miejscu. Dlaczego rząd chce ograniczać wolność w pubach, które są własnością prywatną? To właściciel lokalu powinien decydować, na co pozwoli swoim klientom, a czego im zabroni. Poza tym – czy my naprawdę żyjemy w kraju tak bardzo miodem i mlekiem płynącym, że trzeba zajmować się takimi sprawami? Czy nie lepiej rozwiązywać problemy społeczne, niż tworzyć nowe zakazy? Piechuła: Ale to jest problem społeczny. U mnie w pracy w toalecie śmierdzi fajkami. Ja bywałem w wielu różnych miejscach i różne zapachy w toaletach doświadczyłem, ale żeby fajkami śmierdziało.. To kwestia zarządzania – jeśli nie ma palarni, to człowiek wyjdzie przed budynek żeby zapalić. I tak dobrze, że nie pali w biurze. Zresztą – tyle się mówi o tolerancji dla mniejszości… palacz to jakiś wyjątek? ;) Tolerancja to nie akceptacja ;) A przed budynek to mu nie bronię wychodzić palić, tam przynajmniej jest wentylacja. [zobacz swój szablon dla niezalogowanych, już drugi raz wpisuję kod w nie to pole co należy] Ale tolerancja polega na tym, iż nie odmawiamy innym prawa do określonego postępowania. Co do szablonu, to jeśli są jakieś problemy z polem do komentowania, to wina leży chyba po stronie jogger, bo korzystam ze standardowego (niemodyfikowanego) formularza… :| Ależ ja im nie odmawiam prawa do palenia. Ale niech robią to tak, żeby mi nie przeszkadzać. Na przykład na zewnątrz. Czy jakby mi ktoś dmuchał dymem w twarz to też miałbym to „tolerować” w imię jego prawa do palenia? Czy to już jest moje prawo do czystego powietrza? Analogię do gwałtu sobie odpuszczę ;) sharnik – popatrz na to z innej strony – nikt nie odmawia nie palącym prawa do wchodzenia do pubów dla palaczy. Chociaż narzekania i bezpodstawne postulaty ograniczenia wolności palącym jak najbardziej przeszkadzają. Jeśli ktoś chodzi gdzieś wbrew sobie, to faktycznie ma problem. Ale ten problem nie powinien interesować państwa i rządu. Jest on po prostu zbyt błachy, by tracić na niego ponad pół miliarda rocznie. Gdyby pieniądze, które rząd chce wyrzucić w błoto, przeznaczyć na pensje dla lekarzy, to każdy z nich zyskałby prawie 7000 zł rocznie. Polski po prostu nie stać na walkę z palaczami, taką jaka ma miejsce w krajach zachodnich. Tak jak mówię – zajmijmy się problemami społecznymi, miast wynajdywać coraz to nowe zakazy. > Chociaż narzekania i bezpodstawne postulaty ograniczenia wolności palącym jak najbardziej przeszkadzają. Doświadczenia z Irlandii wskazują, że palaczom to nie przeszkadza. Ba, znam wielu palaczy, którzy by popierali zakaz palenia w knajpie. Mało który palacz lubi wąchać cudzy dym. > nikt nie odmawia nie palącym prawa do wchodzenia do pubów dla palaczy Całkowicie sie zgadzam, że teoretycznie to jest świetny argument. Ale w (poznańskiej przynajmniej) praktyce jest pozbawiony jakiegokolwiek znaczenia. Niestety. Nikt nie zauważył tutaj trzeciego frątu. Są jeszcze osoby pracujące w takich lokalach (barmani, kelnerki itp.) to właśnie te osoby najbardziej cierpią, a jakoś jakby się o nich zapomina. Dla nich jest to miejsce pracy. Wszystkie inne osoby, mają ochronę w miejscu pracy przed dymem (zakaz palenia w miejscu pracy), dlaczego osoby pracujące w lokalach nie mają takiej ochrony? Nikt ich do takiej pracy nie zmusza. Życie zmusza. Ty się wogóle zastanowiłeś nad tym argumentem? Tak samo można powiedzieć „nikt nikogo wogóle do pracy nie zmusza”. No tak, ale nie każdy chce być bezrobotnym lub zarabiać nieuczciwie. Myślę, że większość dziewczyn pracujących jako kelnerki, wybrała by inną pracę, gdyby miała sensowną alternatywę. Ale nie ma. To, że ktoś nie potrafi sobie znaleźć pracy, która by mu odpowiadała nie jest problemem państwa. Rząd nie może brać pod uwagę, że np. 60% kelnerek nie jest zadowolonych ze swojego zawodu, bo to gdzie pracują jest ich prywatną sprawą. Życie zmusza do podjęcia pracy – owszem, ale zawsze istnieje alternatywa (mówię z doświadczenia własnego, oraz moich koleżanek). „To, że ktoś nie potrafi sobie znaleźć pracy, która by mu odpowiadała nie jest problemem państwa.” W Polsce jest – vide zamykanie sklepów w niedziele i święta (która partia za to odpowiada?). BTW, w UK jest zakaz palenia w pubach (m.in.) i ludzie jakoś sobie z tym radzą. Palacze wychodzą na zewnątrz, niepalący nie przesiąkają dymem. Na przystanku autobusowym też nikt mnie dymem nie wędzi. Gdy na święta wróciłem do kraju i spotykałem się ze znajomymi, to po każdym wyjściu do kawiarni czy pubu ubrania nadawały się tylko do prania :( A niestety pubów/knajpek/kawiarni dla niepalących jest jak na lekarstwo (nie wiem gdzie jest jakiś sensowny wybór – w Warszawie może? We Wrocławiu? Bo Poznań najwidoczniej nie jest jeszcze dość wyrafinowany, moja rodzinna Zielona Góra tym bardziej :) Mówiąc krótko: jestem za zakazem palenia w miejscach publicznych, pubach, kawiarniach, na przystankach, dworcach itp. A że składka czy jakiś podatek skoczy? I tak wolałbym to niż wdychać czyjś dym. Pieniądze to nie wszystko… „W Polsce jest – vide zamykanie sklepów w niedziele i święta (która partia za to odpowiada?).” „w UK jest zakaz palenia w pubach…” „A że składka czy jakiś podatek skoczy? I tak wolałbym to niż wdychać czyjś dym. Pieniądze to nie wszystko…” > Aspekt ekonomiczny – porównaj sobie PKB UK i PL. Nas na takie zabiegi zwyczajnie nie stać. Zwróć uwagę, że (o ile mi wiadomo) liczba palaczy w krajach, gdzie wprowadzono zakazy nie uległa zmianie. Nic nie wskazuje na to, że u nas miałoby być inaczej. to pis chce zabronic a nie PO Polecam kontrę: Reasumując: NIKT nie broni palaczom palenia. Większość zakazów nie łamie wolności a zabrania czynienia szkody innym. Jakiekolwiek zakazy dotyczące przymiotów jakiejkolwiek grupy społecznej są dyskryminacją owej grupy. Poza tym – cała ta sytuacja wygląda kuriozalnie – Kopacz rzuciła palenie i postanowiła, że albo inni palacze postąpią tak samo, albo zamkną się w domach, bo nawet na piwo nie będą mogli legalnie iść z papierosem… Śmieszne. Nic w tym śmiesznego. Taka sama sytuacja jest z alkoholem czy innymi narkotykami. Aż dziw, że dopiero teraz się wyrównuje. Sharnik – Piwo jako narkotyk? Tego jeszcze nie słyszałem. Aż strach pomyśleć, kiedy przyjdzie to do głowy naszym (p)osłom i zakażą picia piwa publicznie… Nie wiem w jakim magicznym świecie Ty żyjesz, że możesz pić piwo publicznie, a naokoło pełno knajp dla niepalących, ale przyślij mi pocztówkę. Najlepiej z kolorową tęczą i jednorożcem. Panie Piechuła, odnosząc się do fragmentu z tekstu: „Wbrew temu co się mówi palacze nie umierają przez swój nałóg jeden za drugim” muszę stwierdzić (trochę kontrowersyjnie), że nawet lepiej by było gdyby owi palacze umierali jeden za drugim. Po wielu latach palenia owi palacze muszą leczyć choroby wywołane (czy raczej wyhodowane) przez swój nałóg, a za to płaci już całe społeczeństwo. Brnąc dalej w swych dywagacjach muszę zauważyć, że gdyby palacze porzucili swój nałóg to wydaliby pieniądze na co innego. Gospodarka się napędzi, do skarbu państwa również coś trafi. No chyba, że zaczną palić banknoty? Sharnik – w tym momencie nasza dyskusja się kończy, albowiem przeistacza się ona w pyskówkę, a nie merytoryczną wymianę zdań. Uściślając jednak – jeśli chodzi o picie piwa miałem na myśli identyczne restrykcje jak w stosunku do palących, co mieści się pod chwytliwe brzmiącym zwrotem „zakaz w miejscach publicznych”. Kubala – „Po wielu latach palenia owi palacze muszą leczyć choroby wywołane (czy raczej wyhodowane) przez swój nałóg, a za to płaci już całe społeczeństwo.” „Brnąc dalej w swych dywagacjach muszę zauważyć, że gdyby palacze porzucili swój nałóg to wydaliby pieniądze na co innego. „ Piechuła – Wybacz, jeśli to odebrałeś jako pyskówkę, bo myślałem, że kpisz. Przecież od dawna jest w prawie ustawa o wychowaniu trzeźwości (o ile dobrze pamiętam nazwę tego aktu prawnego), która zabrania picia piwa w miejscach publicznych, czyli poza miejscami do tego przeznaczonymi (lokale gastronomiczne) i własnym zaciszem domowym. Jako, że nikt nie zamierza wprowadzać chyba zakazu palenia na tzw. świeżym powietrzu, to restrykcje obowiązujące palaczy, będą (powierzchniowo licząc) mniejsze niż restrykcje dotyczące picia piwa. Doprecyzuję jeszcze bardziej – zakaz w pubach / knajpach / barach / czy jak tego nie nazwać. Ale to czeka nas chyba dopiero wtedy, gdy minister Kopacz zerwie definitywnie z piciem alkoholu… ;) Doprecyzuję bardziej – mam na myśli, że nawet jak to prawo wejdzie, to palacze się będą cieszyć większą wolnością niż aktualnie miłośnicy piwa. Tyle tylko, że nie można porównywać tych używek. Papieros nie wywołuje takich efektów jak alkohol. Tzn. jakich? Piłeś kiedyś piwo? Tudzież coś mocniejszego? ;) Oj, nieraz ;) I nie widzę w tym nic zdrożnego, czy nielegalnego. Tak samo palacz nie widzi niczego złego w paleniu w barze. Po papierosie jednak nie będziesz chodził zygzakiem na autopilocie. A dla niektórych nie raz wizyta w knajpie tak się właśnie kończy. Jeśli miarą zakazywania używek są efekty ich działania, to przed zakazem palenia powinniśmy mieć prohibicję w barach… Chodząc zygzakiem możesz co najwyżej zrobić krzywdę sobie, jak wpadniesz na latarnię. Zresztą, nie to jest miarą zakazywania używek. Ustawę o wychowaniu w trzeźwości stworzono, by dzieci nie patrzyły na ludzi raczących się używkami dla nich zabronionymi. Powinni wtedy zabronić tak samo papierosów, ale cóż, lobbyści alkoholowi najwyraźniej mają mniejszy wpływ. Znam takich, co po alkoholu zaczynają szukać ludzi, którym zrobić krzywdę... Jeśli chodzi o to, by dzieci nie widziały dorosłych z używkami to zakażmy kawy, herbaty (tak, tak – to też używka), coli (i szeroko pojętych napojów gazowanych), pornografii, uprawiania seksu (a co jak jakiś dzieciak zobaczy?!), że o takich oczywistościach jak alkohol i papierosy nie wspomnę... A ja znam takich co i bez alkoholu szukają ludzi, którym zrobić krzywdę i co z tego? Kawa, herbata i cola są dozwolone dla dzieci przed 18-tym rokiem życia, w odróżnieniu od alkoholu i papierosów. A ja znam takich co bez palenia zachorowali na raka płuc. Obwarowania dotyczące tego, co jest dozwolone i od którego momentu w życiu zostały wymyślone przez tych samych polityków, którzy teraz owe zakazy zaostrzają. Ja wolałbym, by miernikiem posiadanej władzy nie była ilość wprowadzonych zakazów (zresztą ze szkodą dla budżetu państwa), a suma rozwiązanych problemów społecznych. Piechuła: „Przez te wszystkie lata palenia państwo zyskuje z akcyzy opłaconej przez palacza tyle pieniędzy, że mógłby się on leczyć już od 40 roku życia na raka płuc. Państwu nadal by się to opłacało.” Równie dobrze można powiedzieć, że państwu jednak to się nie opłaci (osoby chorujące mogą nie pracować, pobierać rentę, potrzebować stałej opieki). No chyba, że zamierzasz przeprowadzić kolejne „wyliczenia”, które jednak obalą moją teorię. „Czyli na wszystko mamy w kraju akcyzę? Brawo…” Skąd w ogóle takie pytanie/wniosek? Sugerowałbym raczej zaakceptowanie faktu, że ludzie zaoszczędzone pieniądze wydadzą na inne cele i prawdopodobnie zrobią to kupując mniej opodatkowane rzeczy/usługi, które nie są tak szkodliwe dla zdrowia. Tak więc dla mnie suma 700 milionów złotych jest zawyżona. Pozdrawiam „ludzie zaoszczędzone pieniądze wydadzą na inne cele i prawdopodobnie zrobią to kupując mniej opodatkowane rzeczy/usługi” „Równie dobrze można powiedzieć, że państwu jednak to się nie opłaci (osoby chorujące mogą nie pracować, pobierać rentę, potrzebować stałej opieki).” Zakażmy więc wszystkiego! – oto sedno pańskich „dywagacji”.... Panie Piechuła: „I gdzie tutaj miejsce na jakikolwiek zysk bezpośredni dla państwa? Zauważ, że tytoń też jest opodatkowany, a pieniędzy napływających z tego tytułu nie podliczyłem, bo zdaję sobie sprawę, że pieniądz tak czy owak zostanie wydany. Powyższa strata jest więc kwotą realnej straty dla budżetu.” NC „Jeśli ktoś traci miesięcznie 30-40% swoich dochodów na składki zdrowotne itp. obowiązkowe opłaty (w tym na przyszłą emeryturę/rentę), to chyba ma prawo zachorować?” „Fast Foody powodują kilka bardzo poważnych chorób, kawa wywołuje nadciśnienie, podobnie cola i red bull, alkohol nawet w małych ilościach (np. jedno piwo) pity regularnie wywołuje alkoholizm, telewizja i komputery niszczą wzrok, gry komputerowe wywołują agresję u mniej kumatych osobników etc…” Te wszystkie wymienione przez Pana rzeczy na pewno skracają życie. Dobrze, że chociaż palenie tytoniu zmniejszy swój udział wśród owych „trucicieli” co w przyszłości przełoży się na ogólny stan zdrowia społeczeństwa. „Zakażmy więc wszystkiego! – oto sedno pańskich „dywagacji”...” Sednem moich dywagacji jest wskazanie, że nie widzi Pan wielu innych „zysków/strat” w założeniu, że liczba palaczy spadnie i w związku z tym budżet państwa straci, co w dalszym czasie przełoży się na wyższe podatki. Pańskie myślenie jest myśleniem racjonalizującym a nie racjonalnym. Chcąc uprzedzić pański zarzut w potencjalnej odpowiedzi, podkreślam, że nie uważam iż pozjadałem wszystkie rozumy i, że widzę więcej niż Pan widzi w tej sprawie (po kilku pańskich odpowiedziach jestem w stanie uwierzyć, że wyciągnie Pan taki wniosek). Po prostu staram się podrzucić parę argumentów pod fundamenty pańskiego założenia (i nie ukrywam, w celu jej naruszenia). Pozdrawiam „NC” „W skrajnych przypadkach osoby chorujące nie tyle tylko pobierają pieniądze od państwa (w celu wyleczenia) ale również przestają pracować” „widzę więcej niż Pan widzi w tej sprawie” „W skrajnych przypadkach takie efekty powodują także w/w picie coli, jedzenie posiłków w fast foodach, oglądanie telewizji, korzystanie z komputera, gry komputerowe (co jakiś czas słychać o kimś kto zagrał się na śmierć), alkohol, kawa, tłuste jedzenie itd. itp.” Zgadzam się z tym, ale jak już mówiłem – zmniejszy się udział papierosów w „psuciu zdrowia” społeczeństwa to społeczeństwo będzie zdrowsze. „widzę więcej niż Pan widzi w tej sprawie” Źle mnie Pan zrozumiał (z mojej winy), dlatego jeszcze raz napiszę to co miałem na myśli: „podkreślam, że nie uważam iż pozjadałem wszystkie rozumy i NIE UWAŻAM, że widzę więcej niż Pan widzi w tej sprawie” „nie jest Pan palaczem” Akurat jestem palaczem i nawet mieszczę się w pańskim wyliczeniach (2-3 paczki tygodniowo). „I PO PROSTU WIEM, że nas na takie prawo w tym momencie nie stać.” No i właśnie tutaj mamy sedno sprawy. Pan po prostu WIE i to co Pan tu pisze jest prawdą NIEPODWAŻALNĄ. Nie dopuszcza Pan do siebie myśli, że pańskie założenie z 700 milionami w tle może być błędne i zawyżone. I na koniec, żeby być złośliwym: „Ja palę, ale kiedyś nie paliłem.” Na ogół każdy palacz był kiedyś niepalącym. No chyba, że urodził się z petem w ustach. Pozdrawiam „Zgadzam się z tym, ale jak już mówiłem – zmniejszy się udział papierosów w „psuciu zdrowia” społeczeństwa to społeczeństwo będzie zdrowsze.” „Akurat jestem palaczem i nawet mieszczę się w pańskim wyliczeniach” Widzę, że świetnie się rozumiemy;) W moich wywodach nie przedstawiam argumentów by być ZA lub PRZECIW w sprawie zakazu palenia, lecz po to, by wykazać, że skutki wprowadzenia zakazu mogą być zgoła inne dla społeczeństwa niż przedstawione przez Pana. Cała dyskusja opiera się na założeniu „700 milionów mniej dla budżetu”, co staram się podważyć. „Tylko, że stosując taki precedens można zakazać wszystkiego w dowolnym zakresie. Więc jest to argument praktycznie bezwartościowy.” Ja piszę jedynie o tym jaki SKUTEK przyniesie wprowadzenie takiego zakazu, jednak owy skutek, jak słusznie Pan zauważył, nie może być argumentem w celu wprowadzenia owego ograniczenia. „Gdybym był złośliwy zapytałbym czy prowadzi Pan życie towarzyskie ;)” To cios poniżej pasa;) Jeszcze raz podkreślam: wprowadzenie zakazu palenia w miejscach publicznych przyniesie jeszcze inne skutki, o których Pan nie wspomina a których nie jestem w stanie Panu wmówić;> Dziękuję za pouczającą dyskusję Pozdrawiam „Cała dyskusja opiera się na założeniu „700 milionów mniej dla budżetu”, co staram się podważyć.” „Nie przedstawia Pan za tym argumentów, twierdzi Pan jedynie, że ludzie będą nabywać mniej opodatkowane dobra (jak rozumiem chodzi o brak akcyzy) za zaoszczędzone pieniądze, a więc przyznaje Pan pośrednio, że budżet państwa na tym straci.” Zgadza się. I właśnie chciałbym zauważyć, że brakuje wyliczeń, które by wykazały jaki będzie napływ do budżetu państwa po zakupie rzeczy bez akcyzy. Dla mnie ten zakaz to oszołomstwo.Niby dlaczego mam nie palić w klubie do którego lubię chodzić.Jeśli komuś przeszkadza dym może iść do klubu gdzie się nie pali. Tylko dlatego, że spaliny tańsze. To może zrobimy doświadczenie. Ludzie… ale nikt nikogo nie zmusza do palenia. Jest wręcz odwrotnie – to niepalący zmuszają palaczy do zaprzestania. Gdyby było odwrotnie to zaraz zrobiono by z tego wielkie halo. Ale przecież palaczy można dyskryminować, a nie odwrotnie… no nie? Zbych: To może zróbcie. Piechuła…. ale nikt nikogo nie zmusza do zaprzestania palenia. Niech sobie palacze palą. U siebie. Niech sobie nie palący nie wchodzą do lokali gdzie można uraczyć się papierosem. Równie proste, a nikogo nie dyskryminujące rozwiązanie (dodatkowo nie przynoszące start państwu i barom – jak takie zakazy działają destrukcyjnie na tzw. „small-biznes” można zobaczyć całkiem niedaleko, bo u naszego zachodniego sąsiada). Ależ dyskryminujące – „niech sobie palący nie wchodzą” – tutaj wyraźnie widać dyskryminację ;) A u zachodniego sąsiada byłem i nie widziałem, żeby działało coś destrukcyjnie. Ponoć w Irlandii też nikomu nie zaszkodziło. „Ależ dyskryminujące – „niech sobie palący nie wchodzą” – tutaj wyraźnie widać dyskryminację ;)” Po wprowadzeniu owych zakazów w Niemczech upadło 30% lokalnych pubów. Właśnie właściciele barów decydują kogo dyskryminują ;) A 76% statystyk branych jest z powietrza. „Właśnie właściciele barów decydują kogo dyskryminują ;)” To, że większość knajp pozwala u siebie palić świadczy o obojętności niepalących, którzy i tak przychodzą do baru gdzie się pali, chociaż wcale nie muszą. To głupota w formie najczystszej – to tak jakby walić głową w mur i skarżyć się, że boli… „76% statystyk branych jest z powietrza.” Demokracja nie ma tu nic do rzeczy. To tylko sposób wybierania rządzących, a nie wyznacznik wolności. Głupotą w formie najczystszej jest pomijanie faktu, że niepalący nie mają specjalnie wyboru barów, do których mogą sobie chodzić. Fajnie, że wolisz dyskutować o „faktach” zamiast podać źródło. Demokracja to wbrew pozorom nie tylko parlament, poczytaj więcej na ten temat. „Głupotą w formie najczystszej jest pomijanie faktu, że niepalący nie mają specjalnie wyboru barów, do których mogą sobie chodzić.” Ponadto w kapitalizmie rynek kształtują potrzeby – skoro niepalący nie potrafią zasygnalizować swoich potrzeb, to lokale bez papierosa są nieliczne. A u mnie w 600-tysięcznym mieście nie ma żadnego. A palący to idioci. A ta dyskusja nie ma sensu. „A palący to idioci.” Przyganiał kocioł garnkowi („nie palący to człowiek walący głową w mur i skarżący się, że boli”). Dorośnij do prawidłowego postrzegania rzeczywistości. Ja podaję argumenty na każdą formułowaną tezę – Ty tylko obrażasz, niestety. Obrażać Ty zacząłeś. Między innymi mnie. A Twoje argumenty są o kant dupy rozbić, bo ja mogę wyciągnąć analogiczne: „Gdyby palacze nie chcieli zakazu palenia, to by nie głosowali na PO, bo w demokracji rządzący wyrażają wolę ludu.” Tylko obaj wiemy, że teoria ma się nijak do rzeczywistości. Tak jak i przy „w kapitalizmie rynek kształtuje potrzeby” i „gdyby niepalący nie chodzili do knajp dla palaczy”. Witam! Podaję link do ciekawego artykułu odnośnie papierosów. http://www.rp.pl/artykul/83441.html Pan Piechuła co do jednego ma całkowitą rację – państwo doi palaczy ile może;) „Obrażać Ty zacząłeś. Między innymi mnie.” „A Twoje argumenty są o kant dupy rozbić” „Gdyby palacze nie chcieli zakazu palenia, to by nie głosowali na PO, bo w demokracji rządzący wyrażają wolę ludu.” A moim zdaniem obraźliwie i niecelnie. Oczywiście, że rząd musi uwaględniać prawa mniejszości. Ale skoro palacze głosowali na PO, czyli popierają działania tej partii, to najwyraźniej sami sobie załatwiają taki zakaz. To jest argument na poziomie Twoich z „mechanizmami kapitalizmu”. Palenie to głupi nałóg, powie Ci to każdy palacz. Ale za to przyjemny i likwidujący stres. Nie każdy kto robi coś głupiego jest zaraz idiotą – więc staraj się celniej dobierać słowa. „Oczywiście, że rząd musi uwzględniać prawa mniejszości. Ale skoro palacze głosowali na PO, czyli popierają działania tej partii, to najwyraźniej sami sobie załatwiają taki zakaz. To jest argument na poziomie Twoich z „mechanizmami kapitalizmu”.” Ponadto, oddanie głosu na jakieś ugrupowanie nie oznacza automatycznego przyzwolenia na wszystko. To o czym piszesz to fanatyzm, a nie demokracja, więc mamy tutaj błąd przesunięcia kategorialnego (ćwiczę przed sesją z logiki ;)) Mechanizm kapitalistyczny jest czymś w co liberałowie wierzą. I to zdecydowanie. Stąd odrzucenie Keynesowskiego modelu w ekonomii. Tym bardziej dziwi mnie, że „liberałowie” (cudzysłów konieczny!) z PO chcą dokonać interwencji w mechanizm rynkowy, szkodząc jednocześnie small-biznesowi, który w krajach rozwijających się stanowi poważną gałąź rozwoju gospodarczego. I abstrahując od argumentów – wydaje mi się, że chcesz dopiec palaczom bez względu na merytoryczne uzasadnienie i kwestię wartości logicznej zdań motywujących takie działanie… Może lepiej to przemyśleć? ;) Ja bym nie łączył palenia z polityką na podłożu finansowym… Myślę, że ten, kto poprze taki projekt ustawy (blokującej palenie), ten straci poparcie palaczy. A popracie najważniejsze jest :( Palicie papierosy? Co to wam daje? Skąd macie pieniądze? Założenie:
Drogi Internauto!
Polityka i dziedziny z nią pokrewne są często źródłem nieporozumień i konfliktów.
Na tym blogu spotkać się możesz z ludźmi o odmiennych poglądach. To, że ktoś się z Tobą nie zgadza, nie jest jednak powodem, by go obrażać. Dyskutuj, nie wyzywaj! Za nieprzestrzeganie tej zasady możesz zostać zablokowany, a Twoje posty wykasowane. Szanujmy się nawzajem. |
w trzech zdaniach:
Polityczny Blog Społeczny dynamicznie się rozwija - dlatego też to ostatnie trzy zdania jakie napiszę na Joggerze. Dziękuję wszystkim czytelnikom za komentarze i odwiedziny oraz ekipie Joggera za stworzenie tego wspaniałego miejsca. Zapraszam do dyskusji pod nowym adresem, gdzie można zapoznać się m.in. z wywiadem z Samuelem Pereira, obietnicami wyborczymi PO, tłumaczeniem depesz Wikileaks, a także zobaczyć posłów, którzy rezygnują w tym roku z wielkiej polityki. przejdź do komentarzy »wyszukiwarka:
polecane:
mikroblogi:
kategorie tematyczne:
Edukacja
Gospodarka
Komentarz
Korporacje
Kryminał
Kultura
Lewica
Ludzie
Media
Medycyna
Miniblog
Politycy
J. Kaczyński
Jurek
Komorowski
L. Kaczyński
Napieralski
Pawlak
Tusk
Polityka Krajowa
Polityka Zagraniczna
Prawica
Prawo
Stowarzyszenia
Szopka Polityczna
Śmierć
Teoria
UE
Uroczystości
Wojna
Wpisy Satyryczne
Wybory
archiwum:
Sierpień 2011
(1)
Lipiec 2011
(1)
Maj 2011
(3)
Kwiecień 2011
(2)
Marzec 2011
(1)
Luty 2011
(1)
Styczeń 2011
(1)
Grudzień 2010
(2)
Październik 2010
(1)
Wrzesień 2010
(3)
Sierpień 2010
(4)
Lipiec 2010
(4)
Czerwiec 2010
(3)
Maj 2010
(6)
Kwiecień 2010
(11)
Marzec 2010
(3)
Luty 2010
(2)
Styczeń 2010
(2)
Październik 2009
(9)
Wrzesień 2009
(3)
Sierpień 2009
(3)
Lipiec 2009
(6)
Czerwiec 2009
(3)
Maj 2009
(2)
Kwiecień 2009
(3)
Marzec 2009
(1)
Luty 2009
(2)
Styczeń 2009
(7)
Grudzień 2008
(1)
Sierpień 2008
(2)
Lipiec 2008
(1)
Czerwiec 2008
(1)
Styczeń 2008
(4)
Grudzień 2007
(4)
Listopad 2007
(5)
Październik 2007
(9)
Wrzesień 2007
(17)
Sierpień 2007
(23)odnośniki:
Opinia publiczna - Homo Homini
Opinia publiczna - PBS DGA
Decyzje Rady Ministrów
Dziennik.pl
Prace w Sejmie RP
Prace w UE
Puls Biznesu
Rzeczpospolita
T. Machała - Kampania 2010
TVN24.pl
TVP INFO
Wolne Media
Peak Oil - kryzys energetyczny
Der Spiegel - Europa
IH Tribune - Europa
Prison Planet
The Times - Polityka
Kataryna
Korwin Mikke - oficjalny blog
There's no dick in the... |


